Kołodno leży w pobliżu płaskowzgórza zwanego Awratyn, przy szlaku prowadzącym do Wiśniowca, Krzemieńca i Zbaraża. Okoli­czne ziemie wchodziły kolejno w skład dóbr Sołtanów, Ostrogskich, Cetnerów, Dunin-Karwickich, Dzierżków i Rzewuskich. Około 1760 r. Kołodno nabyli Świejkowscy. W la­tach 1782-1783 Leonard Marcin Świejkowski, wojewoda podolski, wzniósł w Kołodnem murowany kościół katolicki, który w 1801 r. wykończył jego syn Adam. Ostatni z tej linii, Włodzimierz Świejkowski, marszałek szlachty pow. żytomierskiego z wyboru, żonaty z Izą Sobańską, miał tylko dwie córki: Marię, zamę­żną za Leonem Ledóchowskim z Frydrykowa, i Olgę, za Stefanem Grocholskim z Hrycowa. Kołodno odziedziczyła Olga Grocholska. Ostatnimi właścicielami klucza kołodniariskiego, obejmującego ponad 3600 ha lasów i łąk z dziesięcioma folwarkami, byli syn Stefana - Zygmunt Grocholski (1885-1936) oraz jego siostry Iza i Zofia.
W drugiej połowie XVII w. wybudowany został w Kołodnie murowany dwór czy zame­czek. Na jego powstanie w czasach króla Jana III wskazywała kamienna tablica z wyrytą na niej datą, umieszczona między środkowymi oknami tylnej elewacji budynku. W miejsco­wej tradycji utrzymywało się przekonanie, że król był nawet właścicielem Kołodna, a więc może i fundatorem zameczku. Przekonanie to wzmacniał fakt, iż w specjalnej skrytce za żela­znymi drzwiami aż do 1914 r. przechowywano w pałacu kołodniańskim pamiątki po zwycięz­cy spod Wiednia w postaci buławy hetmańskiej oraz sporej paczki jego prywatnej koresponden­cji. Zapewne na przełomie XVIII i XIX w. dawny zameczek przerobiony został przez Świejkowskich na klasycy styczny pałac. Miejscowe przekazy mówiły, że autorem projektu był ja­kiś Włoch.
Dwukondygnacyjny pałac kołodniański miał podstawowy rzut prostokąta. Jego sied­mioosiowa część środkowa, która wchłonęła mury dawnego zameczku, była nieco szersza od jednoosiowych partii bocznych, powstałych dopiero przy modernizacji i przebudowie po­przedniej budowli. Elewację frontową pałacu charakteryzowała więc pewna rytmika, do cze­go przyczyniał się występujący na trzech osiach środkowych pseudoryzalit, ujęty w ra­my pilastrów jońskich. Przy nim ustawiono portyk o czterech także jońskich kolumnach, wspartych na kwadratowych bazach. Od dołu, w jednej trzeciej wysokości gładkie, od góry w dwóch trzecich kanelowane kolumny dźwi­gały belkowanie oraz gładki trójkątny fronton, otoczony gzymsem.
Elewacja ogrodowa miała wygląd znacznie skromniejszy. Z tej strony pałac był początko­wo również szerszy pośrodku, węższy zaś w partiach skrajnych. Trójosiowa część środ­kowa, wydzielona jedynie pilastrami, mieściła na parterze tylko trójdzielne oszklone drzwi wiodące na taras, a na piętrze podobnego kształtu okno. Pozostałe drzwi i okna pałacu miały kształt prostokątny, prócz podwójnych okien kwadratowych na osiach skrajnych. Otrzymały też one bogatszą od innych oprawę. Jako elementów dekoracyjnych we wszystkich elewacjach użyto naczółków trójkątnych lub poziomych, słabo zarysowanego gzymsu międzykondygnacyjnego i gzymsów wieńczących elewacje, identycznych jak w portyku. Zróżni­cowanie bryły pałacu oraz powściągliwość w zewnętrznej dekoracji nadały mu cechy pewnej lekkości i elegancji.
Około 1897 r. Stefan Grocholski dobudował od tyłu pałacu dwa skrzydła boczne, z których każde mieściło po jednym pokoju na dole i na górze. Podwyższył także dach, przeprowadził wodociągi i centralne ogrzewanie. Na całej przestrzeni pomiędzy skrzydłami urządził ta­ras wyłożony kwadratowymi płytami wielkości 40 x 40 cm, wykonanymi z polerowanego gra­nitu, na przemian czerwonymi i białymi.
Stosunkowo niewielkie zmiany dokonane zostały wewnątrz pałacu. Do końca zachował on swój pierwotny układ dwutraktowy, z kory­tarzykiem dzielącym trakty w części węższej prawej i sionką ze schodami służbowymi w węż­szej części lewej. Pod całym budynkiem ciągnęły się głębokie, sklepione potężnie piwnice. Oryginalny kształt dzięki sklepieniu gwiaździstemu miała piwnica usytuowana pod traktem ogrodowym pałacu, w jego części środkowej. W upalne lata służyła ona jako salon letni.
Charakter reprezentacyjny miał parter, znacznie wyższy od piętra. Obszerna sień wej­ściowa przerobiona została przez Stefana Gro­cholskiego na wspaniały hall z umieszczonymi w lewym rogu, załamanymi w połowie wyso­kości pod kątem prostym schodami dębowymi i także dębowym, kasetonowym sufitem. We­wnątrz kasetonów umieszczono kwadratowe płytki lipowe z wypalonymi na nich według pierwowzorów matejkowskich portretami kró­lów polskich. Pracę tę wykonała Maria Szemiothówna, córka Wincentego i Zofii Gro­cholskiej z Hrycowa. Dwa jednakowego kształ­tu i wielkości kwadratowe dwuokienne pokoje, sąsiadujące z hallem z obu stron, wyłożone do­łem boazerią, służyły jako jadalne. W prawym narożnym pokoju traktu frontowego mieściła się kancelaria, w lewym - kredens.
Pośrodku traktu ogrodowego, także z ukła­dem amfiladowym drzwi, dokładnie nad piw­nicą ze sklepieniem gwiaździstym, znajdował się znacznie od pozostałych pokoi wyższy salon „biały”, najpiękniejsza komnata pałacu. Miał on w zasadzie plan czworoboku, ale umiesz­czone we wszystkich rogach sklepione półko­liście nisze, flankowane po bokach kolumnami jońskimi, sprawiały wrażenie koła. Ściany salo­nu pokrywał lśniący stiuk biały, lekko żyłko­wany, kolumny natomiast utrzymane były w tonacji kremowej z czerwonymi żyłkami. W dwóch niszach przeciwległych oknom stały niegdyś piece okrągłe z białych tłoczonych ka­fli. Dwie pozostałe przeznaczone były zapewne na posągi. Sufit salonu, bogato dekorowany sztukateriami, wspierał się na fasetach także z ornamentacją stiukową. Posadzkę tworzyła kompozycja z różnokolorowego drewna, po­dzielona na duże kwadraty. Po prawej stronie salonu „białego” mieściły się dwa pokoje ze ścianami tapetowanymi. Pierwszy z nich od koloru obicia mebli nazywano salonem „czer­wonym”, drugi, narożny służył jako bibliote­ka. Z salonu „białego” na lewo wchodziło się do sypialnego pani domu. Jego część tylną od przedniej oddzielał rząd czterech kolumn, za którymi stało łóżko. Pokój następny lewej stro­ny traktu ogrodowego miał kształt owalny, wy­dłużony zgodnie z kierunkiem osi. Domowni­cy nazywali go „jajkiem”. Nie wiadomo, jakim celom pokój ten służył dawniej. Może jako je­szcze jeden salonik lub buduar. Po dodaniu skrzydła nie miał już światła dziennego. Pokoi na piętrze używano wyłącznie jako mieszkal­nych i gościnnych.
W urządzeniu ruchomym pałacu przeważa­ły meble biedermeierowskie. Inne reprezento­wane były tylko przez sztuki pojedyncze. Cen­niejsze sprzęty zabrane zostały bowiem z Kołodna w połowie XIX w. w wyniku działów rodzinnych. Na miejscu pozostawiono jednak sporo dzieł sztuki i pamiątek rodzinnych. Na­leżały do nich portrety wielu pokoleń pędzla nieokreślonego, nowszy wizerunek olejny na­turalnej wielkości panny Świejkowskiej, malo­wany przez Kazimierza Pochwalskiego, oraz kilka obrazów Juliusza i Wojciecha Kossaków o tematyce końskiej. Biblioteka liczyła około 3000 tomów. Zebrał ją i kompletował do końca życia głównie Stefan Grocholski. Książki były z zakresu historii, filozofii, literatury i pamiętnikarstwa, niektóre starsze w języku łacińskim, nowsze zaś przede wszystkim we francuskim i polskim, a w niewielkim stopniu także w nie­mieckim i włoskim. W salonie stały trzy serwantki pełne starej saskiej porcelany. Jeden z pokoi zdobiły makaty buczackie, inny – duży gobelin flamandzki, przedstawiający pierw­szych rodziców w raju. W kilku specjalnych kufrach przechowywano cieniutkie szale ja­pońskie oraz zbiór pasów słuckich. Bardzo cenna była kolekcja starych kilimów wełnia­nych, tkanych w oddalonym o kilkanaście kilo­metrów od Kołodna Wyżgródku na prymityw­nych warsztatach. Jeden z nich, z datą i napi­sem „Wyżgródek 1720”, przechowywano tak­że w zbiorach pałacowych. Wartość praktycz­ną i zabytkową miało kilka kompletów starych sreber herbowych, z których każdy przezna­czony był na 12 osób. Archiwum domowe za­wierało przeważnie materiały dotyczące spraw rodzinnych Polaków zesłanych na Sybir, któ­rymi opiekował się marszałek Włodzimierz Świejkowski. Wszystko to zostało rozkradzione lub zniszczone na miejscu jeszcze w czasie pierwszej wojny światowej.
Przed pałacem leżał wielki kolisty gazon, obsadzony pośrodku krzewami dekoracyjnymi, Na wprost portyku stała murowana brama wjazdowa. Pomiędzy bramą a gazonem rozcią­gał się dziedziniec przedni. Po obu jego stro­nach wznosiły się parterowe wydłużone oficy­ny, mieszczące pokoje gościnne dla czynowników odwiedzających dwór, dalej kuchnie, spi­żarnie, pralnie i najrozmaitsze składy. Do bra­my wiodła aleja wjazdowa obsadzona starymi lipami, a do usytuowanego w obrębie ogrodu w odległości około 300 m kościoła, sadzona w cztery rzędy jakoby jeszcze przez Jana III aleja kasztanowa, długości 1/3 km, szerokości 12 m.
Park, założony czy też może tylko przekomponowany w latach 1801-1803 w duchu krajobrazowym przez Miklera, zajmował po­wierzchnię około 10 ha. Ciągnął się on głównie po bokach i z tyłu pałacu. Sędziwy wiek części drzew sprawiał, że już w połowie XIX w. konary niektórych z nich musiano spinać żelazny­mi klamrami. Od tyłu pałacu założony był dru­gi gazon, częściowo obsadzony drzewami. Park przecinała aleja dębowa oraz szpalery modrze­wi japońskich, akacji i świerków. W obrębie ogrodu rosły ponadto wyjątkowo wielkie okazy sosen, lip, jaworów, brzostów, topól nadwiś­lańskich i orzechów włoskich. Wśród drzew stały budynki obszernej oranżerii, figarni i ananasami, na wolnym zaś powietrzu, w miej­scu szczególnie nasłonecznionym obficie owo­cowała winna latorośl. W lasku łączącym się z parkiem znajdowała się murowana, schowa­na pod warstwą ziemi kryjówka powstańca węgierskiego, hr. Szymona Forgacha (Forgacs’a), który, zanim ostatecznie znalazł gości­nę w Wiśniowcu, przemieszkać tam miał dwa lata. Wewnątrz wymurował sobie piec i komi­nek, który ozdobił ornamentami. Kryjówka ta służyła ponoć jakiś czas także Romualdowi Trauguttowi.

Pałac, choć ogołocony ze wszystkiego, oca­lał w czasie obu wojen światowych. Później zo­stał rozebrany. Nie istnieje także park.


Otoczony murem kościół w Kołodnie pod wezw. Św. Marcina i Elżbiety swym wyglądem zewnętrznym nawiązywał wyraźnie do klasycystycznej architektury pałacu. Miał plan prostokąta z półkolistą apsydą. Całą jego fasa­dę poprzedzał płytki portyk, złożony z czte­rech kolumn pseudotoskańskich, ustawionych na kwadratowych bazach. Kolumny z nieco szerszym środkowym interkolumnium dźwiga­ły podkreślone słabo zarysowanymi wąskimi gzymsami belkowanie oraz trójkątny fronton, otoczony gzymsem profilowanym i drobnym kostkowym. Tympanon wypełniała wykonana w tynku kompozycja przedstawiająca Oko Opatrzności. Rozmieszczone w fasadzie w dwóch rzędach po trzy otwory drzwiowe i okienne ujmowały obramienia w kondygnacji dolnej z naczółkami i ławami, w górnej nato­miast bez nich. W rozczłonkowanych pionowo boniami elewacjach bocznych otwory okienne, także w dwóch poziomach, miały zamknięcie półkoliste. Ponad zwartą, prostokątną bryłą kościoła wznosiła się czworoboczna, niezbyt wysoka wieża, ujęta po bokach ożywionymi płycinami ściankami attykowymi ze spływami, przebita półkolistymi oknami. Naroża wieży pokrywały pilastry gładkie, spięte u góry wy­datnym gzymsem, wieńczyła ją zaś kula z żela­znym krzyżem.
Jednonawowe wnętrze świątyni rozczłon­kowane było wertykalnie pilastrami kanelowymi, z głowicami stylizowanymi, natomiast ho­ryzontalnie obiegał je fryz tryglifowy, nad nim zaś bardzo mocno zarysowany gzyms kroksztynowy. Półkoliście sklepioną apsydę otaczały półkolumny, podobnie jak pilastry - kanelowane. Nad ołtarzem wisiał duży obraz, przed­stawiający Chrystusa Ukrzyżowanego.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 163-167., Tom 11, Uzupełnienia, 1997, str. 632-633.

 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl