Najstarszą wzmianką dotyczącą położonych nad środkową Słuczą Pedynek jest wiadomość, że w 1585 r. majętność ta wraz z licz­nychnymi innymi, tworzącymi ogromne latyfundia była własnością, ks. Konstantego Ostrogskiego, który podarował ją swej synowej Zuzannie z domu Seredi (ur. ok. 1566 - zm. po 1596), żonie ks. Janusza. Później dobra te weszły w skład ordynacji ostrogskiej. W 1753 r., gdy na podstawie tzw. „transakcji kolbuszowskiej”, ostatni, bezpotomny ordynat ks. Janusz Aleksander Sanguszko dzielił ordynację mię­dzy kilkudziesięciu przedstawicieli rodzin pol­skich, obok kluczy cudnowskiego, miropolskiego i kulczyńskiego, a także wielu innych, Pedynki dostały się ks. Antoniemu Lubomir­skiemu (ok. 1719-1782), strażnikowi w. kor., później szemu kasztelanowi krakowskiemu. Ponieważ i on także nie pozostawił potomstwa, majątki księcia przeszły w posiadanie jego dal­szych krewnych.
Nie wiadomo dokładnie kiedy Pedynki znalazły się w ręku Walewskich h. Roch II, czyli Kolumna (Colonna), z linii wołyńskiej nie utytułowanej i po Tuczynie stały się jedną z ich najpiękniejszych rezydencji. Pierwszym pewnym właścicielem Pedynek był syn woje­wody sieradzkiego Michała (1735-1806), Woj­ciech Walewski, żonaty z Praksedą Maszkiewiczówną h. Kusza odm., po którym dziedziczył syn Antoni, ożeniony z N. Lenkiewiczówną. Po bezdzietnym Antonim Walewskim, na mo­cy układu rodzinnego, Pedynki otrzymała jego siostrzenica Michalina Giżycka, córka Józefy z Walewskich i Jana Nepomucena Giżyckiego h. Gozdawa, marszałka szlachty pow. żytomier­skiego, zamężna za Leonardem Szaszkiewiczem h. własnego (ur. w 1826), synem Józefa Kalasantego (1783-1848), marszałka starokonstantynowskiego i Konstancji z Grochol­skich. Ponieważ i Szaszkiewiczowie byli bez­dzietni, po ich śmierci, w początkach XX w. Pedynki odziedziczyła siostra Michaliny Szaszkiewiczowej Albertyna, zamężna za Fran­ciszkiem Ksawerym hr. Zamoyskim. Już nie­długo, bo tylko do rewolucji bolszewickiej, ostatnią właścicielką Pedynek była ich jedyna córka Maria Eleonora z Zamoyskich (1862-1945), wdowa po ks. Adamie Franciszku Lu­bomirskim (1852-1893), dziedziczka także Mołoczek po Giżyckich, Miżyńca w Przemyskiem po Lubomirskich oraz Czerwonogrodu w d. woj. podolskim po Ponińskich.
Prawdopodobnie w pierwszej ćwierci XIX w. Wojciech Walewski, którego daty uro­dzenia ani śmierci nie są znane, wybudował w Pedynkach, zakrawający właściwie na pałac, dwór klasycy styczny. Dwór ten był budowlą wzniesioną na planie wydłużonego prostokąta o założeniu ściśle symetrycznym, w zasadzie jednokondygnacyjną, trzynastoosiową, tylko na pięciu osiach środkowych podniesioną o niskie pięterko. Część ta, wydzielona z fasady fron­towej jako pseudoryzalit, miała elewację roz­członkowaną boniami. Dzielone na osiem kwa­ter prostokątne okna kondygnacji dolnej pseudoryzalitu mieściły się w zamkniętych półkoli­ście płycinach. Nad nimi występowało pięć dzielonych na cztery kwatery poziomo ułożo­nych okien pięterka. Tablica widoczna nad głównymi drzwiami wejściowymi miała zapew­ne wyrytą datę powstania dworu. Przy części środkowej domu wznosił się też przyścienny portyk, złożony z sześciu kolumn toskańskich, ustawionych na wysokich kwadratowych ba­zach. Cztery kolumny zamykał trójkątny, oto­czony kroksztynami, nieco spłaszczony fron­ton, wpisany w ściankę attykową z uskokami. Niemal cały tympanon wypełniały wykonane w sztukaterii panoplie z niewielkim owalnym kartuszem, wyobrażającym herb Walewskich Roch II. Również jako ryzality pozorne z ele­wacji frontowej wyodrębniono obie osie skraj­ne. Ich otwory okienne ujęto po bokach para­mi zdwojonych pilastrów hermowych, wspar­tych dołem także na cokołach, górą natomiast połączonych poziomym gzymsem. Wszystkie otwory okienne międzyryzalitowych odcinków fasady ujmowały profilowane ramy, ławy podokienne wspierały się zaś na konsolkach. Pseudoryzality boczne wieńczył gzyms kroksztynowy - pozostałe odcinki ledwie widoczny gzyms profilowany.
W wyniku spadku terenu, dwór pedyniecki miał od ogrodu dwie pełne kondygnacje i po­dobnie jak od frontu pięterko w części środ­kowej. Kondygnacja dodatkowa, jednotraktowa, była jednak nieco niższa od środkowej. Mieściła pokoje gościnne, służbowe i admini­stracyjne. W elewacji ogrodowej, wszystkie pozorne ryzality zarysowano nieco mocniej od frontowych. Przy trzech osiach ryzalitu środ­kowego mieścił się kamienny taras dolny. Ustawiono na nim dwie pary kolumn dźwiga­jących otoczony żelazną balustradą taras gór­ny. Ryzalit ten, z trzema wychodzącymi na ta­ras górny porte-fenetrami i dwoma nisko osa­dzonymi oknami, na całej jego długości zamy­kała prostokątna ścianka attykowa, ożywiona niewielkim, przebitym półkolistym otworem, trójkątnym przyczółkiem. Pozostałe partie ele­wacji ogrodowej obu kondygnacji górnych wy­glądały podobnie jak frontowe. Dwór nakry­wał dość wysoki, gładki dach trój spadowy, nad częścią środkową dwuspadowy, pobity niegdyś gontami, w czasach późniejszych zastąpionymi blachą.
Niestety wnętrza tej ciekawej budowli zna­ne są bardzo mało, a przekazy na ich temat pełne luk i niedokładności. Można więc jedy­nie w trybie warunkowym przyjąć, że dom ten w kondygnacji podstawowej miał układ dwutraktowy, przy czym w jego części środkowej o amfiladowym rozstawieniu otworów drzwio­wych, trakty stykały się ze sobą bezpośrednio, podczas gdy na skrzydłach rozdzielały je kory­tarze.
Pośrodku traktu frontowego mieściła się obszerna sień z drzwiami wejściowymi i dwo­ma oknami po bokach, w której w jednym rogu znajdowały się schody wiodące na pięterko, w drugim do przyziemia od strony ogrodu. Jednookienne pomieszczenia, przylegające do sieni z prawej i lewej strony, w ramach zakreś­lonych kolumnadą portyku, służyły jako przedpokoje. Z tego po lewej stronie wchodzi­ło się do wielkiej, prawdopodobnie o trzech oknach, sali jadalnej ze ścianami wyłożonymi boazerią, jak też kasetonowym sufitem. Stały tam m.in. szafy w stylu „gdańskim”, nie wia­domo czy z epoki, czy też nowsze. Cały od­cinek prawy traktu frontowego używany był jako apartamenty mieszkalne państwa domu.
Poza salą jadalną celom reprezentacyjnym służyły trzy pokoje w zryzalitowanej części środkowej traktu ogrodowego. Największy z nich o planie kwadratu nosić mógł miano sa­lonu „kolumnowego”. Jego sufit wspierać się miał bowiem na kolumąach. Podobnie jak całe jego ściany, także i kolumny pokrywał biały stiuk. W dwóch przeciwległych, wychodzących na ogrodowy taras trzem porte-fenetrom, ni­szach, stały okrągłe lub owalne piece na nóż­kach z jakimś zwieńczeniem u góry. Posadzkę tworzyła kompozycja z wielu gatunków drew­na parkietowego. Z dekorowanego sztukateria­mi sufitu zwisał żyrandol. Dwa pokoje sąsia­dujące z salonem „kolumnowym” po obu jego stronach pełniły funkcje saloników. I one mia­ły ściany stiukowane, ale nie w kolorze białym, lecz w jakichś innych. Prawy wyposażono też w marmurowy kominek. W urządzeniu rucho­mym salonów przeważać miały meble w stylu empire, a w zbiorach artystycznych portrety rodzinne. Były też w Pedynkach inne obrazy, makaty, brązy i porcelana. Na ich temat nie są jednak znane żadne szczegóły. Pokoje w obu skrzydłach traktu ogrodowego służyły jako dal­sze mieszkalne, choć istnieć miał jeszcze i salon czwarty. Nie wiadomo gdzie usytuowano kaplicę domową o „ścianach wyłożonych rzeźbionym dębem” i ze „starym, cennym” obrazem, zawie­szonym w ołtarzu, o czym wspomina Urbański.
Obok głównego domu mieszkalnego, w po­bliżu jego prawej elewacji bocznej, pod kątem prostym do niego, stała podłużna parterowa oficyna, nakryta gontowym, gładkim dachem czterospadowym. Znajdowały się tam m.in. kuchnie, piekarnia i spiżarnie. Wielohektaro­wy park miał charakter krajobrazowy. Po­nieważ rezydencję tę wzniesiono na wysokim brzegu Słuczy, ogród założono na dwóch po­ziomach. Część przednia, obejmująca wielki kolisty gazon przed domem, była płaska, część tylna natomiast lekkim skłonem opadała ku rzece. Poprzez szeroki, pozostawiony w tej stronie ogrodu, porośnięty kilkuwiekowymi dębami, prześwit, z okien dworu otwierał się widok na rozległe łąki nadsłuczańskie, na wid­niejące w dali miasto Lubar z jego świątynia­mi, jak też na wieś Zieleńce, słynną ze stoczo­nej w pobliżu niej przez ks. Józefa Poniatow­skiego potyczki. Park obejmował także rozarium. Już poza obrębem ogrodu wznosiły się stajnie, wybudowane „dużym nakładem i umie­jętnością”, jak wyraził się Urbański.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 359-363.
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl