Wśród rezydencji magnackich, zbudowa­nych wielkim nakładem pracy i pieniędzy, któ­re przetrwały w ciągu jednego tylko pokolenia, niewątpliwie pierwsze miejsce zajmują Lacho­wce nad Horyniem. Dobra te były niegdyś dziedzictwem starej wołyńskiej rodziny Denisków-Mokosiejewiczów, od których przeszły na własność królewską. Królowa Bona nadała je Tyszkiewiczom, lecz ci odstąpili wkrótce Lachowce spokrewnionym z nimi Kalenikom. Anna Kaleniczanka, poślubiwszy Juśka czyli Józefa Sieniutę, właściciela Tychomia, wniosła Lachowce w 1518 r. w dom swego męża. Krzysztof Aleksander Sieniuta, żonaty z Tere­są Konstancją Opalińską, nie mając własnego potomstwa, ominął w prawach do sukcesji innych przedstawicieli rodziny o tym samym nazwisku, darowując w 1675 r. swe wielko­polskie i wołyńskie posiadłości łącznie z Lachowcami potomkom swej ciotki Katarzy­ny Sieniucianki, żony Władysława Leszczyńs­kiego. Wywołało to spory rodzinne, które zakończyły się w 1681 r. sprzedażą klucza lachowickiego, składającego się wówczas z 45 fol­warków, Stanisławowi Janowi Jabłonowskie­mu (1634-1702) i jego żonie Mariannie z Kazanowskich. Majątek, jaki hetman pozostawił swoim dzieciom, liczył 10 kluczy, w których znajdować się miało 12 miasteczek i 150 wsi.
Wielkiego rozgłosu nadał Lachowcom wnuk Stanisława Jana - ks. Józef Aleksan­der Jabłonowski, wojewoda nowogródzki (1711-1777), wielki uczony-dyletant i wielki przy tym oryginał, twórca m.in. Towarzystwa Naukowego Societas Jablonoviana w Lipsku, fundator kościołów w Lachowcach i Zawałowie. Był on też fundatorem kilku rezydencji, z których najpotężniej prezentował się zamek w Lachowcach, wzniesiony w 1749 r. Miejsce wybrane pod tę rezydencję okazało się jednak niezbyt szczęśliwe i to chyba było powodem jej rychłego upadku. Może ze względu na panują­ce jeszcze w okolicy niepokoje książę umyślił wybudować swą lachowicką siedzibę w postaci dawnych obronnych zamków i usytuować ją pośrodku wielkiego stawu, utworzonego przez rzekę Horyń. W ciągu kilku lat sypano więc sztuczną wyspę. W tym czasie robocizna okoli­cznych wsi miała być całkowicie przeznaczona na owe prace, folwarki zaś pozostawiono od­łogiem.
Wykończona budowla otrzymała kształt równoległoboku z czterema dwupiętrowymi wieżami po rogach, przeznaczonymi do umie­szczania w nich dział. Cała forteca otoczona została dodatkowo murem z otworami na broń ręczną. Miasteczko połączyła z zamkiem długa grobla, u której wylotu wznosiła się wysoka na cztery sążnie brama z żelaznymi wrotami. U jej szczytu polecił wojewoda umieścić mar­murową tablicę, opiewającą chwałę fundatora. Napis ów odczytany i zapisany sto lat później, kiedy był już częściowo zatarty, brzmiał dosłownie:
 
D. E. O.
Lechopolis graeco idiomate
Lachów ob granitiem Polon:
Lachowce ob morem Ruthen:
Humo positum humaniori
Arx oppidum tellusąue Lithuani
Swidrygellonis, tum ex fratre
Nepotis Sigismundi
Jam R. Poloniae
Sfortia Mediolanensis Bona
Bonam partem electa
Cui rex Cremenecum, Bar, Lachowce
In pignus amori offert,
Hanc muris cinxit
Domum, emeritae domui de Tyszkiewiciis
[Kalinskiis] donavit,
Quae Sieniucijs, post Leszczynscijs
Successive relicta, successive vero temporibus
Proximioribus Serenissimae Leszczynianae domus
Consanguineis Jablonovjis devenit:
Josephus Alexander
Dux de Prussiae et Princeps S. R. J.
In Jablonow ad Hierassum et Chronum
Comes, in Lisianka et Zawołocze
Liber Baro in Podhorce et Vicholz
Jabłonowski M. D. L. Dapifer, Buscensis, Corsuniensis,
Volpensos, Zwinogrodensis, Onixtensis Capitaneus
Zavaliensis Tenutor, Palatinus, Ordinum Eąues:
Cohortis Loricatae Praefectus, erigi mandavit
M.D.CC.XLIX.
 
Dumny ze swego dzieła, fundator zamku ks. Józef Aleksander Jabłonowski wydał dru­kiem opis tej rezydencji w języku łacińskim. Niestety, żaden egzemplarz owej edycji nie za­chował się w większych bibliotekach polskich. O wyglądzie i wnętrzach zamku mówią więc jedynie nieliczne wzmianki pamiętnikarskie. Według jednej z nich gmach ów miał m.in. wielką „salę tronową” na 400 miejsc. W sali tej znajdował się tron z baldachimem, na którym w dniach uroczystych zasiadał wojewoda przy­brany w płaszcz gronostajowy i przyjmował np. dzierżawców swych dóbr, którzy u jego stóp składali worki z pieniędzmi. Jeśli któryś z nich zasłużył na szczególną łaskę, książę od­pychał worek nogą, nie przyjmując należności, zaś uradowany dzierżawca wracał z nim do domu.
14 marca 1787 r., już po śmierci wojewody, w drodze do Kaniowa odwiedził Lachowce król Stanisław August. Przyjęty został przez wdowę, Franciszkę z Woronieckich Jabłonow­ską i jej syna ks. Augusta Dobrogosta. Towa­rzyszący monarsze w podróży Kazimierz Kon­stanty Plater, podkanclerzy litewski, w swych opublikowanych przez J. I. Kraszewskiego listach dał garść, również niestety tylko ogól­nikowych informacji o zbiorach zamkowych. Według niego sale rezydencji Jabłonowskich mieściły bogatą galerię obrazów, ze szczegól­nym uwzględnieniem portretów królów pol­skich i wielkich książąt litewskich oraz innych sławnych ludzi, dalej bibliotekę i skarbiec. Oglądając zbiór starożytnych rzeźbionych ka­mieni, na pamiątkę swego pobytu w Lachowcach dorzucił do niego król swój własny bryla­ntowy sygnet. Po kolacji na cześć monarchy urządzono wspaniałą iluminację.
Jak to najczęściej bywa, kolekcjonerskich pasji księcia wojewody nie podzielali potomko­wie. Jedyny jego syn z drugiego małżeństwa z Franciszką Woroniecką, wspomniany ks. August Dobrogost Jabłonowski (1769-1792), słynny „książę-kozak”, który mieszkał począt­kowo z matką w Lachowcach, przeniósł się ostatecznie do Steblowa, gdzie prowadził pry­mitywny tryb życia. Po jego wczesnej śmierci Lachowce dostały się córce wojewody nowo­gródzkiego z pierwszego małżeństwa z Karoli­ną Radziwiłłówną - Teofili Strzeżysławie (ur. ok. 1743 r. - zm. w 1816 r.), znanej później konfederatce barskiej, zamężnej za ks. Józefem Sapiehą, krajczym litewskim (zm. w 1792 r.) i wcielone do dóbr sapieżyńskich(9). Siostra Teofili Strzeżysławy - Anna Dobrogniewa, żona Macieja Lanckorońskiego, kasztelana krakowskiego, otrzymała inne majątki. Sapie­howie opuścili jednak Lachowce i zamieszkali w Teofilpolu, dokąd przenieśli też całe urzą­dzenie zamku. Część zbiorów została jednak wydzielona i znalazła się gdzie indziej. Doty­czy to przede wszystkim zebranych w 35 fascykułach rękopisów ks. Józefa Aleksandra Ja­błonowskiego, przekazanych przez córkę do biblioteki Academie des Sciences w Paryżu, której był on członkiem. Z zabranego do Teofilpola księgozbioru wydzieliła poza tym 2246 tomów i podarowała je bibliotece Liceum Krzemienieckiego. Znacznie później, gdyż do­piero w 1860 r. biblioteka lachowiecko-teofilpolska wcielona została do księgozbioru ordy­nacji Zamoyskich.
Opuszczony przez ks. Teofilę i jej męża ks. Józefa Sapiehę zamek lachowicki nie był już zamieszkany także i w czasach kolejnego jego właściciela, syna kraj czego litewskiego - Ale­ksandra Sapiehy (1773-1812), żonatego z An­ną Zamoyską (1780-1859). Ostatnim właści­cielem Lacho wiec i Teofilpola, był syn Alek­sandra - ks. Leon Sapieha (1802-1878) oże­niony z Jadwigą hr. Zamoyską (1806-1890), któremu za udział w powstaniu listopadowym skonfiskowane zostały wszystkie posiadłości, znajdujące się pod zaborem rosyjskim. Dobra te przeszły następnie na skarb państwa albo zostały nadane Rosjanom. Annie z Zamoy­skich Sapieżynie pozostawiono tylko doży­wocie.
Nie konserwowany już w czasach Sapie­hów zamek lachowicki zamieniał się powoli w ruinę. W drugiej połowie XIX w. istniała już tylko część jego murów, w których nowy właściciel rosyjski umieścił gorzelnię oraz mie­szkania pracowników. W takim stanie, z wiel­kiej odległości narysował zamek N. Orda.
Kościół. Najdłużej w stanie nienaruszo­nym przetrwał w Lachowcach barokowy kościół podominikański z dwiema wieżami i z przylegającym do niego budynkiem klasz­tornym, opasany dokoła murem. Kościół fun­dował Krzysztof Paweł Sieniuta, najpierw wy­znania kalwińskiego, następnie katolickiego i znów ariańskiego, który w chwili śmierci po­wrócił jednak na łono kościoła katolickiego. Budowy dokończyła około 1660 r. Anna z Sieniutów, żona Piotra Opalińskiego, podkomo­rzego poznańskiego, siostrzenica właścicielki Lacho wiec, Katarzyny z Sieniutów Leszczyń­skiej. W podziemiach świątyni znajdowały się groby Sieniutów, Leszczyńskich, Jabłonow­skich i Sapiehów. Ściany naw kościelnych de­korowały m.in. herby Sieniutów i Jabłonow­skich, w tym portret Krzysztofa Sieniuty w karmazynowej szubie z sobolami. Najcieka­wsze było jednak duże malowidło panegiryczne, wykonane dla upamiętnienia dekoracji ks. Józefa Aleksandra Jabłonowskiego Orderem Św. Ducha przez króla Francji Ludwika XV. Na obrazie przedstawieni zostali dwaj kawale­rowie francuscy, trzymający wstęgę i order. Nad ich głowami widniał gołąb na tle promieni słonecznych. Pod orderem wymalowana była wielka kula ziemska z herbami Jabłonowskich. Nad globem mieścił się napis: „In omnem terram Exivit sonus eorum. Psalm 18, v. 5”, a pod spodem: „Ferebaturąue super aąuas córa”. Na dole obrazu jeszcze inny napis mówił: „Signi estis Spiritu promissionis Sancto, 1, v. 13”. Ponieważ w drugiej połowie XIX w. kościół zamieniony został na cerkiew prawosławną, obrazy oraz inne przedmioty pa­miątkowe zostały stamtąd usunięte.
źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 204-207.
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl