Miasteczko Hryców nad Chomorem, dopływem Słuczy, należało niegdyś do dóbr alodialnych ks. Ostrogskich. W 1605 r. dobra te były już wszakże posiadłością ks. Janusza Zbaraskiego. Od jego spadkobierców przeszły do Lubomirskich. Stanisław Lubomirski, podstoli koronny, w 1752 r. sprzedał Hryców wraz z przyległościami Michałowi z Grabowa Grocholskiemu h. Syrokomla (ur. w 1704 r.), sę­dziemu ziemskiemu województwa bracławskiego, żonatemu z Anną Radzimińską. Po Mi­chale dziedziczył jego syn Marcin (1727-1807), wojewoda bracławski, żonaty z Cecylią Myszka-Chołoniewską, który przekazał Hry­ców najmłodszemu z pięciu swych synów - Ludwikowi (1784-1869), ożenionemu z Ma­rią z Baworowskich. Kolejnym dziedzicem klucza hrycowskiego był jedyny syn Ludwika, Mieczysław Grocholski (1812-1899), żonaty ze Stefanią Giżycką h. Gozdawa. Po śmierci Mieczysława, znacznie już o różne posagi uszczuplone dobra przypadły Włodzimierzowi Grocholskiemu (1857-1914), posłowi do Du­my rosyjskiej, młodszemu z jego dwóch sy­nów. Starszy syn Stefan (1850-1911) osiadł bowiem w Kołodnem, majątku swej żony Olgi ze Świejkowskich. Ponieważ Włodzimierz Grocholski umarł jako nieżonaty, ostatnim dziedzicem Hrycowa został jego bratanek, Ste­fan Grocholski (1890-1943), również bezżenny. Na nim wygasła więc hrycowska linia hr. Grocholskich.
Michał Grocholski w miejscu, w którym stał kiedyś zamek Zbaraskich, rozpoczął budo­wę nowej, wielkopańskiej rezydencji. Jej pro­jekt, niestety nie sygnowany, zachował się w dawnych zbiorach Stanisława Augusta, przechowywanych obecnie w Gabinecie Rycin Uniwersytetu Warszawskiego. Według owego projektu, zrealizowanego tylko częściowo, główny korpus pałacu łączyć się miał krytymi galeriami z dwoma pawilonami bocznymi. Ani pawilony, ani tym samym galerie nie zostały zbudowane. Sam pałac doczekał się wprawdzie realizacji, ale w postaci nieco uproszczonej. Powodem była może śmierć fundatora, który pałacu nie zdążył wykończyć. Ostatecznie w 1782 r. uczynił to dopiero jego syn Marcin, który z pewnych detali jednak zrezygnował.
Zgodnie z projektem, dwukondygnacyjny główny korpus pałacu otrzymał rzut prostoką­ta oraz wysoki, gładki dach czterospadowy. Je­go elewacja frontowa zaakcentowana została na osi nieco podwyższonym, mocno zarysowanym ryzalitem, ze ściętymi i wydzielonymi za po­mocą pionowych pasów boni narożami. W czę­ści dolnej ryzalit wyposażono w drzwi i okna prostokątne, umieszczone także w narożni­kach. Kondygnacja górna otrzymała natomiast wyłącznie pięć wysokich porte-fenetrów za­mkniętych półkoliście. Ryzalit, zwieńczony sze­rokim profilowanym gzymsem, zamknięto ni­ską ścianką attykową. Środek attyki zwieńczo­no wielką, bogato dekorowaną płaskorzeźbą, wyobrażającą umieszczone na tle wici roślin­nych dwa kartusze z herbami Syrokomla Gro­cholskich i Korczak Chołoniewskich oraz dziewięciopałkową hrabiowską koroną. Na krań­cach ścianki ustawiono jeszcze kamienne wa­zony. Ryzalit nakryto wyodrębnionym z bryły pałacu łamanym dachem mansardowym, także z wazonem u szczytu. Projekt, obok bogatszej oprawy porte-fenetrów i fryzu pod gzymsem wieńczącym, przewidywał także istnienie przed ryzalitem portyku złożonego z ośmiu parami ustawionych cienkich kolumienek, wspierających balkon otoczony balustradą tralkową, znów z czterema kamiennymi wazo­nami. Balkon zasięgiem swym obejmować miał trzy porte-fenetry. Ani rysunek Ordy z ok. 1870 r., ani późniejsze przekazy fotograficzne portyku nie uwzględniają. Wspomina o nim jednak J. Karwicki przy opisie pałacu z końca XIX w., określając go jako zbudowany „w sty­lu rokoko, ozdobiony wspaniałym, kolumno­wym podjazdem”. Ze słów tych wynika więc, że portyk istniał rzeczywiście, ale z jakowychś powodów rozebrany został zapewne już w po­czątkach XX w.
Słabo z elewacji występujący ryzalit zajmo­wał również środkową część strony ogrodowej pałacu. Miał on oba narożniki boniowane, trzy prostokątne porte-fenetry dolne, wychodzące na niski taras i trzy górne, zamknięte półkoliś­cie, prowadzące na balkon z kutą, żelazną ba­lustradą. Ryzalit ogrodowy wieńczyła także ścianka attykowa, ozdobiona wazonami. Partie boczne obu elewacji dłuższych, z narożnikami pokrytymi boniami jak w przypadku ryzalitów, otrzymały wystrój stosunkowo skromny. Za­miast znacznie bogatszych, przewidywanych przez projekt, okna i drzwi ujęte zostały w obramienia gładkie. Tylko okna kondygnacji dolnej, mieszczącej większość pokoi reprezen­tacyjnych, a więc wyższej od górnej, zwieńczo­no poziomymi naczółkami. Obie kondygnacje oddzielono od siebie wąską opaską. Wszystkie elewacje zamknięto gzymsem profilowanym.
Przekazy dotyczące wnętrz, zarówno ich architektury, jak urządzenia, są niestety bar­dzo skąpe i ogólnikowe. Wiemy więc tylko, że przestronny hall wejściowy, z dwuramiennymi, dębowymi, rzeźbionymi schodami wiodącymi na piętro, dekorowany był portretami królów polskich, malowanymi na tynku tech­niką al fresco. Na parterze mieściło się też kil­ka salonów, sala biblioteczna i jadalna, pokryta boazerią. Wszystkie pomieszczenia reprezenta­cyjne zdobiły supraporty oraz sztukaterie. Po­sadzki układane były w desenie z dębowej kle­pki. W kilku pokojach oprócz pieców znajdo­wały się też kominki. Szczególnie bogato sztu­kateriami dekorowana była wielka sala balowa na piętrze. Zwisał tam z sufitu ogromny krysz­tałowy żyrandol. Zabytkowe meble, przeważ­nie mahoniowe, wykonano prawdopodobnie na miejscu. Wśród zbiorów o wartości history­cznej i kulturalnej poczesne miejsce zajmowała biblioteka, głównie o tematyce heraldycznej i historycznej, dalej archiwum rodzinne, gale­ria obrazów polskich i obcych, porcelana z ko­lekcją figurynek, kryształy i stare srebra.
W niewielkiej odległości od pałacu, po pra­wej stronie, Ludwik Grocholski wzniósł w po­łowie XIX w. domową kaplicę w stylu neo­gotyckim, zaprojektowaną przez Konstantego hr. Broel-Platera. Miała ona rzut czworoboku i wysokość odpowiadającą wysokości pałacu. Przy wszystkich narożnikach kaplicy występo­wały wieżyczki zakończone podwójnymi, ostrołukowymi hełmami. Wieża z sygnaturką i krzyżem umieszczona została na osi jako zwieńczenie fasady. Wnętrze zdobiła m.in. stojąca w głównym ołtarzu rzeźba z białego marmuru dłuta Oskara Sosnowskiego, przed­stawiająca Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii Panny.
Naprzeciw pałacu po przeciwległej stronie bardzo obszernego, nie zadrzewionego dzie­dzińca, stała ciosowa brama wjazdowa, złożo­na z dwóch kilkumetrowej wysokości filarów i dwóch niższych ścianek, przeprutych prosto­kątnymi otworami na furty. Oba filary, zarów­no od strony zewnętrznej, jak od dziedzińca, dekorowały pary kolumn. Oba też zamykały szerokie gzymsy, na których na postumentach stały rzeźby figuralne. Od strony podjazdu dziedziniec opasywały sztachety wprawione w murowane i otynkowane czworograniaste słupy z nałożonymi na nie kamiennymi kula­mi. Do bramy wjeżdżało się przez most prze­rzucony przez rów, pozostałość dawnych ob­warowań zameczku.
Park o powierzchni kilkunastu ha i zróż­nicowanym drzewostanie zajmował głównie powierzchnię leżącą po bokach i od tyłu pała­cu, gdzie obniżający się stopniowo teren do­chodził do stawu, uformowanego przez rozle­wisko rzeki Chomor. Ogród hrycowski miał charakter krajobrazowy.
źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 143-148.
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl