KORZEC

 

Korzec strażnicą kresową dzisiejszej Polski. - Dzieje miasta i zamku. Zasługi ks. Józefa Czartoryskiego dla miasta. - Słynna fabryka fajansu i porcelany. - Jej rozkwit i upadek. - Dzisiejsze ruiny zamku koreckiego. - Porcelana korecka po muzeach.

 
Kraków, 4 listopada.
 
Na wołyńskich kresach Polski rozciąga się jedna z jej strażnic - starożytny gród książąt Koreckich, Korzec. I nie tylko w materjalnem tego słowa znaczeniu strzeże polskości, jest bowiem także najdalej wysuniętem w tej stronie ogniskiem kultury polskiej, jak na to wskazuje życie tego miasta, które niedawno przeżyło dwie górne chwile z okazji odsłonięcia pomników, jednego na grobie bezimiennych żołnierzy, ofiar najazdu bolszewickiego w r. 1920 i drugiego ku czci Marszałka Piłsudskiego w dn. 28 października b. r.
Początki Korca giną w pomroce dziejowej. Wiadomo tylko, że protoplastą książąt Koreckich był wnuk Giedymina, a jeden z synów Olgierda, Dymitr, który wzniósł obronny zamek w r. 1399, powiększony potem i wzmocniony w XVI w. przez Koreckich. Byli oni troskliwymi gospodarzami jak świadczą ich liczne fundacje, z których warto zanotować wzniesienie w XVI w. kościoła parafjalnego Wniebowzięcia M. B., a w XVII w. klasztoru i kościoła Franciszkanów w Korcu.
 
Korzec 2
Korzec 3

Korzec 4

Koreccy mieli naśladowców w swych następcach Leszczyńskich, a zwłaszcza Czartoryskich. Pośród tych ostatnich zasłynął w swej gospodarczej działalności w Korcu, ks. Józef Czartoryski. On to uregulował miasteczko, uprzemysłowił i uczynił siedzibą znanego handlu. Stanęły liczne fabryki: obok gorzelni, młyna, browaru, garbarni, założył fabrykę sukna, fabrykę pasów litych, które nie ustępowały słuckim, wreszcie fabrykę, sławną przez lat kilkadziedziesiąt, wyrobów fajansowych i porcelanowych, One przyniosły największy rozgłos Korcowi. W r. 1783 powierzył Czartoryski kierownictwo fabryki znakomitemu specjaliście, Franciszkowi Mezerowi. Zrazu była tylko fabryka fajansu, dopiero w r. 1790 odkrył Mezer sposób przyrządzania porcelany z glinki koreckiej, za co go król Stanisław August zaszczytnie obdarował. W czasie największego rozkwitu fabryki w r. 1793 było robotników tysiąc, a 86 warsztatów. Pochodzili po największej części z Warszawy, ale byli między nimi także Sasi przy których uczyli się miejscowi Rusini. W malarni było zatrudnionych 73 pracowników pod kierunkiem zdolnego malarza Sobińskiego. (Por. L. Lepszy: „O fabryce fajansu i porcelany w Korcu”).
Sława porcelany rozeszła się za granicą. Po wyjeździe jednak Czartoryskiego do Drezna i przeniesieniu się Franc. Mezera do Tomaszowa, gdzie założył fabrykę Zamoyskim, zaczęła fabryka korecka podupadać. Brat Mezera, Michał, z trudem starał się zastąpić brata, wreszcie i on, zniechęcony obojętnością księcia w sprawie odbudowy fabryki po jej pożarze w r. 1797, przeniósł się do Baranówki, gdzie założył w r. 1803 własną fabrykę porcelany. Po śmierci księcia (+ 1810), spadkobiercy Korca, hr. Potocka i Jabłonowska, starali się dźwignąć fabrykę i sprowadzili chemika Meraull'a z Serres.
Był to okres do r.1815 najświetniejszy fabryki pod względem jej artystycznych produktów o charakterze francuskim z przymieszką rodzinną, swojską. Potem bowiem po ustąpieniu Meraull'a, wyrabiała fabryka tylko przedmioty użytkowe, które, mimo usiłowań do uszlachetnienia wyrobów, nie mogły się równać z dawniejszemi. Powstanie listopadowe i jego następstwa odbiły się też na Korcu i fabryce porcelany, którą w r. 1832 zamknięto.
Miasteczko pozostało zawsze siedzibą handlu drzewem i zbożem, choć strawił je w znacznej części pożar w r. 1881. Z zamku przerobionego przez ks. Józefa Czartoryskiego na pałac, przechowane są po dziś dzień mury, baszta z bramą wjazdową i resztki pięknego niegdyś parku. O fabryce porcelany utrzymują pamięć zabytkowe dziś jej wyroby po muzeach i zbiorach prywatnych. Zawsze mile pada nasz wzrok na porcelanę korecką, zwykle grubą, nieprzeźroczystą, ale pełną wdzięku i uroku przez swój kolor niebieski, często stosowany i ornamentację, bądź roślinną, bądź zdobną w pejsaże polskie, czasem znowu wzięta z wzorów francuskich  W.B.

źródło: Kuryer Literacko-Naukowy nr 45 (05.11.1928)
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl