Według J. M. Giżyckiego, autora obszernej monografii Hoszczy, najdawniejszymi właści­cielami miejscowych dóbr byli Hojscy h. Kierdeja. Siedzieli tam oni już w XV w. Jak wiele innych rodzin miejscowych byli wówczas wy­znania wschodniego. Pokolenia późniejsze przeszły na arianizm. Ostatnia z Hojskich, cór­ka Gabriela, Regina, zamężna za kn. Mikoła­jem Sołomereckim, kasztelanem smoleńskim, odeszła jednak od wyznania ariańskiego i po­wróciła do dawnego. Po Sołomereckich krótko należała Hoszcza do słynnego metropolity ki­jowskiego Piotra Mohyły, po którym dostała się Kisielom. W początkach XVIII w. dobra te za kwotę 90 000 złp. kupił Teofil Ipohorski-Lenkiewicz (zm. ok. 1732), żonaty z Kon­stancją Stempkowską, córką Gabriela i Doroty Czaplicówny, wnuczką Daniela, kasztelana bracławskiego i Heleny Hilarii Kisielówny. W 1717 r. majętność ta składała się z Hoszczy z zamkiem, Woskodaw z dworem oraz kilku innych wsi, jak też szeregu folwarków położo­nych w województwie kijowskim. Po śmierci Teofila dobra przeszły na jego najstarszego sy­na Leonarda (zm. w 1749 r.), ożenionego z Ludwiką Nieławicką (zm. w 1788 r.). Dzie­dzicem jego fortuny był jedyny syn Stanisław Kostka Lenkiewicz (zm. w 1804 r.), marszałek ostrogski. Oprócz Hoszczy z przyległościami należał jeszcze do niego Oleksiniec Polny w powiecie płoskirowskim. Z małżeństwa z Agatą Michałowską pozostawił on czterech synów. Hoszcza przypadła w spadku Francisz­kowi Michałowi (1789- 1852), który do końca życia pozostał w stanie bezżennym. Zapisał on cały swój majątek bratanicy, córce Gracjana i Honoraty ks. Czetwertyńskiej - Oktawii (1808-1882), ostatniej z linii hoszczańskiej. Stała się ona właścicielką bardzo rozległych dóbr, otrzymanych po ojcu, matce i stryju. Oktawia Lenkiewiczówna poślubiła Michała Walewskiego z Tuczy na, syna Józefa i Marii Czackiej, wnuka słynnego Michała, wojewody sieradzkiego, ale z nim się wkrótce rozwiodła. Testamentem wszystkie majątki, które należa­ły niegdyś do rodziny matki, zapisała ona ks. Heliodorowi Czetwertyńskiemu. Posiadłości rodu Lenkiewiczów w 1870 r. oddała w dzier­żawę na 36 lat Aleksandrowi Złotnickiemu. W końcu, na mocy specjalnego zezwolenia car­skiego, zapisała mu Hoszczę na własność. Na­deszło ono jednak w 3 dni po śmierci właści­cielki, wobec czego Złotnicki zmuszony został do wyprzedania wszystkich otrzymanych ma­jątków. Przeszły one w ręce rosyjskie. Po pierwszej wojnie światowej Hoszczę wykupił rząd polski, przeznaczając pałac na siedzibę odcinka Korpusu Ochrony Pogranicza.
Pałac ów wzniesiony został prawdopodobnie pod koniec XVIII w. przez Stanisława Kost­kę Lenkiewicza, może przy wykorzystaniu murów dawniejszego zamku. W ciągu XIX w. budynek ten ulegał różnym przeróbkom. W swym ostatecznym wyglądzie nie reprezen­tował żadnego stylu. Był budowlą dwukondyg­nacyjną na planie prostokąta, bardzo rozległą, w połowie długości przedzieloną skrzydłem poprzecznym, tworzącym zarówno od strony podjazdu, jak od ogrodu wydatne ryzality. Przy obu bokach krótszych znajdowały się ar­kadowe przedsionki, dźwigające kryte balkony. Wystrój zewnętrzny pałacu ograniczał się do gładkich tynków i profilowanych gzymsów. Wszystkie części budynku nakrywał dach dwuspadowy. Na temat wnętrz dysponujemy tylko krótką wzmianką, dotyczącą połowy XIX w. Miała się tam wówczas znajdować du­ża biblioteka i trochę dzieł sztuki, w tym przy­wiezione z Włoch mozaiki, statuetki oraz kilka „ładnych” obrazów.
Zdaje się, że wszyscy kolejni właściciele Hoszczy z rodziny Lenkiewiczów bardziej dbali o wygodę mieszkania niż o architekturę zewnętrzną. Troszczyli się także i o sięgający końca XVIII w. park założony na kilkunastu hektarach. Większa jego część miała charakter widokowy. Nie było tam alei prostych, lecz wyłącznie ścieżki i drogi kręte. Przed spaceru­jącym odsłaniały się więc coraz to nowe grupy drzew i krzewów rosnących zwartymi, jedno­litymi gatunkowo skupiskami na szerokich po­lanach lub na ich obrzeżach. Przeważały w Hoszczy sosny, modrzewie, świerki, dęby, lipy, kasztany i inne. Razem było 27 gatun­ków. Szczególną ozdobą parku był bagienny dąb z piramidalną koroną, którego ojczyzną jest północna Ameryka, oraz specjalna odmia­na cisa, nazywana przez botaników żywą ska­mieliną.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 141-143.
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl