Dubno, którego pierwotna nazwa brzmiała Duben, jest jedną z najstarszych osad Woły­nia, istniejącą już w XI w. W 1100 r., w czasie podziału kraju między książąt ze szczepu Ruryka, wraz z innymi grodami miejscowość ta dostała się we władanie ks. Dawida Ihorowi­eża w zamian za zabrane mu księstwo włodzimierskie. W XIII w. Dubno należało do ks. Mścisława Daniłowicza, syna Daniła, króla ha­lickiego. W wyniku niesnasek między książęta­mi pod koniec XIV w. król Władysław Jagiełło nadał włości dubieńskie Teodorowi Daniłowiczowi, księciu na Ostrogu (zm. ok. 1410 r.). W posiadaniu jego potomków pozostawała Dubieńszczyzna aż do wygaśnięcia rodu.
Ostatni męski jego przedstawiciel, ks. Ja­nusz Ostrogski (1554-1620), wojewoda wo­łyński, ustanowił w 1609 r. ordynację dziedzi­czną. Ogromne swe dobra podzielił na dwie części: ordynacką, nienaruszalną oraz dziedzi­czną, nie podlegającą tym rygorom. Na część ordynacką składały się m.in. klucze: ostrogski, dubieński, międzyrzecki, stepański, miropolski, wilski, cudnowski, pikowski, bazalijski, krasiłowski i inne, obejmujące 24 miasta i 592 wsie. Częścią dziedziczną, na wypadek śmierci pierwszego ordynata przeznaczoną do podzia­łu, objęte były dobra położone głównie w Małopolsce. Na ordynację nałożył też książę pew­ne obowiązki względem państwa, dotyczące je­go obrony.
Jeśli chodzi o przyszłe losy ordynacji, to w przypadku niepozostawienia przez ks. Janu­sza własnego męskiego potomka, winna ona była przejść po jego śmierci na synów ks. Alek­sandra Zasławskiego, żonatego z córką ordyna­ta Eufrozyną (zm. w 1628 r.). Gdyby jednak i ten ród wygasł, ordynacja miała stać się dziedzictwem potomków siostry ks. Janusza - Katarzyny, zamężnej za ks. Krzysztofem Ra­dziwiłłem. W końcu, jeśli wygasłaby także spokrewniona z Ostrogskimi linia Radziwił­łów, ordynat przewidział trzecią ewentualność. Według niej, ze wszystkich dóbr miała być utworzona wówczas komandoria z kawalerem maltańskim Polakiem na czele, wybranym w sejmie większością głosów. Obowiązkiem komandorii byłoby czuwanie nad bezpieczeń­stwem wschodnich granic Rzeczypospolitej przy korzystaniu z odpowiednich oddziałów wojskowych.
Do trzeciej ewentualności wszakże nie do­szło, gdyż po śmierci ks. Janusza Ostrogskiego ordynację objął na razie jego zięć ks. Aleksan­der Zasławski (zm. w 1629 r.), kasztelan wo­łyński, po dojściu zaś do pełnoletności syna Aleksandra, a wnuka po kądzieli założyciela ordynacji - ks. Władysław Dominik Zasław­ski (1618— 1656). Oprócz Ostroga i Dubna na­leżał do niego także Zasław, Tarnów i wiele in­nych kluczy. Ks. Władysław Dominik Zasław­ski żonaty był dwukrotnie: najpierw z Zofią Prudencjanną z Bobrku Ligęzianką, a po jej śmierci z Katarzyną Sobieską (1634-1694), siostrą króla. Ponieważ ich jedyny syn i następ­ny ordynat ostrogski ks. Aleksander Janusz umarł w 1682 r. bezpotomnie, ordynację objęła matka, zamężna powtórnie za Michałem Kazi­mierzem Radziwiłłem. Między nią i jej córką Teofilą z Zasławskich Wiśniowiecką z jednej strony a zakonem maltańskim z drugiej wynikł jednak proces, który trwał następnie przeszło sto lat. Przegrał go ostatecznie zakon na tej zasadzie, że ordynacja nigdy nie została za­twierdzona przez sejm, obowiązywało więc je­dynie prawo zwykłej sukcesji. W 1674 r. Dub- no znalazło się ostatecznie w posiadaniu ks. Teofili Zasławskiej-Ostrogskiej, wnuczki ks. Eufrozyny z Ostrogskich Zasławskiej, zamęż­nej 2° voto za ks. Józefem Karolem Lubomir­skim, marszałkiem wielkim koronnym. W ten sposób w 1682 r. Lubomirscy po raz pierwszy stali się dziedzicami Dubieńszczyzny.
Po śmierci ks. Józefa Karola Lubomirskie­go (1638-1702), ordynacja przeszła na jego sy­na, ks. Aleksandra Dominika (zm. w 1720 r.), a po jego zgonie na siostrę Mariannę (1693-1729), zamężną za ks. Pawłem Karolem Sanguszką (1682-1750), marszałkiem wielkim litew­skim. Syn ks. Pawła Karola - ks. Janusz Alek­sander Sanguszko (zm. w 1775 r.), żonaty z Konstancją Denhoffówną i z nią rozwiedzio­ny, był ostatnim ordynatem ostrogskim, rezy­dującym w Dubnie.
Nie mając żadnego potomstwa, ks. Janusz Sanguszko na mocy słynnej „transakcji kolbuszowskiej” z 1753 r. rozdarował należące do niego klucze między swych dalszych krewnych, głównie między kilku przedstawicieli rodu Lu­bomirskich. Dubno wraz z 70 wsiami przy­padło wówczas ks. Stanisławowi Lubomir­skiemu (1704-1793), podstolemu koronne­mu, wojewodzie kijowskiemu i bracławskiemu, żonatemu z Ludwiką Honoratą Pociejówną. W ten sposób, połączywszy fortunę własną z odziedziczoną, stał się on jednym z najbogat­szych panów w ówczesnej Polsce.
Powtórne objęcie klucza dubieńskiego przez Lubomirskich nie odbyło się jednak bez zgrzy­tów, gdyż Jan Klemens Branicki, hetman wielki koronny uznał ten akt za bezprawny i usunął z miasta administrację księcia. W 1756 r. doszło wszakże do ugody, na mocy której ks. Stanisław Lubomirski pozostał ostatecznie przy prawie własności i dziedziczenia całej Dubieńszczyz­ny. Za jego czasów miasto bardzo się ożywiło, gdyż po pierwszym rozbiorze właśnie do Dubna przeniesione zostały ze Lwowa słynne jar­marki, w czasie których na tłumnych zjazdach ziemiaństwa i bankierów dokonywano milio­nowych transakcji. Po ks. Stanisławie Lubo­mirskim Dubieńszczyznę objął jego syn ks. Michał (1752-1825), generał wojsk koron­nych, żonaty z Magdaleną Raczyńską, który w dziejach miasta zapisał się również jako jego wielki opiekun i zapobiegliwy gospodarz roz­ległych włości. Dla miasta wystarał się o nowe przywileje, a w 1780 r. założył lożę wolnomularską „Doskonała tajemnica”. W 1781 r. dwukrotnie podejmował u siebie Stanisława Augusta odwiedzającego Podole, urządziwszy królowi m.in. polowanie na wilki i niedźwie­dzie ścigane przez ogary.
W okresie rządów syna ks. Michała i na­stępnego dziedzica klucza dubieńskiego - ks. Józefa Lubomirskiego (1785-1870), senatora Królestwa Kongresowego, żonatego z Dorotą Stecką, miasto przez jakiś czas przeżywało je­szcze okres świetności. Ograniczała się już ona jednak tylko do licznych przyjęć i zjazdów to­warzyskich na zamku. Zadłużywszy poważnie majątek, ks. Józef Lubomirski usiłował go na­wet sprzedać. W końcu nie dokonawszy wszyst­kich formalności wyjechał na stałe do Zachod­niej Europy. Podobnie postąpił jego syn Marceli (1810-1866), żonaty z ks. Jadwigą Jabło­nowską z Krzewina, który winien był dziedzi­czyć po ojcu Dubno. Spędziwszy wczesną młodość w Petersburgu, gdzie również zaciąg­nął znaczne długi, nie objął nawet na czas dłuż­szy w posiadanie ojcowizny, lecz także podą­żył na Zachód i tam się osiedlił. Przebywając najwięcej we Włoszech i w Paryżu zbliżył się do kół emigracji polskiej, wśród której odgry­wał nawet pewną rolę. Przyjaźnił się m.in. z Norwidem, pozostał jednak postacią mocno kontrowersyjną, zdecydowanie potępianą przez jednych, bronioną przez innych.
Jedyny syn ks. Marcelego - ks. Józef Lu­bomirski (1839-1911), którego matce, dzięki osobistej interwencji zaprzyjaźnionego z nią cara Mikołaja I, mimo jej ogromnego zadłuże­nia udało się ocalić Dubieńszczyznę jeszcze na lat kilkanaście, był postacią jednoznacznie ne­gatywną. Oddany na wychowanie do Korpusu Paziów w Petersburgu spędził w Rosji siedem lat swej młodości. Czuł się też bliżej związany z Rosjanami niż z Polakami. Podobnie jak dziad i ojciec, narobiwszy ogromnych długów, już jako młody człowiek uciekał przed wierzy­cielami. W końcu wyjechał także na Zachód. Odwiedzał wprawdzie później Dubno, ale tyl­ko dorywczo, celem wydobycia z majątku jak najwięcej gotówki. W konsekwencji jego nie­zwykle lekkomyślnego i hulaszczego trybu ży­cia klucz dubieński sprzedany został w 1876 r. ks. Elżbiecie Bariatyńskiej, która pozostawiw­szy sobie dobra ziemskie, zaniedbany od dzie­siątków lat i nie restaurowany zamek odsprze­dała wkrótce rządowi rosyjskiemu. Ostatni z linii dubieńskiej ks. Józef Lubomirski osiadł ostatecznie we Francji i tam umarł, nie pozos­tawiając żadnego potomka. Przebieg pierwszej połowy życia ostatniego dziedzica Dubna po­znać można z jego wydanych drukiem pamięt­ników.
Wszyscy kolejni właściciele Dubna miesz­kali w zachowanym do czasów dzisiejszych za­mku. Jaki był pierwotny wygląd tej budo­wli, wzniesionej jeszcze jakoby przez kn. Wasyla Ostrogskiego, zwanego „Pięknym”, w XV w. — nie wiadomo. Zamek, który prze­trwał częściowo do XX w. i tak ważną odegrał w dziejach Wołynia rolę, był fundacją ks. Konstantego Ostrogskiego z lat 1489-1506. Dziełem tego księcia, który poza tym uzyskał dla Dubna przywilej prawa magdeburskiego, były zresztą głównie potężne fortyfikacje. One to właśnie pozwoliły zamkowi wyjść kilkakrot­nie zwycięsko z opresji i czas dłuższy zatrzymać pod swoimi murami napastników. W 1577 r. zamek odparł dwukrotnie napad Tatarów, w 1648 r. wytrzymał oblężenie Chmielnickie­go, a w 1660 r. - wojsk moskiewskich.
Ponieważ miasto Dubno leży na równinie, obronność swą zawdzięczał zamek usytuowa­niu nad szeroko rozlaną rzeką Ikwą, która sta­nowiła zaporę od strony zewnętrznej. Od stro­ny pobliskiego miasta broniła zamku szeroka i głęboka, według podania przez jeńców tatars­kich wykopana fosa, również zalewana wodą, nad którą przerzucono zwodzony most. Wszy­stkie zabudowania zamkowe otoczone były wysokim murem z cegły i ciosu, z dwoma jesz­cze potężniejszymi, wysuniętymi naprzód bas­tionami, zwieńczonymi okrągłymi, dwukondy­gnacyjnymi basztami. Jedna z nich nosiła mia­no „Beatynki”.
Do zamku istniało tylko jedno wejście od strony miasta przez sklepioną bramę ozdobio­ną portalem. Nad trójkątnym naczółkiem bra­my widniała późniejsza tarcza z wyobrażeniem herbów kolejnych panów Dubna. U góry wid­niał więc herb Ostrogskich, przedstawiający św. Jerzego przebijającego smoka, a później Pogoń Litewska Sanguszków oraz Szreniawa Lubomirskich. Z fortyfikacjami łączyły się osiowo trzy budynki mieszkalne: stojący tuż przy bramie i moście zwodzonym zamek Ost­rogskich oraz dwie oficyny. Pierwotny wygląd tych budowli także nie jest znany ani z opisów, ani z rycin. Pod dziedzińcem twierdzy znajdo­wały się sklepione pomieszczenia, służące nie­gdyś załodze. Sklepionym również korytarzem można było przejść z dziedzińca zamkowego na zewnątrz fosy.
W drugiej połowie XVIII w., to jest za cza­sów Stanisława i Michała Lubomirskich, za­mek dubieński, zaniedbany za życia i po śmier­ci ks. Janusza Sanguszki, uległ zasadniczym przeobrażeniom. Ratowanie jego zaczęło się. Już w 1755 roku, czego dowodzi raport Ciecierskiego, marszałka dworu J. Klemensa Branickiego. Z powodu trwającego jakiś czas sporu dotyczącego własności Dubna, prace te zostały jednak na pewien czas przerwane. Podjęto je znów w okresie dwóch ostatnich dziesiątków lat XVIII w. Niektóre budowle o mniejszym znaczeniu zostały wówczas przypuszczalnie ro­zebrane, inne zaś przebudowane. Ponieważ za­mek służący jako mieszkanie ks. Ostrogskim, usytuowany ukośnie na lewo od bramy, zało­żony na planie prostokąta, dwukondygnacyjny okazał się dla nowych właścicieli mało komfor­towy, Lubomirscy postanowili go gruntownie przebudować. Nie zostało jednak dotąd jednoznacznie ustalone nazwisko architekta, który dokonał przebudowy zamku w stylu klasycy stycznym. Początkowo mniemano, iż był nim działający w okolicy i osiadły na Wołyniu w pobliżu Du­bna architekt nadworny Zamoyskich, Henryk Ittar. Władysław Tatarkiewicz, powołując się na badania Zygmunta Batowskiego, przypisuje jednak klasycy styczne wnętrza pałacu Lubo­mirskich Merliniemu, na co wskazywać ma szczegółowa analiza użytych środków dekora­cji architektonicznej. Nie jest rzeczą wyklu­czoną, iż działali tu obaj wymienieni budowni­czowie. Nowe wnętrza mogły też mieć związek z wizytą króla Stanisława Augusta w 1781 r., co przemawiałoby za Merlinim.
Od strony zewnętrznej zamek nie przedsta­wiał się jednak zbyt imponująco. Był budowlą wydłużoną, siedemnastoosiową, dwukondyg­nacyjną, krytą gładkim dachem czterospado­wym. Elewacja frontowa, południowa, prze­dzielona jedynie gzymsem międzykondygnacyjnym, była zupełnie gładka. Jeszcze bardziej surowa elewacja tylna, zwrócona ku północy, wzmocniona silnymi przyporami, zachowała więcej cech obronnego kasztelu siedemnasto­wiecznego. Otwory okienne tego budynku nie miały żadnych obramień, a główne drzwi wejś­ciowe pozbawione były choćby portalu. Po­przedzał je tylko niewielki kamienny taras.
Dolna kondygnacja pałacu otrzymała po­mieszczenia znacznie wyższe od pomieszczeń piętra. Wskazywało to wyraźnie, która z nich miała charakter reprezentacyjny. Obszerny westybul z paradną klatką schodową, umiesz­czony na osi, dekorowany herbami Ostrogskich i Lubomirskich, dzielił apartamenty w parterze na dwie części. Po lewej stronie cią­gnęły się wielkie salony, po prawej natomiast m.in. galeria długości około 50 m, a wysokości ok. 7 m, służąca jako wielka sala jadalna. Wi­siały tam portrety Lubomirskich, poczynając od ich legendarnego przodka Attyli oraz wize­runki wielu innych dziedziców Dubna z rodzi­nami. Wszystkie pokoje paradne, a także mie­szkalne usytuowane na parterze otrzymały de­koracje stiukowe. Szeroki fryz w jednej z sal miał jako temat postacie tańczących bachantek i satyrów, trzymających w ręku girlandy win­nych latorośli.
Najpiękniejszą komnatą pałacu była wielka sala balowa, wysokości dwóch kondygnacji, najbardziej przypominająca cechy stylu Merli­niego. Obiegał ją dokoła krąg jedenastu ko­lumn korynckich na planie owalu, wspierają­cych galerię osadzoną na kroksztynach. W sali tej mieściła się także estrada dla orkiestry. W dwóch przeciwległych sobie krótszych ścia­nach znajdowały się nisze ze sklepieniem kon­chowym pokrytym kasetonami, przeznaczone na posągi. Kwadratowe płaszczyzny nad głę­bokimi ościeżami okiennymi wypełniały sztu­katerie w postaci wieńców girlandowych. Dol­na część ściany przeciwległej oknom, dzielona jedynie horyzontalnie gzymsem profilowanym, była zupełnie gładka.
Niewiele zachowało się przekazów dotyczą­cych urządzenia pałacu i zgromadzonych w nim dzieł sztuki. Prawdopodobnie zmieniało się ono w jakimś stopniu wraz z kolejnymi wła­ścicielami Dubna. Ponieważ posiadali oni tak­że wiele innych rezydencji, niektóre ruchomo­ści pałacowe mogły być przenoszone wraz ze zmianą miejsca pobytu właścicieli. Kolekcjo­nerem dzieł sztuki, a szczególnie obrazów, był m.in. ks. Dominik Ostrogski, który zbierał głównie malowidła treści religijnej. Część tej kolekcji pochodziła z darów Hieronima Jazłowieckiego, wojewody podolskiego, część ze zbiorów kurfursta brandenburskiego, a jeszcze inna część od innych magnatów. Wszystkie one weszły później do kolekcji ks. Władysława Dominika Zasławskiego. W 1616 r. znajdowały się wśród nich m.in. „obrazy kupione w Lub­linie i Krakowie, obrazy moskiewskie od Bog­dana”. W zbiorach były też portrety Krzysz­tofa Szydłowieckiego, ks. Jana Fryderyka Ho­henzollerna i nie określone bliżej obrazki „z piórek” oraz „kamieni”. Zmarły w 1629 r. ks. Aleksander Zasławski, po dłuższym poby­cie w Niderlandach, zabrał ze sobą stamtąd także szereg jakichś obrazów. Zapewne jego nabytkami były prace określone w inwentarzu z 1656 r. ogólnikowo jako „olenderska sztu­ka, krowy olenderskie, kuchenne rzeczy z Olandijej”. Ze swoich wojaży zagranicznych także ks. Władysław Dominik Zasławski przywiózł w 1635 r. jakieś płótna szkół włoskich. W 1635 r. za pośrednictwem swego dworzanina Zygmun­ta Waczowskiego nabył kilka obrazów w Kra­kowie. Inne malował dla niego nieznany arty­sta sprowadzony ze Lwowa. Około 1641 r. przebywał w Dubnie malarz zakonny, bernar­dyn Franciszek Lekszycki, który wykonał sze­reg malowideł o treści religijnej, związanych głównie z męką Chrystusa, dla tamtejszego klasztoru Bernardynów, ale być może także i dla zamku. Nieznanego nazwiska rysownik otrzymywał od księcia kwartalne wynagrodze­nie w wysokości 30 zł. Są też ślady, że ks. Wła­dysław Dominik zebrał w swej dubieńskiej re­zydencji również trochę grafiki i innych rycin. Pod koniec jego życia galeria dubieńska obej­mowała ponad 200 obrazów różnej wielkości i różnych szkól, treści zarówno religijnej, jak świeckiej. O wartości jej trudno mieć określo­ne zdanie, skoro inwentarz nie podaje nazwisk autorów, lecz jedynie temat malowideł.
Zbiory zamku dubieńskiego przetrwały bu­rzliwy okres wojen kozackich i zachowały się prawdopodobnie niezbyt uszczuplone do po­czątków XIX w. Wzmianki licznych osób, od­wiedzających Dubno później, mówią głównie o bardzo jeszcze wówczas bogatym archiwum Ostrogskich i wszystkich następnych właści­cieli, jak też rodzin z nimi spokrewnionych. W zamku miały być ponadto zdeponowane pa­piery okolicznej szlachty, obawiającej się o ich los w przypadku napadu czy zawieruchy wo­jennej, jako w miejscu najbezpieczniejszym.
W połowie XIX w. większość apartamen­tów pałacowych była już pozbawiona mebli, a obicie miała wypłowiałe. Ks. Józef Lubomir­ski przyznaje się, że przed opuszczeniem Dubna, do którego miał już nie powrócić, wywiózł po kryjomu do Wiednia kilka szczególnie pięk­nych mebli, zastawę stołową srebrną oraz tro­chę klejnotów i tam przedmioty te spieniężył. Wszystkie inne pamiątki rodzinne, a więc za­pewne obok resztek urządzenia i galerii obra­zów, w tym portretów rodzinnych, bibliotekę, archiwum etc., po ogłoszeniu upadłości Dubieńszczyzny sprzedano wraz z zamkiem ks. Bariatyńskiej, albo też rozprzedano między in­nych reflektantów, także członków rodziny ostatniego właściciela. Tylko część tych przed­miotów udało się zabrać matce ks. Józefa do jej majątku w Dermaniu. Pod koniec XIX w., czyli po śmierci ks. Jadwigi Lubomirskiej, ks. Józef sprzedał jednak także i Dermań Rosjani­nowi Woroncowowi-Daszkowowi. Dwór der- mański rozgrabiony został następnie w czasie pierwszej wojny światowej.
Po przejściu zamku dubieńskiego na rzecz skarbu państwa w dawnym pałacu Lubomirs­kich urządzone zostały wojskowe izby kancela­ryjne, a w sali balowej cerkiew prawosławna. Pomieszczenia sklepione, przytykające do ze­wnętrznych murów zamku i okalające niemal cały dziedziniec, podobnie jak izby podziem­ne, zamieniono na składy i stajnie. Nie zabez­pieczone należycie mury i bastiony oraz zamek Ostrogskicji niszczały powoli, pozbawione da­chów, względnie nakryte prowizorycznie.
W czasie pierwszej wojny światowej zamek uległ poważnemu uszkodzeniu. Ocalały np. tylko mury bez dachu i górnych sufitów, jedy­nie ze szczątkami kolumn i resztkami dawnych dekoracji. Po wojnie władze polskie rozpisały konkurs na odbudowę całego kompleksu twier­dzy. Począwszy od 1932 do 1939 r. do wyglądu zbliżonego do pierwotnego doprowadzono obie główne budowle rezydencjonalne. Wieży bramnej starano się przywrócić jej dawny cha­rakter renesansowy. Nie starczyło jednak czasu na doprowadzenie do całkowitego porządku także rozsypujących się murów obronnych i bastionów. Odbudowany zespół przeznaczo­no na biura starostwa.
Ponieważ zamek dubieński był budowlą niemal średniowieczną, nie miał początkowo w najbliższym otoczeniu parku, elementu tak charakterystycznego dla późniejszych siedzib wielkopańskich, pozbawionych już cech obronności. Dopiero w 1792 r., według proje­ktu Dionizego Miklera, po drugiej stronie rze­ki na wyspie usypanej sztucznie na dawnych mokradłach nadikwiańskich założyli Lubomirscy krajobrazowy ogród spacerowy. Park ten, nazywany Palestyną lub Pantaliją, rozrósł się z czasem w cienisty gaj. Po sprzedaży klu­cza dubieńskiego włączony został do pobli­skich dóbr pohoryłeckich.
Niemal wszyscy właściciele Dubna byli melomanami. Koncerty w zamku odbywały się już w czasach ks. Janusza Ostrogskiego, a na­stępnie Zasławskich i Sanguszków, którzy mieli własne kapele. Także ks. Michał Lubo­mirski, sam dobry skrzypek, posiadał dosko­nałą orkiestrę. W 1783 r. sprowadził do Dubna operę włoską. W czasie kontraktów w specjal­nie na ten cel wzniesionym w mieście gmachu dawały przedstawienia najrozmaitsze trupy polskie z teatrem Bogusławskiego na czele, a także zespoły obce i soliści.
Pałac Karwickich. Oprócz zamku znaj­dowała się w Dubnie jeszcze inna dawna sie­dziba ziemiańska. Był nią piętrowy, dziewięcio-osiowy pałacyk kryty gładkim dachem cztero­spadowym, z kondygnacją górną znacznie wy­ższą od dolnej. Na osi akcentował go cztero-kolumnowy portyk dźwigający otoczony żeliw­ną balustradą balkon. Budynek ów wzniesiony został pod koniec XVIII w. przez dziedzica niezbyt odległego Mizocza, Krzysztofa Dunin-Karwickiego, generała wojsk polskich. Miał on służyć jemu i jego rodzinie jako mieszkanie, głównie w czasie kontraktów. Po śmierci gene­rała wdowa sprzedała pałacyk Aleksandrowi hr. Chodkiewiczowi z Młynowa, ale ten około 1825 r. za połowę wartości odsprzedał go swe­mu nadwornemu lekarzowi Pawłowskiemu. Później pałacyk przeszedł w ręce żydowskie. Ostatnio mieścił różne urzędy.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 104-112.
 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl