Z PRASY UKRAIŃSKIEJ

 

Ukraińskie formacje wojskowe w drugiej wojnie światowej.(1) Już pobieżnie analizując okres ostatniej wojny światowej należy stwierdzić, że wśród ukraiń­skiego narodu, istniały trzy orientacje: proniemiecka, prosowiecka i licząca na własne siły, a w ślad za tym były organizowane trzy rodzaje zbrojnych formacyj. Należy przy tym zaznaczyć, że orientacje polityczne narodu w niewoli nie zawsze pokrywają się z interesami danego narodu. Spowodowane to bywa brakiem dojrzałości politycznej narodu, oportunizmem jednostek oraz sytuacją przymusową. Często na przykład, to co się uważa za zdradę u narodów wolnych, jest tylko orientacją polityczną u na­rodów uciemiężonych. Te orientacje w ubiegłej wojnie interesują nas o tyle, o ile stawały się one siłą przyciągającą, powodującą chwytanie za broń i do­browolne pójście do walki.

Jeżeli chodzi o ukraińskie formacje wojskowe, oparte na orientacji pronie­mieckiej, to było ich kilka:  1) Batalion Ukraiński, sformowany i wyszkolony przez Niemców w przededniu wojny i użyty w napadzie na Polskę, 2) Ukraiń­skie Legiony „Nachtingal“ i „Rotland“, które w pierwszych miesiącach walczy­ły na froncie przeciw Rosji sowieckiej, później wycofane, zdemobilizowane i przeorganizowane na jednostki policyjne i używane, aż do początków 1943 roku, przeciw sowieckiej partyzantce na Białorusi, 3) zorganizowana na ziemiach zachodnich 14. dywizja „Hałyczyna”, przemianowana później na 1. Dywizję Ukraińską, 4) działające na różnych odcinkach frontu oddzielne „setnie” i baotny ukraińskiego wojska wyzwoleńczego, sformowane z wziętych do niewoli Ukraińców, żołnierzy armii czerwonej. Jednostki te miały jednak trochę inny charakter: było to nie tyle wynikiem orientacji politycznej, ile chęcią ucieczki przed obozem jeńców, dlatego nie sposób stwierdzić, czy w zgłaszaniu się do tych formacyj odgrywał jakąś rolę czynnik polityczny, czy nie. Zdając sobie sprawę z okropnych warunków w niemieckich obozach jeńców dla żołnierzy so­wieckich, nie mamy prawa sądzić, czy tworzenie tych „ochotniczych” jednostek było celowe.
Do ukraińskich formacyj orientacji prosowieckiej musimy zaliczyć oddziały partyzanckie. - Czy nam się to podoba, czy nie, musimy stwierdzić, że sowiec­ki ruch partyzancki, oparty na ukraińskim elemencie narodowym, był faktem niezaprzeczalnym. Jest to może największy paradoks w drugiej wojnie świa­towej, w którym w pełni występuje tragedia narodu ukraińskiego. Okrutny i bezideowy system okupacyjny, hitlerowski, podtrzymał ruch partyzancki miej­scowego elementu. A sytuacja bez wyjścia i strach przed powrotem komunis­tów siłą rzeczy podciągnął ten ruch pod kierownictwo sowieckie. Umiejętnie dobrany zestaw osobowy dowódców i politruków sowieckich pokierował tym ru­chem tak, aby nie było na nim piętna ruchu narodowo-nacjonalistycznego.
Wreszcie, w wyniku zaistnienia koncepcji własnej, niezależnej, orientacji ra własne siły, powstała jeszcze jedna formacja zbrojna: Ukraińska Armia Pow­stańcza, która wystąpiła na arenę historyczną jako realizatorka polityki wyz­wolenia. Nie było to wynikiem gabinetowych kombinacyj, lecz wyszło jako po­trzeba, zawdzięczając politycznej dojrzałości mas, niestety tylko ludności z za­chodnich terenów. Przy czym nie było to zasługą tej ludności lecz tylko wa­runków historyczno-politycznych, w których ta część ludności ukraińskiej doj­rzewała. Natomiast na ziemiach wschodniej Ukrainy, sowieckim okupantom, niestety, udało się — drogą cichego terroru i wyrafinowanych metod - zdezor­ganizować i przygłuszyć normalny proces narodowego odrodzenia mas. Dużą rolę w uświadamianiu politycznym mas na zachodnich ziemiach odegrała Orga­nizacja Ukraińskich Nacjonalistów (O.U.N.). Organizacja ta też przyczyniła się do powstania formacyj wojskowych o orientacji proniemieckiej. Popełniła ona jednak ważny błąd. O ile batalion, który brał udział w napadzie na Pol­skę, nie odegrał żadnej roli, to obydwa legiony „Nachtingal” i „Rotland” mo­głyby były odegrać dużą rolę, gdyby się zdobyto na wystąpienie przeciwniemieckie w chwili gdy stało się jasnym, że Niemcy z roli sojusznika przechodzą na bezwzględnego okupanta. Psychologiczne i realne warunki do takiego wy­stąpienia zaistniały, gdy Niemcy w proklamacjach wojennych zaczęły „obiecy­wać" narodom uwolnionym od komunizmu tylko prawo do pracy i modlitwy, likwidując równocześnie zalążek cywilnej władzy ukraińskiej. Jednostki te, nie spełniły roli jakiej wymagała od nich chwila historyczna. Później prze- formowane na' bezbarwne jednostki policyjne zostały ostatecznie rozformowane w roku 1943; nie odegrały już one żadnej roli, choć nie zostały stracone całko­wicie, gdyż gros ich żołnierzy przeszło do powstającej w tym czasie Ukraiń­skiej Armii Powstańczej.
Armia ta jako twór o podłożu narodowym i niezależnym stała się kontynua­torką dawnych tradycji wyzwoleńczych. W jej szeregach znaleźli się żołnie­rze z armii Petlury, Konowalca oraz żołnierze z wszystkich regularnych i nie­regularnych formacyj z poprzednich okresów. Wszystkich tych żołnierzy łą­czyła wspólna więź ideologiczna. Jednak na zmobilizowanie wszystkich żywych i materialnych sił narodu dla wykonania wysiłku zbrojnego, celem uzyskania niepodległości i zorganizowania własnego państwa podczas II wojny światowej, nie było warunków ani politycznych ani militarnych. Zwycięzcą na polach bi­tew Europy wschodniej została Rosja, która zwycięstwo to zawdzięczała nie tylko nierozsądnej polityce III Rzeszy, ale przede wszystkim aktywnej pomocy zachodnich sprzymierzeńców. Zwycięstwo to zniweczyło wszelkie szanse wyz­wolenia nie tylko Ukraińców, ale i wszystkich innych narodów Europy wschod­niej.
Że masy żołnierskie, ukraińskich formacji proniemieckich nie zostały wyko­rzystane dla własnych celów narodowych, że ginęli dla obcej sprawy, winę tego ponoszą ci, którzy czynnie popierali koncepcję tworzenia tych jednostek, nie mając politycznego zabezpieczenia na przyszłość.
Ukraiński ruch wyzwoleńczy i w jego ramach utworzona Ukraińska Armia Powstańcza, choć nie doprowadziły do realizacji postawionych sobie celów, wywołały jednak wiele pozytywnych zmian politycznych. Przede wszystkim zmu­siło to Niemców do utworzenia 1. ukr. dywizji już po zdemobilizowaniu i roz­puszczeniu dotychczas istniejących jednostek ukraińskich. Wywarło to wpływ na politykę Moskwy, która przez to zmuszona była iść na pewne ustępstwa dla narodu ukraińskiego, stosując łagodniejszy kurs powojenny.
Ogólnie, można wysnuć na przyszłość następujący wniosek: naród ukraiński będzie mógł uzyskać własną państwowość jedynie wtedy jeśli będzie miał wła­sną koncepcję polityki wyzwoleńczej, opartą o własne zorganizowane siły. Ukraińskiej krwi dla cudzych interesów i nie będąc do tego zmuszonym silą - przelewać więcej nie wolno.                     A.   S.
„Było to tak" (2) W piśmie ukraińskim „Wisti“ (zeszyt 3-4, 1955), ukazał się pod tym tytułem przedruk z pisma „Rozbudowa Derżawy“ artykułu gen. P. Szandruka, dowódcy ukraińskich sił zbrojnych (UNA) w okresie poprzedzają­cym kapitulację Niemiec. Między innymi prostuje on pewną nieścisłość jaka się wkradła do sprawozdania o książce Thorwalda „Bericht des grossen Verrates" umieszczonego w „Bellonie”, zeszyt 1/1953, pt. „Wielka zdrada". Sprawoz­dawca mówiąc o przejściach 1. ukr. dyw. w pierwszych dniach maja 1945 roku podał, że dowódcą jej był gen. Szandruk, co nie było zgodne ze stanem rzeczy, gdyż dowódcą jej był oficer niemiecki, podlegający gen. Szandrukowi jako na- czelnemu dowódcy. Podajemy streszczenie artykułu, gdyż może ono zaintere­sować polskiego czytelnika.
Autor na wstępie stwierdza, że już w r. 1940 przewidywał porażkę Niemiec i podczas przesłuchania w Mokotowskim więzieniu przez Gestapo uzasadniał to swoje przekonanie obserwacją zachowania się Niemców w Polsce. Podczas przygotowania uderzenia na ZSSR Niemcy mieli widocznie jakieś nieokreślone plany wykorzystania gen. Szandruka, zostaje on bowiem zwolniony z więzienia i czasowo internowany w Skierniewicach. W początku czerwca 1941 r. zostaje on nagle przewieziony do Wiednia, po czym oddany do dyspozycji Sonder-Komando, na czele którego stał baron von Hochstatter. Tam powiedziano mu, że niebawem rozpocznie się natarcie na Ukrainę, przy czym ma on występować w roli doradcy. W rzeczywistości nigdy o radę nie pytany, bo już 22. VI. von Hochstatter powiedział mu, że nie potrzeba im ani Ukrainy, ani ukraińskich polityków i generałów i odesłał go z powrotem do Skierniewic.
W początku roku 1945 zostaje utworzony z inicjatywy społeczeństwa ukraiń­skiego, przebywającego na terenie Niemiec i krajów sprzymierzonych, Ukraiń­ski Komitet Narodowy (UNK), którego celem, według deklaracji z dnia 17. III. 1945 roku było:
- stworzenie niepodległej Ukrainy,
- organizacja ukraińskich narodowych sił zbrojnych do podjęcia walki o nie­podległość,
- opieka moralna, kulturalna i materialna nad wywiezionymi do prac Ukraiń­cami i walka o zrównanie ich praw z obywatelami państw samodzielnych,
- zatarcie różnic dzielnicowych,
- współpraca z Komitetami Narodowymi innych podbitych przez ZSSR lu­dów, walczących o byt niepodległy, a w rzeczywistości, w obliczu zarysowującej się klęski Niemiec, przede wszyst­kim ratowanie Ukraińców przed ogarnięciem przez armię czerwoną.
Deklaracja nie wspomina nic o stosunku do Niemiec, co było przyczyną wiel­kich trudności w uznaniu urzędowym Komitetu przez Niemców.
Na czele UNK stanął gen. Szandruk, który w rozmowach z Niemcami i gen. Własowym, prezesem Rosyjskiego Komitetu Narodowego,(3) zajął stanowisko nieustępliwe i pełne godności. Chodziło o to przede wszystkim, by uzyskać oficjalne uznanie UNK i jego zarządzeń i żądań przez władze niemieckie, po­nieważ tylko wówczas można było skutecznie zaopiekować się losem Ukraiń­ców, których w tym czasie na terenach, zajętych jeszcze przez Niemców było około 3.920.000, w tym ok. 220.000 żołnierzy (dane niemieckie). Niemcy nato­miast, uzależnili uznania UNK od podporządkowania się, chociaż formalnie, Własowowi (Komitet Wyzw. Nar. Rosji miał w swym składzie sekcję ukraiń­ską).
W początku stycznia 1945 roku miał gen. Szandruk ponad trzy godzinną kon­ferencję z Niemcami. Ze strony Niemców między innymi był radca min. spr.. zagr. Hilger, prawa ręka Ribbentropa, Niemiec bałtycki, ożeniony z Rosjanką. Obie strony zajęły nieustępliwe stanowiska, mimo zabiegów przyjaznych Ukraińcom Niemców: dr. Arlta, płk. Wolffa i radcy Fleischera. W końcu stycz­nia Niemcy zaproponowali, by gen. Szandruk zobaczył się z gen. Własowym: „może do czegoś dogadacie się". Po naradzie z przedstawicielami OUN, dnia 30. I. miało miejsce spotkanie z gen. Własowym. Rozmowa prowadzona była w cztery oczy: Niemcy dyskretnie wyszli. Własow próbował namówić Szan- druka do połączenia z RONK, obiecując mu stanowisko swego zastępcy oraz inne osobiste korzyści. Szandruk na to odrzekł, że na przeszkodzie przystąpie­nia co komitetu wyzwolenia ludów Rosyjskiego Państwa stoi zasadniczy fakt, że Ukraina nie należała do Rosji, a została przez nią podstępnie zagarnięta. Może on natomiast z nim współpracować, przy czym celem uzgodnienia planów zaproponował wymianę delegatów czy „posłów". To wytrąciło Własowa z rów­nowagi i w dalszym ciągu doszło do ostrzejszego starcia, kiedy ten ostatni, mó­wiąc o swoich przewidywaniach, oświadczył, że za parę miesięcy będzie miał 6 dywizyj, z którymi ruszy na Ukrainę.(3) Na to gen. Szandruk dotknięty zwró­cił mu uwagę, że dotychczas wyprawy na Moskwę szły przez bramę Smoleńską, a jeżeli liczy na wrogie nastawienie ludności Ukrainy do czerwonych, to musi pamiętać o tym, że lud ukraiński jest w ogóle wrogo usposobiony do Rosjan bez względu na ich kolor. W końcu Własow zgodził się bardzo niechętnie już tylko na współpracę. Gdy po 2 i pół godzinach rozmowy weszli do pokoju Niem­cy, gen. Szandruk w obawie, by gen. Własow nie podał wyniku rozmowy nie­zgodnie z prawdą, pierwszy zabrał głos, przedstawił na czym stanęło i szybko pożegnał się.
W związku z tym sprawa uznania UNK pozostała w zawieszeniu aż do po­czątku marca, kiedy to gen. Szandruk został zawiadomiony o przychylnym zwrocie w nastawieniu Niemców do niego. Dnia 15. III. w Min. Spr. Zagr. zo­stała uroczyście odczytana dekleracja rządowa, uznająca UNK za organ repre­zentujący naród ukraiński oraz zezwalająca na tworzenie ukraińskiej armii wyzwoleńczej. Ponieważ obie strony nie łudziły się w ówczesnej sytuacji co do możliwości realizacji tak zakrojonych planów wojskowych, gen. Szandruk tłu­maczy sobie ten przychylny gest jako wynik perswazji* gen. Wachtera i dr. Arlta, którzy widzieli tu jedyną drogę ratowania resztek inteligencji i żołnie­rzy ukraińskich przed zagładą.
W tym celu UNK wyznaczył natychmiast na dowódcę całości wojsk narodo­wych ukraińskich gen. Szandruka. Nominację tę ogłosił również dekretem z dnia 15. III. Prezydent Liwyćkyj.
Dnia 7 kwietnia wojska rosyjskie były już na przedmieściach Berlina. W cią­gu trzech tygodni UNK zdołał zebrać następujące oddziały:
- brygadę przeciwpancerną płk. Dyczenki (2. ukr. dyw.) i skierować ją do Czech,
- wolnych kozaków płk. Tereszczenki,
- 221. pułk. uzup. z Danji,
- zawiązek uzup. bryg. T. Bulby oraz
- podporządkować 3 baony żandarmerii i oddział obrony plot.
Dnia 18 kwietnia gen. Szandruk przybył do rej. 1. ukr. dyw. (Klagenfurt). Dowódcą dywizji był wówczas gen. Freitag, Niemiec, dowódcami oddziałów (np. Pułku art., pułku uzup.), również Niemcy. Gen. Szandruk zamierzał z punktu usunąć Niemców i wyznaczyć na ich miejsce Ukraińców, jednakże po namyśle, słusznie zaniechał tego, obawiając się w krytycznej sytuacji trudności ze stro­ny niemieckiej. Gen. Freitag dowodził dywizją do dnia 12 maja, kiedy w Al­pach popełnił samobójstwo. Po jego śmierci dowództwo oddziałów, które zna- lazły się w strefie angielskiej, objął gen. Krat, Ukrainiec ze sztabu gen. Szan­druka, reszty, która znalazła się w strefie amerykańskiej, płk. Bayersdorf, Nie­miec, dowódca pułku artylerii.
Jak wynika z powyższego, gen. Szandruk bezpośrednio dywizją nie dowodził, Jednakże, jako uznawany przez Niemców wódz naczelny oddziałów ukraińskich mógł mieć i miał decydujący wpływ na dalsze losy dywizji.  W czasie po­bytu przy niej, między innymi wymógł na dowódcy dywizji pod groźbą złoże­nia z dowództwa zmiany szeregu zarządzeń, które uważał za niesprawiedliwe lub krzywdzące uczucia żołnierzy, zarządził złożenie przysięgi na wierność na­rodowi ukraińskiemu, przy czym przysięgę musieli złożyć i Niemcy, będący w dywizji (ok. 11% stanu). W przededniu kapitulacji Niemiec gen. Szandruk ka­zał wycofać w ciągu nocy z 7 na 8 maja dywizję z frontu i odejść na rz. Mur, w obawie odcięcia odwrotu przez lotnictwo sowieckie. Gen. Freitag początkowo odmówił wykonania rozkazu, ale pod groźbą aresztowania wszystkich dowód­ców Niemców usłuchał, tak że do wieczora zdołano w całości przejść za rzekę. W tym czasie nawiązano kontakt z 11. dyw. szkocką oraz szukano innych kon­taktów z aliantami przez Polaków w Saltzburgu, przy czym delegat gen. .Szandruka o mało nie wpadł w ręce sowieckich oficerów łącznikowych przy do­wództwach alianckich.
O gen. Freitagu autor wyraża zdanie zdecydowanie ujemne, potępiając zwła­szcza jego zachowanie się podczas przebijania się, kiedy dywizja straciła około 70% stanu,, oraz zły stosunek do żołnierza. Chwali natomiast sprawność i su­mienność szefa sztabu dywizji, mjr. szt. gen. Heike. Oficerami łącznikowymi i doradcami przy sztabie nacz. ukr. dowództwa byli gen. Wachter i wymieniony już wyżej dr. Arlt. Ten ostatni był przeciwnikiem polityki Hitlera, za co w swoim czasie jako zwykły szeregowiec został wysłany na front, gdzie był ciężko raimy i przez to może uniknął śmierci.
Autor pomija, niestety, przebieg wypadków i rozmów między różnymi odła­mami społeczeństwa ukraińskiego w czasie tworzenia UNKomitetu, z uwagi na przedwczesność całkowitego naświetlenia zdarzeń i czynników, mających wpływ na jego powstanie i działalność.                                                                                                                                     
                                                                                                                   Streścił S. B.

(1) J. Butkowskij „Za jaku koncepcju”, „Do Zbroi”, grudzień 1954.
(2) Komitet Wyzwolenia Narodów Rosji (KONR).
(3) Zdumiewa tu nierealność planów Własowa w tym czasie.

źródło: BELLONA Kwartalnik Wojskowo-Historyczny, kwiecień-czerwiec 1955, Londyn

 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl