Według miejscowej tradycji w drugiej po­łowie XV w. wieś Mokosiejowy Bereh nadana została przez króla Kazimierza Jagiellończyka rodzinie Denisków, piszącej się też Deniskowicze. Twierdzenie to jest całkowicie uzasadnio­ne, gdyż w owym czasie Deniskowie h. Wukry władali już Krzemieńcem i okolicznymi zie­miami, jak też Zbarażem, który Denisko Mokosiejewicz otrzymał w 1441 r. jako dożywo­cie, a wsie Iserń, Wandruchów i Lachowce - na własność. W ciągu kilku wieków Denisko­wie nie osiągnęli jednak większych godności ani też nie doszli do znaczniejszej fortuny. Do bardziej wybitnych postaci czasów nowszych należał Michał Mokosiej-Denisko (zm. po 1804 r.), poseł sejmowy wołyński w 1778 r., pisarz grodzki krzemieniecki, kawaler Orderu Orła Białego, a wreszcie współpracownik i przyjaciel Hugona Kołłątaja, który po uwol­nieniu z więzienia w Ołomuńcu, w poszukiwa­niu dzierżawy na Wołyniu, jakiś czas mieszkał nawet w Berehu. Michał był bratem Joachima Deniski, brygadiera jazdy wołyńskiej z 1794 r., dziedzica Zahorzec w Krzemienieckiem.
W drugiej połowie XIX w. Mokosiejów Bereh przeszedł do Luba-Radzimińskich, rodziny wywodzącej się z Radzymina w pow. ciechano­wskim, ale już od XVII w. osiadłej także w Kijowszczyźnie i na Wołyniu. Kolejnymi właści­cielami Berehu byli Zygmunt Luba-Radzimiński (1843-1928), znany heraldyk i genealog, autor m.in. monografii rodu Sanguszków, żo­naty z Anielą Czosnowską, następnie jego syn Stanisław, a w końcu do 1939 r. wnuk Włodzi­mierz, ożeniony z Marią Chądzyńską.
Jest rzeczą zastanawiającą, że o Berehu, po­zostającym we władaniu jednego rodu od XV do połowy XIX w., tak mało wiadomo. Nie ma nawet żadnych danych mówiących o tym, jak wyglądała pierwotna siedziba Denisków, to jest murowany, usytuowany na wyspie otoczo­nej wodami sztucznego stawu, początkowo obronny zameczek, którego szczątki w postaci piętrowej kwadratowej wieży i części partero­wego skrzydła, znane z rysunku Napoleona Ordy, zachowały się do pierwszej wojny świa­towej. Zresztą zameczek ten w ciągu XIX w. nie był już zamieszkany, gdyż właściciele przy­puszczalnie około 1800 r. wybudowali w Bere­hu nowy, także murowany, stosunkowo nie­wielki dwór klasycystyczny.
Ten dziewięcioosiowy budynek o planie prostokąta długości 30 i szerokości 18 m, kryty wysokim, lekko wygiętym, gładkim dachem czterospadowym z dwoma symetrycznie usta­wionymi kominami, miał od strony podjazdu portyk z czterema ustawionymi w półkole ko­lumienkami i dwiema półkolumnami przy­ściennymi. Dźwigały one gładkie belkowanie oraz dach w kształcie półkopuły. Od tyłu domu na trzech osiach środkowych występował pod­wyższony w stosunku do całej bryły budynku półokrągły ryzalit, nakryty dachem zbliżonym kształtem do spłaszczonego stożka. Miał on drzwi prowadzące na ogrodowy taras całkowi­cie oszklone, zamknięte półkoliście. Podobny kształt otrzymały też dwa okna boczne ryzali­tu. Do prawego boku dworu przylegała dwu­osiowa dobudówka. Główny akcent dekoracyj­ny otynkowanych elewacji dworu tworzyły po­ziome gzymsy nadokienne.
Wnętrze zawierało tylko dziesięć w więk­szości dużych pokoi w układzie dwutrakto- wym, z korytarzem biegnącym przez środek lewego skrzydła, wynikłym zapewne z później­szej przebudowy. Wystrój wszystkich pomie­szczeń był stosunkowo skromny, ograniczony do gładko malowanych lub tapetowanych ścian, zwykłych posadzek i sufitów pozbawio­nych sztukaterii.
Na osi dworu od strony dziedzińca znajdo­wał się stosunkowo wąski przedpokój, z które­go na prawo wchodziło się do dużego salonu i dalej do mieszkalnego pokoju narożnego. Le­wa strona traktu frontowego mieściła duży po­kój służący ostatnio jako gościnny, dalej pokój, w którym przechowywano archiwum, i trzeci o znaczeniu gospodarczym. Te dwa małe po­koje powstały przypuszczalnie z przedzielenia na dwie części jednego dużego. Środek domu od strony ogrodu zajmował wielki okrągły sa­lon wysunięty ryzalitem. Prawa strona traktu ogrodowego mieściła dwa pokoje mieszkalne, lewa zaś duży kwadratowy pokój jadalny i w rogu kredens. W dzielącym trakty koryta­rzu znajdowały się też schody wiodące do czte­rech pokoików usytuowanych na poddaszu oraz do loży mieszczącej się nad przedpoko­jem, otwartej w stronę okrągłego salonu i prze­znaczonej dla orkiestry przygrywającej w cza­sie większych bali.
Skromny wystrój architektoniczny dworu w Berehu rekompensowało jego urządzenie ru­chome i bogate zbiory. Wśród sprzętów były m.in. autentyczne szafy gdańskie oraz meble w stylu Ludwika XV i empire z epoki. Nie mniejszą wartość miały pamiątki rodzinne i kolekcje artystyczne. Powstały one dzięki pa­sji zbierackiej szeregu pokoleń rodziny Denis- ków, a wydatnie powiększone zostały przez Zygmunta Lubę-Radzimińskiego.
Wśród najstarszych malowideł dekorują­cych ściany dworu do 1914, a częściowo także do 1939 r., znajdowały się m.in. dwa malowa­ne na desce obrazy szkoły holenderskiej, kilka starych kopii arcydzieł szkoły włoskiej oraz por­trety rodzinne Denisków i Radzimińskich, jak też rodów z nimi spokrewnionych. Wizerunki Radzimińskich pochodziły z Siwek, ich głów­nej siedziby rodowej. W czasie pierwszej woj­ny światowej wszystkie one zdeponowane zo­stały w muzeum kijowskim, skąd już do Bere- hu nie powróciły. Do grupy obrazów now­szych należały: Obrona Częstochowy, nieokreś­lonego pędzla; akwarela Juliusza Kossaka przedstawiająca konfederatów barskich, a wśród nich Pułaskiego i Radzimińskiego; portret Włodzimierza Radzimińskiego, malo­wany przez Wojciecha Kossaka; jakieś dzieło Jacka Malczewskiego i jeszcze dwa inne, jedno Józefa Chełmońskiego, drugie Stanisława Batowskiego.
Część zbiorów na długo przed 1914 r. właś­ciciele przenieśli do swej willi we Lwowife. W liczbie tej znajdował się szereg starszych portretów zgromadzonych niegdyś w Berehu, a wśród nich olejny, przedstawiający Józefa Radzimińskiego, wojewodę gnieźnieńskiego, późniejszego senatora Królestwa Polskiego, namalowanego w kontuszu; dalej rysunek Ka­jetana Suffczyńskiego, wyobrażający Antonie­go Radzimińskiego, generała wojsk kościusz­kowskich, pędzla nieokreślonego; wizerunek Filipa Jakuba Radzimińskiego, marszałka sa­nockiego, regimentarza i komendanta fortecy jasnogórskiej w czasie konfederacji barskiej, krewnego i przyjaciela Kazimierza Pułaskiego, robiony sepią, także anonimowy; dwa portrety
wykonane jednocześnie małżonków: Michała Grocholskiego, sędziego ziemskiego bracław- skiego, i jego żony Anny z Radzimińskich (z ok. 1745 r.); portret rysunkowy, przedstawiający Gotfryda Radzimińskiego, chorążego zasławskiego (z ok. 1835 r.), którego autorem był Mi- koszewski, oraz portret rysunkowy zbiorowy, mający jako temat Obiad u ks. Karola San­guszki w Zaslawiu, wydany z okazji działu ro­dzinnego, z kilkunastoma siedzącymi przy stole biesiadnikami.
Wśród wywiezionych do Lwowa miniatur były dwie, przedstawiające Radzimińskiego, podkomorzego zasławskiego i jego brata Jana, podkomorzego ostrogskiego (z ok. 1830 r.), obie nieznanych autorów; dalej miniatura pę­dzla Bourguignon, wyobrażająca Włodzimie­rza Radzimińskiego, ojca Zygmunta (z 1841 r.); ciekawy wizerunek króla Stanisława Leszczyń­skiego na porcelanie sewrskiej z XVIII w., malowany przez Francuza Olympa Millou de Villiers, oraz portret miniaturowy gen. Józefa Sowińskiego, wykonany przez amatora, gen. Karola Kniaziewicza. Kilkanaście rycin, głów­nie akwareli pędzla Eugeniusza Wrzeszcza i amatorów z rodziny właścicieli, przedstawiało dwór, kaplicę i zameczek w Berehu, jak też szereg dworów podolskich i wołyńskich.
Wśród dalszych przedmiotów o wartości zabytkowej, artystycznej i użytkowej było we dworze kilka rzeźb pochodzących ze zbiorów zamku wiśniowieckiego, kolekcja wykopalisk z kurhanów wołyńskich i podolskich w liczbie 56 sztuk, znalezionych w latach 1892-1893 przez Zygmunta Radzimińskiego, stare srebra, wazony chińskie, szereg zegarów angielskich, porcelana różnych fabryk polskich i europej­skich, fajanse angielskie Wedgwood, wspaniałe dywany perskie i makaty buczackie, zbiór ka­rabel, a w końcu szyszak, siodło i czaprak z okresu kampanii wiedeńskiej, w której udział brało trzech Radzimińskich.
Dzięki opublikowanemu na ten temat stu­dium najlepiej znane są najbogatsze poza tym zbiory archiwalne dworu w Berehu. Wraz z niektórymi, wywiezionymi wcześniej przed­miotami, w początkach XX w. Zygmunt Luba-Radzimiński przeniósł je także do Lwowa. Część pozostała wprawdzie na miejscu, ale ocalała cudem w latach 1914-1920 - w okresie międzywojennym znalazła się w końcu się również we Lwowie. Scalone archiwum prze­kazali ostatecznie Radzimińscy Zakładowi Na­rodowemu im. Ossolińskich jako depozyt wie­czysty. Obok archiwum sławuckiego Sangusz­ków i młynowskiego Chodkiewiczów archi­wum berehskie należało do największych ze­społów dokumentów, odnoszących się do dzie­jów Wołynia i rodzin tam osiadłych.
Archiwum to, starannie opracowane, skła­dało się z szeregu działów. Do najcenniejszych zabytków należały dyplomy pergaminowe w li­czbie 37 sztuk z lat 1422-1767. Na dział ręko­pisów składały się najbogatsze ilościowo suma- riusze ogólne i szczegółowe, odnoszące się do pewnych osób względnie miejscowości, sięga­jące niekiedy XV w. W grupie pierwszej były m.in. wypisy ksiąg sądowych, przede wszyst­kim z woj. wołyńskiego oraz z ruskiego, bełs­kiego, podolskiego, bracławskiego i kijowskie­go, w grupie zaś drugiej m.in. Summariusz ge­neralny dokumentów całego Archiwum Wisznio- wieckiego, sporządzony w Wiśniowcu w 1749 r., czy Summariusz do dóbr Mokosiejów Denisków z 1816 r.
Następną grupę tworzyły rękopisy o treści skarbowej i gospodarczej, jak np. lustracja miasta Krzemieńca i starostwa krzemienieckie­go z 1563 r., inwentarz majętności podolskich ks. Janusza Ostrogskiego z 1615 r. i rozmaite rachunki Franciszka Deniski z 1814 r. Jeden z działów określony był jako „Silva rerum”. Mieścił on bowiem dokumenty tyczące się spraw publicznych, jak lauda oraz instrukcje sejmikowe, lustracje, mowy, rachunki gospo­darcze obok najrozmaitszych wierszy, mod­litw, a nawet anegdot. W grupie rękopisów he­raldycznych znajdowały się: Spis szlachty przeważnie bełskiej z XVIII w., Materiały do historii rodzin wołyńskich i Herbarz Rulikowskiego: w grupie rękopisów literacko-naukowych m.in. pamiętnik ks. [Stanisława?] Jabłonowskiego z 1694 r., a w jeszcze innej księga radziecka rówieńska z pierwszej i drugiej poło­wy XVII w., jak też odpis dekretów z aktów włodzimierskich z lat 1774-1789.
Osobne działy obejmowały akta prawne, ułożone chronologicznie i obejmujące nadania królów polskich i wielkich książąt litewskich, przy czym najstarsze dotyczyły lat 1321-1395, oraz akta rodzinne, liczące 179 tek z przyczynkami do dziejów Charłęskich, Czetwertyńskich, Hulewiczów, Jełowickich, Ledóchowskich, Lubomirskich, Niemiryczów, Ostrogskich, Przyłuskich, Skibickich i Stęp­kowskich, przede wszystkim jednak Denisków i Radzimińskich. W grupie tej mieściły się również teki z drzewami genealogicznymi oraz różne notaty heraldyczne głównie Wacława Rulikowskiego, Seweryna Saryusz-Zaleskiego i Zygmunta Radzimińskiego.
Do najobfitszych należał dział listów z licz­bą 5465 sztuk, głównie z drugiej połowy XVIII w., ułożonych alfabetycznie w 23 te­kach. Największą grupę stanowiła tu korespon­dencja Denisków (200 sztuk). Wśród autorów nie brakło też listów urzędowych, a więc króla Stanisława Augusta, ks. Adama Czartoryskie­go, biskupa Ignacego Krasickiego, Hugona Kołłątaja i Joachima Lelewela. Zebrane w czterech fascykułach sięgały czasów króla Zygmunta Starego i królowej Bony. Wreszcie ostatnia wielka grupa rękopisów, określana ja­ko ,,varia”, zawierała kilkaset oryginalnych pa­pierowych dokumentów królów polskich i wiel­kich książąt litewskich od 1491 r. począwszy, dalej oryginalne, także papierowe dokumenty ruskie z XVI w. oraz odpisy listów i przywile­jów monarszych sięgające wstecz do 1321 r. Zbiór map, głównie majątków należących do rodziny Luba-Radzimińskich i rodów z nią skoligaconych, liczył kilkadziesiąt jednostek. Pochodziły one głównie z XVIII i XIX w. Za najcenniejszą uważano mapę włości berehskiej, wykonaną w 1789 r. przez geometrę Piotra Domańskiego.
W Berehu istniała też bogata biblioteka. Niestety, ani wielkość jej, ani nawet charakter nie są dobrze znane, gdyż np. zbiór inkunabu­łów oraz Elzewirów zrabowany został w czasie pierwszej wojny światowej. Ocalało zaledwie kilkaset starych druków, w tym Statut Łaskie­go na pergaminie, który w 1583 r. należał do Mikołaja Firleja, kasztelana bieckiego; Sacrae scripturae et divinarum litterarum Byblia unive­rsal Lipsk 1544; De origine et rebus gestis Polonorum z 1566 r.; Biblia J. Wujka z 1599 r.; Tytuły prawa magdeburskiego w Polsce, egzem­plarz drukowany u Cezarego w Krakowie; Commentarius brevis rerum Polonicarum a mor- te Sigismundi Augusti Mikołaja Sulikowskiego, Gdańsk 1647, druk Forstera; Annalium Polo- niae> 3 tomy, Wespazjana Kochowskiego, Kra­ków 1683-1698, u Mikołaja Schedela. Biblio­teka zawierała ponadto 647 drukowanych panegiryków, w czym 536 unikatów i 111 dub­letów, pochodzących z XVII i XVIII w. Doty­czyły one rodzin Stadnickich (z 1614 r.), Poto­ckich, Wiśniowieckich, Sanguszków, Szembeków, Zamoyskich, Sapiehów i Trzebińskich. Dziewięć panegiryków odnosiło się do króla Władysława IV.
Ostatnią grupę w zbiorze tworzyły druki ulotne, przeważnie z XVIII w., w liczbie 450 jednostek i z XIX w. ok. 40 jednostek. Na dru­ki te składały się mowy sejmowe, okólniki bis­kupie z czasów rosyjskich w sprawie unitów i Komisji Edukacyjnej, mowy Czackiego w sprawach szkolnictwa, mowy dotyczące pa­nowania Stanisława Augusta i w sprawie Ada­ma Ponińskiego oraz wiele mów Seweryna Rzewuskiego i biskupa Kajetana Sołtyka. Naj­starszym w zbiorze drukiem ulotnym był list biskupa Hozjusza do wojewody łęczyckiego Jana Sierakowskiego z 1570 r.
Należy podkreślić, że zbiory archiwalne dworu w Berehu jeszcze przed zabraniem ich do Lwowa były starannie uporządkowane, a nawet opracowane. Obok samego właściciela, Zygmunta Radzimińskiego, niemałe zasługi w tym zakresie położyli: jego małżonka, autorka inwentarzy, przyjaciel domu Henryk Różycki, przed 1863 r. sędzia śledczy, krewny państwa domu i przyjaciel Seweryn Saryusz-Zaleski, sąsiad Bolesław Rupniewski, także krewny Władysław Radzimiński i w końcu Kajetan Surdio.
Malowniczy park, wśród którego stał dwór i oficyna gospodarcza, miał charakter wi­dokowy. Przed frontem i za domem ciągnęły się strzyżone gazony. W odległości ok. 40 m od tyłu dworu stała kaplica modrzewiowa, zbu­dowana przez Antoniego Deniskę, rozebrana przez wojsko w czasie pierwszej wojny świato­wej. Dalej - idąc w tym samym kierunku, w odległości 80 m leżał staw o powierzchni około półtora ha z wysepką i ruinami zamecz­ku. Od półokrągłego tarasu otaczającego ryza­lit domu wiodła prostopadle do niego popro­wadzona alejka. W obrębie ogrodu stała też ka­mienna barokowa figura św. Jana. Park oraz groblę stawu ocieniały m.in. grupy olbrzymich topól nadwiślańskich.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 31-36.

 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl