Według kronikarza Wołynia Józefa Dunin-Karwickiego, Arestów dzielił najprawdopodobniej losy sąsiedniego Glińska czy Hlińska, będąc kolejno dziedzictwem rodziny Pokotyłów, następnie Olizarów, Ostrogskich, Za­moyskich, Koniecpolskich i Walewskich. Pod koniec XVII w. cały klucz dostał się w posia­danie starej miejscowej rodziny Bożeniec-Jełowickich h. własnego, piszących się także Jałowiccy lub Jałowieccy. W połowie XVIII w. Aresztów należał do syna Kazimierza, Remigiusza Jełowickiego (zm. w 1788 r.), skarbnika latyczowskiego, właściciela także Woskodaw i Bohdaszowa. Był on żonaty dwukrotnie: naj­pierw z Agnieszką Matuszewiczówną (zm. w 1748 r.), a po jej śmierci z Franciszką Gro­cholską. Z drugą żoną miał dwóch synów, To­masza i Pawła. Arestów odziedziczył Paweł Jełowicki, marszałek rówieński, a następnie prezes sądu głównego żytomierskiego, żonaty z Anastazją Tarnowską. Fortunę swą podzie­lił między trzech synów w ten sposób, że naj­starszy Edward, b. oficer wojsk polskich, otrzymał Woskodawy, najmłodszy Marcin Bohdaszów, średni zaś Juliusz został przy Arestowie. Był on człowiekiem bardzo gospodar­nym, a cieplarnie aresztowskie w jego czasach należały do najbogatszych w kraju. Został na­wet wydany w 1854 r. w Mitawie drukowany katalog w języku niemieckim i łacińskim, za­wierający opis roślin hodowanych przez Juliu­sza Jełowickiego.

Po bezżennym Juliuszu Aresztów odziedzi­czył jego bratanek Adolf Jełowicki (ok. 1840-1898), syn Edwarda i Felicji z Dąbrowskich, wychowanek uniwersytetu w Heidelbergu, później znany działacz rolni­czy, ożeniony w 1863 r. z Janiną Czetwertyńską (1840-1865), słynną z urody kompozytorką i autorką utworów literackich. Po jej przedwczesnej śmierci poślubił Jadwigę Tyszkiewiczównę z Birż. Po drugim ożenku przeniósł się do dóbr żony Czeresy-Siedliszcze na Witebszczyźnie, gdzie rozwinął najbardziej owocną działalność gospodarczą. Arestów jako miej­sce, w którym w tragicznych okolicznościach stracił swego pierworodnego synka z pierwsze­go małżeństwa, a w kilka miesięcy później tak­że i żonę, został sprzedany na licytacji. Mają­tek nabyła Rosjanka, pani Bielenko. W posia­daniu jej spadkobierców pozostawał Aresztów do okresu międzywojennego.
Najprawdopodobniej Paweł Jełowicki na przełomie XVIII i XIX w. założył w Arestowie piękną rezydencję, na którą złożyły się klasycystyczny „pałac oraz park krajobrazowy. Niestety, zarówno pałac jak i park znane są tylko z rysunków. W dodatku wszystkie one przedstawiają wyłącznie elewację ogrodową.
Najwcześniejszą ryciną jest litografia Ed­warda Stolza sprzed 1850 r., wykonana u Pillerów we Lwowie. Widoczny jest na niej pałac w głębi szeroko potraktowanego tła parku, opadającego łagodnym stokiem ku dolinie. Na pierwszym planie występuje droga i strumyk. Po prawej stronie wśród drzew widoczny jest kościół z wieżą i prostokątną sygnaturką, a po prawej wiatrak. Z bliższej odległości naryso­wali ogrodową stronę budynku Henryk Peyer oraz Napoleon Orda. Obaj pokazują tę samą bryłę dwukondygnacyjnego pałacu, wzniesionego na wysokiej podmurówce, nakrytego da­chem czterospadowym, ozdobionego porty­kiem w wielkim porządku o czterech kolum­nach rozstawionych w jednakowej odległości, wspartych na wysokich cokołach. Na obu ry­sunkach portyk zwieńczony jest trójkątnym szczytem, pod portykiem zaś widać obszerny taras z dwustronnymi, załamanymi pod kątem prostym schodami, prowadzącymi do parku. Jedyna różnica pomiędzy obydwiema rycinami polega na tym, że Peyer piętro pałacu zaoparzył w niewielkie okna kwadratowe, podczas gdy u Ordy obie kondygnacje posiadają tę sa­mą lub zbliżoną wysokość, okna zaś podobny rozmiar i kształt prostokątny. Orda uwzględnił też jeszcze gzyms międzykondygnacyjny i wień­czący elewacje oraz portyk z gzymsem kroksztynowym, jak też naczółki nadokienne. Na obu rycinach widać również obszerny, położo­ny na stoku otwarty gazon, ujęty tylko po bo­kach ramami drzew parkowych. Ponieważ nie dysponujemy żadną ikonografią na ten temat, możemy się tylko domyślać, że elewacja fron­towa pałacu miała wygląd identyczny, z takim samym portykiem na osi. Od strony zajazdu jedynie podmurówka była z pewnością znacz­nie niższa. Niewidoczny ani na litografii Peyera, ani na rysunku Ordy, tylko na rycinie Stol­za słabo zarysowany, ćwierćkolisty kryty kory­tarz prowadził do dwukondygnacyjnej, podob­nie jak pałac, oficyny, stojącej po prawej stronie budynku głównego. Być może, iż iden­tyczna oficyna stała także po stronie lewej.
Na temat wnętrz, ogrodu ani owych słyn­nych w połowie XIX w. oranżerii brak jakichkolwiek przekazów.

źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 28-30.

 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl