Poryck był dawnym gniazdem rodowym ks. Poryckich, podobnie jak Wiśniowieccy i Zbarascy pieczętujących się herbem Korybut. Jako wiano córki ks. Aleksandra Poryckiego i Anny Baworowskiej, ostatniej z rodu, Heleny, dobra te i wiele innych przeszły na­stępnie do rodziny jej męża N. Zahorowskiego h. Korczak. Córka Stefana Zahorowskiego, ka­sztelana wołyńskiego, starosty włodzimierskie­go, Katarzyna, poślubiwszy w drugiej połowie XVII w. Wojciecha Czackiego h. Świnka, wniosła z kolei Poryck w dom Czackich. W ich posiadaniu pozostawał klucz porycki do września 1939 r. Ostatnim właścicielem Porycka był potomek Wojciecha, syn Tadeusza Ada­ma (1872-1944) i Heleny z Czackich (1883-1961) - Tadeusz Feliks Czacki (ur. w 1905 r.), żonaty z Marią Anną Plater-Zyberk (ur. w 1910 r.).

Wnuk Wojciecha Czackiego, Szczęsny Czacki (1723-1790), żonaty z Katarzyną Ma­łachowską, po spaleniu się dawnego zamku Poryckich i Zaborowskich, położonego w tzw. „Holenderni”, czyli na południe od miastecz­ka, rozpoczął budowę nowego, wielkiego zało­żenia rezydencjonalnego. Na miejsce pod nie wybrał wyspę otoczoną z jednej strony wodami trzydziestohektarowego jeziora Poryckiego, z drugiej rzeczką Ługą, a z pozostałych sztucz­nie wykopanym kanałem. Główna później sie­dziba Czackich zaprojektowana została przez nieznanego architekta jako kompozycja złożo­na z trzech członów, to jest z korpusu głów­nego i dwóch bocznych oficyn. Realizację pro­jektu rozpoczęto jednak nie od budowy głów­nego korpusu, lecz od lewej oficyny. Miała ona być ukończona za życia fundatora, natomiast prac przy właściwym pałacu nawet nie rozpo­częto. Najprawdopodobniej śmierć fundatora była powodem przerwania wszelkich robót. Odziedziczywszy Poryck po ojcu Tadeusz Czacki (1765-1812), twórca Liceum Krze­mienieckiego i znakomity uczony, nie podjął się już zadania doprowadzenia do końca peł­nego projektu. Uznał go może za zbyt koszto­wny i w istniejącej sytuacji niepot­rzebny. Wybudował więc czy też może tylko wykończył wcześniej już rozpoczętą drugą ofi­cynę. Odtąd obie te budowle stojące naprzeciw siebie traktowane były jako dwa równorzędne pałace.

Oba one były dwukondygnacyjne o rzucie prostokąta i podobnej bryle. Oba też wzniesio­ne zostały na wysokich, wbitych głęboko w ziemię palach dębowych i piwni­cach. Najprawdopodobniej dla symetrii miały otrzymać wygląd identyczny. Skoro jednak za­niechano budowy korpusu głównego, Tadeusz Czacki celem uniknięcia monotonii zmienił wystrój obu dłuższych elewacji oficyny prawej, którą przeznaczył na zbiory i do celów repre­zentacyjnych.

Do końca swój pierwotny wygląd zachował pałac lewy o charakterze głównie mieszkal­nym. Jego piętnastoosiową, zwróconą na pół­noc fasadę ożywiały trzy elementy: na trzech osiach środkowych klasyczny przyścienny por­tyk, a na czterech skrajnych - pseudoryzality. Ustawione parami na kwadratowych bazach kolumny portyku dźwigały belkowanie pokry­te fryzem z tryglifami oraz trójkątny, ogzymsowany fronton. W polu frontonu zamiast tra­dycyjnej tarczy herbowej widniały wykonane w sztukaterii splecione ze sobą inicjały T В C, co oznaczało: Tadeusz, Barbara Czaccy. Oba pozorne dwuosiowe ryzality boczne zaakcento­wane zostały gładkimi ściankami attykowymi z ustawionymi na nich, wykutymi w piaskow­cu wazonami. Dolną część elewacji rozczłon­kowano pilastrami, a w pseudoryzalitach pio­nowymi pasami boni. Część górna, wyższa od parteru, oddzielona od dolnej profilowanym gzymsem, otrzymała wystrój bogatszy, ale ograniczony do obramień okiennych z trójkąt­nymi spłaszczonymi naczółkami. Fasadę za­mykał szeroki gzyms profilowany. Dominantą elewacji tylnej był umieszczony na osi ryzalit trójścienny z trzema oknami w ścianie czołowej i dwoma w bocznych. Wszystkie inne szczegóły wystroju elewacji ogrodowej odpo­wiadały wystrojowi fasady i obu trójosiowych elewacji bocznych. Pałac lewy nakrywał dość wysoki, gładki dach czterospadowy, pobity gontami.

Wnętrze pałacu lewego miało układ dwutraktowy, przy czym oba trakty dzielił od sie­bie biegnący przez środek korytarz. W trakcie frontowym na szerokości portyku mieścił się przedpokój pierwszy, do którego z lewej stro­ny przylegał przedpokój drugi z szerokimi, jednobiegowymi schodami dębowymi, wiodący­mi na piętro. Po stronie prawej przedpokoju pierwszego mieściła się kancelaria, dalej salo­nik, sypialny i w rogu ubieralny. W lewym od­cinku traktu frontowego znajdowały się pokoje gościnne. Trakt ogrodowy miał ostatnio prze­znaczenie wyłącznie gospodarcze. W wielkiej sali środkowej z ryzalitem, zbliżonej kształtem do kwadratu, urządzona była kuchnia. Trochę cennych przedmiotów miały więc tylko pokoje frontowe.

Na piętrze przestrzeń nad przedpokojem środkowym zajmował wielki salon, nad kuch­nią zaś sala jadalna, w części dolnej wyłożo­na dębową boazerią. Stały tam m.in. cztery wielkie kredensy dębowe i także dębowa szafa, zawierająca ołtarz połowy kardynała Włodzimierza Czackiego, przywieziony po je­go śmierci z Rzymu. Po lewej stronie salonu w trakcie frontowym znajdowała się klatka schodowa, a za nią dwa pokoje gościnne, po stronie prawej zaś salonik i sypialny. Po prawej stronie jadalnej sali mieściły się garderoba i pokój sypialny, po lewej kredens i pokój goś­cinny. Wszystkie pomieszczenia na piętrze miały znaczną wysokość, posadzki z parkietu dębowego w kilku odcieniach, układane w róż­ne desenie, a niektóre także sufity dekorowane sztukateriami. Najciekawiej prezentowała się posadzka w salonie wielkim. Kompozycję tę tworzyło jasne słońce i rozchodzące się od nie­go na tle ciemnym promienie. Salon i wielka sala jadalna miały sufity wsparte na ćwierćkolistych fasetach i szczególnie bogate sztukaterie. W salonie wielkim, saloniku i sali jadalnej znaj­dowały się też marmurowe kominki, w każdym pomieszczeniu innego kształtu. W jadalni do ostatnich czasów zachował się poza tym stojący we wnęce ogromny, staroświecki piec okrągły. W innych pokojach piece były nowsze, częścio­wo kaflowe. W pokojach reprezentacyjnych do 1914 r. znajdowały się również wielkie żyrandole brązowe lub wykonane z brązu i kryształ­ków.

Do pierwszej wojny światowej niemal cały pałac lewy urządzony był zabytkowymi meb­lami stylowymi, wśród których przeważały mahoniowe w stylu empire. Były wśród nich szafki i komody dekorowane brązami oraz dwa duże lustra w takichże ramach, ale spotykało się także sporo mebli miękkich, wyściełanych. Pałac zdobiły liczne dzieła sztuki, w tym ob­razy z dużą grupą portretów rodzinnych. Wy­różniały się wśród nich wizerunki Szczęsnego Czackiego sen. w zbroi, jego syna Tadeusza i wnuka o tym samym powtarzającym się w ro­dzinie imieniu oraz Beaty z Potockich Czackiej, żony Michała. Z rzeźb najwyżej ceniono popiersie marmurowe Stanisława Małachows­kiego, marszałka Sejmu Czteroletniego, dłuta nieokreślonego, i kardynała Włodzimierza Czackiego, roboty Welońskiego. Wartość za­bytkową i emocjonalną miało wysokie biurko Tadeusza Czackiego, przy którym pisał on za­wsze stojąc. Drogą pamiątką po Wojciechu Czackim był jego ryngraf z epoki Zygmunta III z pozłacanej miedzi. Właściciele Porycka szczególnie cenili piękną porcelanę. Posiadali więc kilkanaście serwisów z wszystkich więk­szych fabryk europejskich z szerokim uwzglę­dnieniem polskich. Sala jadalna zawieszona była ponad boazerią talerzami głównie porce­lany saskiej. Sztuki dekoracyjne stały na kre­densach lub specjalnych półkach.Pałac prawy miał fasadę rozczłonkowaną płytkim ryzalitem na osi środkowej i dwoma pseudoryzalitami na obu osiach skrajnych. Ry­zalit środkowy poprzedzał wysunięty portyk o czterech w jednakowej odległości rozmiesz­czonych kolumnach jońskich, wspartych na wysokich bazach. Kolumny dźwigały gładkie, przecięte jedynie horyzontalnie gzymsem, bel­kowanie oraz gładki, trójkątny fronton. W przeciwieństwie do pseudoryzalitów pałacu lewego, dwuosiowych, ryzality pałacu prawego były tylko jednoosiowe, ale zwieńczone rów­nież ściankami attykowymi. Wystrój fasady pałacu prawego przedstawiał się nieco okaza­lej. Ujęte w obramienia okna dolnej kondyg­nacji otrzymały bowiem zwieńczenia w postaci poziomych gzymsów na konsolkach, zaś okna kondygnacji górnej pod ławami miały płasz­czyzny wypełnione tralkami, które rozmiesz­czono także przy ściankach attykowych. W ele­wacji ogrodowej dominował środkowy, półko­listy, pięcioosiowy ryzalit. Pałac prawy nakry­wał także wysoki, gładki dach czterospadowy, wyodrębniony nad ryzalitem.

Zbiory, w tym biblioteka, rozlokowane by­ły głównie na parterze pałacu, ze wszystkimi pokojami sklepionymi. Miał on układ dwutraktowy z krótkimi korytarzykami i oddzielnym wejściem na obu krańcach. Przy portyku mieś­ciła się obszerna sień z kamiennymi, dwuramiennymi schodami na piętro. Ponieważ pałac po zabraniu zbiorów użytkowany był tylko do­rywczo, jego pokoje w dolnej kondygnacji od frontu, jak też wielka sala okrągła wysunięta ryzalitem zmieniały często przeznaczenie, po­dobnie zresztą jak i cała kondygnacja górna. Układ jej był podobny do układu parteru, z tą jednak różnicą, że na piętrze całą zachodnią część z trzema oknami w elewacji bocznej i czterema w dłuższych zajmowała jedna tylko ogromna sala prostokątna. Kiedyś także mieś­ciła zbiory, a później służyła jako jadalna do wielkich przyjęć. Najpiękniejsza wszakże była górna sala okrągła z pięcioma oknami w ryzali­cie i sufitem w postaci spłaszczonej kopuły na fasecie, bogato dekorowanym stiukami. Miała ona ściany z bladoróżowego stiuku z białym fryzem u góry. W dwóch sklepionych konchowo niszach naprzeciw okien stały piece z ozdo­bnymi urnami. Przy jednej ze ścian bocznych znajdował się też marmurowy kominek. Opus­toszała po śmierci Tadeusza Czackiego sala, w czasach jego syna Wiktora służyła jako gim­nastyczna jego dzieciom.

Gromadzone z taką pasją przez Tadeusza Czackiego zbiory wkrótce po jego śmierci zo­stały z Porycka zabrane. Zbieraną po całym kraju per fas et nefas, porządkowaną następnie przez Łukasza Gołębiowskiego w ciągu 28 lat bibliotekę, liczącą 32 000 tomów, do której wszedł m.in. księgozbiór króla Stanisława Augusta wraz z bogatym zbiorem medali, darował on Liceum Krzemienieckiemu. Wdo­wa, Barbara z Dembińskich, sprzedała później pozostałą jeszcze na miejscu część, liczącą 8508 tomów druków i 146 528 jednostek rękopisów oprawnych w 1558 woluminach ks. Adamowi Czartoryskiemu do Puław. Część ostatnią, głó­wnie obcojęzyczną, nabył po powstaniu listo­padowym Tytus hr. Działyński.

Z powodów jak wyżej, przed 1914 r. ani później nie było już w Porycku większej bib­lioteki, prócz księgozbioru kompletowanego przygodnie przez parę ostatnich pokoleń. Wszystkie istniejące tam jeszcze wówczas dzie­ła sztuki i pamiątki rodzinne, pod naporem ofensywy niemieckiej, wywiezione zostały do guberni kurskiej. Wróciły one wprawdzie po wojnie na miejsce, ale - niewłaściwie zapako­wane - przeważnie jako nie nadające się do renowacji szczątki. Obrazy, w tym portrety, były ledwie czytelne. Z wielu setek sztuk zaby­tkowej porcelany w całości uchowała się tylko jedna waza saska i kilka wazonów, które prze­padły następnie w 1939 r. wraz ze wszystkimi innymi przedmiotami, znajdującymi się w owym czasie w pałacu. Ten sam los spotkał stare srebra, uratowane w czasie pierwszej woj­ny przez wywiezienie ich do Warszawy, skąd do Porycka zabrano je w 1938 r.

W 1918 r. pałac prawy został spalony, a le­wy mocno zdewastowany. Ponieważ klucz porycki wiele ze swego obszaru stracił raz po 1831 r., drugi raz po 1863 r., a wojna przynios­ła także ruinę całego gospodarstwa, nie było już środków na odbudowę całej siedziby. Od­nowiono więc tylko starannie pałac lewy, pra­wy zabezpieczywszy jedynie jako malowniczą ruinę. Pałac lewy na nowo urządzono ocalały­mi resztkami i meblami dokupionymi. W 1941 r. spłonął także i ten budynek.

Sztuczna wyspa kształtu zbliżonego do owalu, na której wzniesione zostały oba pałace, miała powierzchnię zaledwie około 3 ha. Pałac lewy stał w pobliżu płynącej równolegle do je­go tylnej elewacji rzeki Ługi, prawy zaś w po­bliżu równoległego do niegu kanału. Pomiędzy pałacami przechodziła oś od bramy wjazdowej do jeziora. Zabudowania gospodarcze leżały poza wyspą. W ostatniej dekadzie XVIII w. na tej niewielkiej przestrzeni Dionizy Mikler za­łożył park krajobrazowy. Jego środek obej­mował rozległy dziedziniec, zamknięty z dwóch stron ramami pałaców. Z drzew rosły tam tylko po bokach portyków dwie pary strzyżonych tuj. Ta część ogrodu miała charakter francuski, gdyż całą jej powierzchnię pokrywały niewielkie trawniki i rabaty stale zmienianych sezonowych kwiatów, tworzące kompozycje ornamentalne. Drzewa, wśród których przeważały topole nad­wiślańskie, znacznie starsze od miklerowskiego ogrodu, występowały jedynie na obrzeżach wyspy i gęstym wieńcem otulały oba pa­łace ze wszystkich stron. Od strony zewnętrz­nej były więc one prawie niewidoczne. Prócz topól nadwiślańskich o rzadko spotykanej gru­bości pni rosło jeszcze w Porycku sporo jesio­nów, lip i białodrzewów. Zapewne z powodu podmokłego terenu nie było tam prawie ulu­bionych przez Miklera świerków.


źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 380-386.

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl