W Y P A D

W końcu kwietnia 1916 r. na pozycje pod Optową-Kostiuchnówką przybyła I brygada Legionów Józefa Piłsudskiego, luzując II bryga­dę, która odeszła do odwodu korpusu kawalerii austriackiej generała Hauera. Na skrajnym prawym skrzydle w rejonie wsi Kostiuchnówki stanął 5 pułk piechoty podpułkownika Leona Berbeckiego, na lewo od niego, obejmując zarazem „Redutę Piłsudskiego”, ulokował się 7 pułk piechoty majora Satyra-Fleszara (przejściowo dowodził tym pułkiem major Żymierski) i wreszcie na lewym skrzydle I brygady objął pozycje 1 pułk piechoty pułkownika Śmigłego Rydza łącznie z kawalerią, 1 pułkiem ułanów, który na zmianę przysyłał do okopów spieszone dywizjony.
Były to pozycje stałe, wspaniale rozbudowane i umocnione przeszkodami i różnego rodzaju minami, przytem położone przeważnie w terenie lesistym, trudnym do obserwacji artyleryjskiej. W niektórych miejscach między nieprzyjacielem a własnymi pozycjami rozciągały się duże przestrzenie bagniste i lesiste, w innych zaś obie pozycje zbliżały się do siebie nieledwie na odległości kilkudziesięciu metrów. Tak było na przykład na „Reducie Piłsudskiego”.
Od chwili zajęcia pozycji, oddziały przystąpiły do zwiadów. Wysyłano noc w noc patrole, wysyłano je często i w biały dzień - na razie obserwowano pozycje rosyjskie, ustalano zwyczaje nieprzyjaciela, jego ubezpieczenia, drogi patroli. Próbowano urządzać zasadzki, lecz napróżno.
Dopiero w nocy z 11 na 12 V 1916 silnemu oddziałowi wypadowemu z I batalionu 1 pułku piechoty pod dowództwem kapitana Dęba Biernackiego udało się wtargnąć do wysuniętych pozycji ubezpieczeń rosyjskich i zagarnąć jeńców.
mapka (wypad - Optowa)
Przyjrzyjmy się jak wyglądały wiadomości o tym wypadzie w zachowanych dokumentach.
Pierwsza wiadomość podaną została przez komendę I brygady Leg. Pol. w postaci krótkiego meldunku sytuacyjnego (godz. 5.30):
 
...Przez całą noc prowadzono przed całym frontem silną działalność wywiadowczą.
Wzięto 2 jeńców. Straty własne: 2 zabitych, 2 rannych. Zresztą sytuacja  niezmieniona…(1).
 
Następny meldunek z godziny 8.30 przed południem, nadany telefonicznie z komendy 1 pułku piechoty do komendy I brygady, brzmiał następująco:
 
...Oddział wysłany dla schwytania jeńca składał się z 99 ludzi I i II kompanii I baonu. Prowadził  kapitan Stefan Biernacki. Wymarsz nastąpił o godz. 7,00 wieczorem. Po przejściu wzgórza 1 pluton podsunął się pod druty i przeciął je, po czym cała kompania podeszła pod same ziemianki nieprzyjacielskie. Nad ranem zaatakowano. Pogotowie nieprzyjacielskie zaraz otworzyło ogień i stawiło zacięty opór. Po schwytaniu pierwszych jeńców kompania cofnęła się…(2).
 
O godz. 10,40 brygada nadała telefonogramem dalszą wiadomość o jeńcach:
 
...Dwaj jeńcy zostali wzięci dziś w nocy przez oddział wywiadowczy 1 p. p. pod komendą kpt. Biernackiego z ziemianek należących do obsady przyczółka, na półn. od niego.
Jeden z jeńców jest podoficerem przy K. M. 307 p. p. Drugi jest płastunem 1. wołżskiego kozackiego pułku, należy do pospolitego ruszenia, pochodzi z gub. wołyńskiej. Stoją na tej samej pozycji około 2 miesięcy.
Zeznania ich świadczą o tym, że pozycja naprzeciw przyczółka jest względnie silnie obsadzona, w skład jej wchodzi 4. sotnia 1. wołżskiego pułku kozaków i piechota, co do liczby której nie można nic ustalić.
O większych ziemnych robotach ze strony rosyjskiej nic nie wiedzą.
Kmda brygady zatrzymuje na razie jeńców dla zbadania ich za pomocą prywatnych rozmów.
Uzupełnienie listy strat: 1 zaginiony…(3).
 
Następnego dnia komenda I pułku piechoty wysłała obszerny raport z przebiegu działań kompanii zwiadowczej, napisany osobiście przez płk. Śmigłego Rydza:
 
 
RAPORT
z przedsięwzięcia nocnego z 11/V. na 12/V.(4).
 
W przedsięwzięciu brały udział 3 plut. 1 komp. I/1 i 1 plut. 2 komp. I/1. Patrole obserwacyjne pod druty ros. wysłano po południu dn. 11/V. Oddział przeznaczony do ataku wyszedł ze swoich okopów o godz. 7,00 wiecz. w miejscu zaznaczonym na szkicu A. W przeciągu 30 minut doszedł pod komendą kpt. Dęba-Biernackiego do wzgórza oznaczonego na szkicu B, stąd zaczęła się przeprawa w kierunku prawie północnym po terenie bagnistym, ciężkim do przejścia. 1 pluton został na wzgórzu do obrony drogi odwrotu, w czasie akcji miał podejść bliżej ku placówce ros.
Po dojściu do punktu C oddział zatrzymał się dla uporządkowania wyczekując zupełnego uciszenia się i zamarcia życia w okopach ros.
O godz. 12,15 został wysłany w kierunku drutów ros. patrol z 6 ludzi dla przecięcia ich. Drutów nie mógł znaleźć. Komendant oddziału zdecydował się maszerować z oddziałem w kierunku ziemianek ros. D.
W odległości 100 X na północ od ziemianek natrafił na przeszkody druciane dwurzędowe przeciął je i maszerował dalej w warunkach bardzo trudnych, bo ścięte krzaki nie pozwalały na rozwinięcie się. Korzystając z dróżki wąziutkiej czy też koryta jakiegoś strumyka maszerował szeregiem. Na 15 X od ziemianek komendant 1 plut. sierżant Holinkowski sformował część swego plutonu, o ile na to teren pozwalał, do ataku i rzucił się ku ziemiance. Za tym plutonem poszła reszta oddziału. Dotychczas cała akcja odbyła się w zupełnej ciszy, bez zwrócenia uwagi nieprzyjaciela, w tym momencie dopiero wszczął się u niego alarm. Rozpoczęła się strzelanina, można przypuścić, że pogotowie ros. znajdowało się na dworze, wnosząc z szybkości jego gotowości bojowej. Pierwsza ziemianka do której dostano się po przejściu jeszcze jednej przeszkody w formie drutu kolczastego rozpiętego naokoło ziemianki, była próżną. Około drugiej rozpoczęła się walka na bagnety i ogniowa. Część Moskali uciekała z ziemianki drogą na północ.
Strzały ros. dały się słyszeć od północy od zachodniego skrzydła drugiej linii okopów ros. i od wschodu.
Kpt. Biernacki wziąwszy jeńca nie chcąc angażować się dalej wobec nastającego dnia dał rozkaz wycofania się.
Oddział powrócił tą samą drogą nie niepokojony. Straty nasze: 1 żołnierz zabity (Kaus), 1 żołnierz zaginął (nie stwierdzono śmierci, Cypryan), 2 żołnierzy lekko rannych.
Przeciwnik stracił kilku ludzi w zabitych i rannych od ognia i bagnetu.
 
13/V.1916                                                                                                                          Śmigły-Rydz płk.
 
Tego samego dnia na podstawie tego raportu i prawdopodobnie objaśnień kpt. Dęba-Biernackiego został w komendzie brygady zestawiony nowy, który podpisem komendanta Józefa Piłsudskiego został przesłany do komendy Legionów Polskich:
 
Komenda  I   Brygady
Legionów Polskich
               - - -
Nr Op. 180.
 
RAPORT
z wywiadu dokonanego przez oddział wywiadowczy I/1 p. p. pod komendą kpt. Dęba-Biernackiego(5).
 
Oddział wywiadowczy złożony z 99 ludzi pod komendą kpt. Biernackiego wyszedł po nastaniu ciemności z pozycji I/1 baonu przez polanę przed frontem przez bagnisty las w kierunku półn.-wsch. na poprzednio zbadaną linię przeszkód rosyjskich.  Oddział  miał  za  zadanie jedynie  wzię cie jeńca. Marsz odbywał się nadzwyczaj powoli z powodu trudności terenowych (bagno i gęsty młody lasek), ciemności i obawy zdradzenia się. (Przy zbliżaniu się do drutów przechodzono 400 X na godzinę, albowiem żołnierze zapadali po kolana w bagna). O godz. 11 w nocy kompanią doszła pod druty rosyjskie. W tej chwili podszedł z drugiej strony drutów na odległość około 30 kroków żołnierz rosyjski, wysłany prawdopodobnie jako „sekret” i usiadł pod drutami.
Kpt. Biernacki był przekonany, że jest zdradzony, postanowił tedy przeczekać pod drutami co zrobi podsłuch. Żołnierz przez jakiś czas kaszlał po czym prawdopodobnie zasnął. Po 3 godzinach wysłano kilkunastu ludzi dla przecięcia drutów, po czym niezwłocznie rozpoczęto przechodzenie pojedyńczo i wzdłuż drutów ku ziemiankom, cały czas w ciężkim do przejścia bagnie. Z powodu trudności terenowych kompania posuwała się w kierunku ziemianek bardzo wydłużonym szykiem. Na drogę progową wyszła kompania dopiero koło ziemianek. Wówczas sierżant idący na czele nie czekając aż wszyscy się zbiorą zebrał koło siebie kilkunastu najbliżej będących żołnierzy i wpadł z nimi do ziemianek. Przed ziemianką stał posterunek, który widząc biegnących krzyknął i uciekł do ziemianki. Śpiący w ziemiankach rosjanie momentalnie się zbudzili i stawili zacięty opór. Rosjanie starali się wyrywać naszym żołnierzom karabiny i strzelali z rewolwerów i karabinów i bronili się bagnetami; wówczas został z naszej strony jeden zabity i dwóch rannych. Wziętych do niewoli wyniesiono z ziemianek na ramionach. Rosjanie uciekali drogą progową i do placówek. Placówka ta przez    cały czas zachowywała się zupełnie biernie i nie odezwała się ani razu aż do końca akcji.
Kpt. Dąb zarządził natychmiast po wzięciu niewolników odwrót tą samą drogą, którą kompania przybyła. W czasie odwrotu kompania była sil* nic ostrzeliwana z prawego skrzydła okopów w tyle placówki.
W którym miejscu zaginął jeden z naszych żołnierzy nie  może nikt sprawdzić.
Straty rosyjskie są prawdopodobnie dość znaczne. Jeden z żołnierzy, kiedy będący w ziemiance żołnierze rosyjscy nie chcieli mu się poddać i zbili się w kupę, przybierając obronną postawę, wystrzelił do nich 8 razy z karabinu, przy czym padło kilku Rosjan.
Oddział wrócił na pozycje własne około godz. 4 rano.
 
Poczta polowa 118, dnia 13 maja 1916.
J. Piłsudski.
 
Była to pierwsza wiadomość uzyskana po szeregu tygodni nadaremnych starań o wzięcie jeńców, wiadomość która umożliwiła skontrolowanie dotychczas posiadanych wiadomości o nieprzyjacielu i tym ważniejsza, iż dowództwo 4 austriackiej armii, nadsyłając zestawienia wiadomości o nieprzyjacielu ciągle wskazywało na brak istotnych danych przed odcinkiem korpusu gen. Hauera. Nic też dziwnego że posypały się pochwały, słowa uznania. Dla wykonawców jednak najprzyjemniejszą była podzięka z ust Komendanta Józefa Piłsudskiego.
 
(1) Arch. Wojsk. T-61. p.p. Leg. Pol.
(2) Ibid.
(3) Ibid.
(4) Ibid.
(5) Arch. Wojsk T-61. p.p. Leg. Pol.

źródło: Żołnierz Legionów, 1937, nr 1, s. 18-20.
autor : Hugo Zieliński

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl