16.5.1863. Miropol, Woł., p. zwiahelski; miasto. (Kamionka).

 

Celem połączenia się z Janem Chranickim wyruszył dnia 15-go maja Ró­życki z Połonnego do Miropola, dokąd przybyły prawie równocześnie z powstań­cami 3 seciny kozaków kapitana Kaznakowa, mającego prócz tego 2 roty pie­choty. Doszedłszy do Kamionki wysunął Różycki piechotę w szyku bojowym prze­ciw kozakom, ukazującym się na przedmieściu.

Kozacy cofnąwszy się czemprędzej zajęli wzgórze na prawym brzegu Słuczy i koło kościółka i poczęli prażyć ogniem nadchodzących powstańców, lecz gdy zo­baczyli, że ci w największym porządku, ciągle strzelając, idą ku grobli i łatwo usunąwszy barykady poczynione przy mostkach przez cofających się kozaków zajmują groble - pierzchnęli do miasteczka parci wciąż przez Polaków aż za Stary Miropol. Atoli Różycki, widząc chęć wciągnięcia piechoty w zasadzkę, wstrzymał pochód i nie ścigając kozaków, zostawił placówkę konną z 6 ludzi złożoną za cmentarzem oraz 20 piechoty pod dowództwem oficera Puchalskiego w ogrodzie probostwa, i z główną siłą cofnął się za Słucz, gdzie za Kamionką rozłożył się obozem.

 

17.5.1863. Miropol, Woł., p. zwiahelski; miasto.

 

Kapitan Kaznakow, wkroczywszy z 3-ma rotami piechoty do Miropola, o świcie d. 17-go maja wyruszył przeciw Różyckiemu, który cofnął się był do Kamionki. Puchalski, pozostawiony w ogrodzie probostwa, aby wpaść na tyły nieprzyjaciela, gdy ten zaatakuje główne siły Różyckiego, w zbytnim zapale roz­począł z poza płotów strzelanie do moskali, zanim jeszcze ci minęli jego stano­wisko. Strzelcy moskiewscy, zmieszani niespodzianą zaczepką, zmieniwszy kieru­nek marszu, zajęli przeciwległe wzgórze i rozpoczęli kanonadę do kościoła i plebanii. Tymczasem Różycki, słysząc strzały, których się nie spodziewał, sądząc, że to oddział Chranickiego walczy z moskalami, wysłał dla przekonania się rekone­sans z całego szwadronu z oficerem Maurycym Prozorem na czele a za jazdą oddział piechoty pod dowództwem oficera Stanisława Dunina.
Strzelcy widząc zbliżających się z za Słuczy a słaby ogień od plebanii, zmienili front przeciw nowonadchodzącym, przyjmując ich silnym ogniem, od którego zaraz na wstępie poległo kilku, między nimi Horbkowski, a oficer kawaleryi Pongowski ciężko zo­stał ranny. Cofających się nie ścigali moskale, lecz rzuciwszy się na garstkę bę­dącą na plebanii, znieśli ją po zaciętej walce, w której odznaczyli się zwłaszcza szeregowiec Skirgiełło, który poległ, i wzięty do niewoli ranny Puchalski.

Cofającemu się rekonesansowi pospieszył na pomoc Różycki z resztą od­działu. Poza palącą się mieściną wywiązał się bój zawzięty. Różycki z zimną krwią pod gradem kul wydawał rozkazy. Wreszcie dla braku
stosownej ilości pie­choty począł się cofać w porządku. Pułkownik Gołubiew, dowodzący kozakami, sądząc, że odwrót powstańców będzie bezładną ucieczką, spiesznie wysypał kawaleryę z miasteczka. Wtedy generał rzucił na nią cztery szwadrony swej jazdy wołyńskiej, i po chwili kozacy byli rozbici, stratowani, zarąbani, zasypując wej­ście do gorejącego miasteczka licznymi trupami.
Kaznakow nie śmiał już prze­szkadzać Różyckiemu, który spokojnie kontynuował odwrót.

 

17.05.1863. Miropol, Woł., p. zwiahelski; miasto.

 

Pierwszy występ nieprzyjazny chłopów pod Trojanowem ochłodził zapał gromadzących się powstańców żytomierskich. Z wielkim wysiłkiem zdołał atoli Jan Chranicki zebrać w nocy na 9-go maja oddział i ruszył ku Szałaszowi; na punkt zborny dotarło jednak tylko 119 ludzi z 40 strzelbami, 2 kosami i 25 toporami, większa część oddziału zbłąkawszy się w lesie wśród ciemnej i dżdży­stej nocy, wpadła częścią w ręce moskali, częścią wróciła do domu. Pod Płaszowem (?) przystąpiono do zorganizowania oddziału, na który prócz Chranickiego złożyły się partye Jarockiego, Duvala z pod Połonnego i Justyna Faszowicza, razem 382 ludzi, z czego około 300 jako tako uzbrojonych, a 100 bez broni.

Stosownie do porozumienia z Różyckim ruszył Chranicki na Miropol, gdzie miał stanąć 18-go (?) maja. Zmyliwszy drogę, stanął oddział na noc ćwierć mili od Miropola nad drogą z Romanowa. O północy zawiadomiono o zbliżaniu się na podwodach moskali z Miropola i Chranicki zmuszony był przyjąć bitwę nie mając możności połączenia się z Różyckim. Poprzedzany akcyą strzelców posuwał się oddziałek naprzód z bronią w ręku i pieśnią na ustach. Tylną straż tworzył Jarocki. Po półgodzinnej walce pod ogniem nieprzyjacielskim oddział podsunął się pod Miropol.

Powstańcy zachowywali się z zimną krwią, a żytomierzanie, strzelcy i część kosynierów postawą swoją dodawali odwagi szlachcie zagonowej. Niestety część kosynierów, odmawiając posłuszeństwa, oraz setka ludzi bezbronnych spowodowali zamięszanie i po godzinnej pomyślnej walce powstańcy poczęli się cofać pod zdwojonym ogniem strzelców, napierani przez piechotę i kozaków idących kolu­mną do ataku. Nieliczna jazda, 16 ludzi, przy odwrocie tym wyginęła prawie zu­pełnie. Oddział Jarockiego uchodził w popłochu wprost na zasadzkę moskiewską, Chranicki z Zagórskim cofali się w porządku, a chociaż kozacy zdołali obje­chać i zagrażali tyłom, dotarli do lasu, gdzie uszykowawszy się, w porządku ru­szyli ku Słuczy, a przeszedłszy rzekę, po półgodzinnym odpoczynku o godz. 10. rano ruszyli ku Połonnemu. Po zlustrowaniu oddziału okazało się, że liczył je­szcze 262 ludzi: 10 uciekło jeszcze przed bitwą, 20 podczas walki z doktorem z Romanowa na czele, 13 poległo, a 77 dostało się do niewoli.


źródło: Stanisław Zieliński, Bitwy i Potyczki 1863-64, Rapperswil 1913, s. 340-342.

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl