Niezwykle malowniczo nad Styrem położo­ny Werberi był w ciągu kilku wieków jednym z gniazd starej rodziny wołyńskiej Sieniutów-Lachowickich h. własnego. W pierwszej połowie XIX w0 jako wiano córki Józefa Sieniuty (ur. ok. 1750 r.-zm. ok. 1840 r.), wojs­kiego czernichowskiego, Karoliny, która po­ślubiła Karola Hulewicza-Wojutyńskiego h. Nowina, dobra te przeszły do rodziny jej męża. Po Karolu dziedziczył jego syn Mirosław (ur. w 1836 r.), żonaty z Pauliną Trojanowską, a po nim znów syn Władysław, od 1900 r. ożeniony z Emilią Godlewską. Ostatnim właścicielem Werbnia do 1939 r. był ich syn - Jerzy Hule­wicz.

Po Sieniutach został w Werbniu parterowy dwór drewniany, wybudowany w pierwszej połowie XVIII w. Początkowo był on znacznie mniejszy, o planie prostokąta, z dwutraktowym układem wnętrz. Mieścił prawdopodob­nie niewiele ponad 10 pokoi. Ponieważ bu­dynek ten okazał się z czasem zbyt ciasny, w pierwszej połowie XIX w. został przez Hu­lewiczów gruntownie przebudowany i posze­rzony. Od tyłu dodano dwa boczne skrzydła wzniesione z bali drewnianych obłożonych cegłą. Każde z nich miało po cztery pokoje z sionką. Najprawdopodobniej także wówczas dopiero część środkową głównego korpusu nieco podwyższono i poprzedzono ją głębokim portykiem, złożonym z murowanych kolumn ustawionych czterema parami. Dźwigały one trójkątny szczyt z tarczą herbową właścicieli. Podwyższona część otrzymała też niewielkie okna oświetlające strychy. Masywne drzwi do skrzydeł bocznych obite zostały wąskimi de­seczkami, tworzącymi kształt rombu. Klamki wykonano ręcznie z kutego żelaza. Całości roz­budowanego dworu nadano kształt podkowy i nakryto go jednolitym, gładkim dachem gon­towym. W stadium końcowym dwór sprawiał wrażenie pochodzącego w całości z tej samej epoki.

W czasie przebudowy niemal całkowicie zatarty został układ wnętrz. Stosunkowo nie­wielką sień umieszczono nie na osi głównej, lecz na lewo od niej. Po prawej stronie sieni urządzono salonik, którego długość odpowia­dała połowie szerokości portyku. Poprzez wy­burzenie ściany dzielącej dawniej trakt fronto­wy od ogrodowego całej prawej strony domu, powstał wielki kwadratowy pokój z dwoma ok­nami od strony podjazdu i dwoma z boku, przeznaczony na salon „wielki”. Przy nim wy­budowano taras. Sala jadalna znalazła się w środku traktu ogrodowego. Prawa strona traktu frontowego oraz inne jeszcze pokoje części starszej domu przeznaczone zostały na cele mieszkalne. Jako mieszkalne i gościnne służyły także wszystkie pokoje w skrzydłach dobudowanych.

Wystrój niemal wszystkich pomieszczeń dworu był skromny. Pokoje miały podłogi przeważnie z miękkiego drewna, lakierowane, a ściany malowane gładko. W salonie, saloniku i w jeszcze jednym pokoju znajdowały się mu­rowane kominki. W stołowym, saloniku i salo­nie posadzki były parkietowe. Na uwagę zasłu­giwała posadzka w salonie „wielkim”, skom­ponowana z trzech gatunków dębu. Z czarnego wykonana była czteroramienna gwiazda wpisa­na w jaśniejsze koło na tle jeszcze jaśniejszego kwadratu. Tę powtarzającą się na całej powie­rzchni kompozycję ujmowały znów ciemne ra­my kwadratowe. Na urządzenie ruchome skła­dały się przed 1914 r. meble starodawne, ale bez określonego stylu, zapewne roboty miejs­cowych stolarzy. Szczególne miejsce wśród nich zajmowała wielka rogowa kanapa orzecho­wa, stojąca w salonie. Do ciekawostek należały spotykane zresztą we wszystkich większych dworach polskich spluwaczki, zwane najczęś­ciej z francuska „kraszuarkami”. W Werbniu miały one kształt rzeźbionych stoliczków z pod­noszonym wiekiem, wypełnionych wewnątrz piaskiem. Wszystkie pokoje reprezentacyjne dekorowały m.in. portrety rodzinne, sięgające w głąb XVIII w. i starsze, przeważnie typu sarmackiego. Całe urządzenie dworu przepad­ło w czasie pierwszej wojny światowej.

W pobliżu głównego domu mieszkalnego stała również osiemnastowieczna oficyna z dwoma wejściowymi ganeczkami kolumno­wymi, początkowo drewnianymi, później ob­murowanymi, nakryta także dość wysokim, czterospadowym dachem gontowym. Zawiera­ła ona tylko sześć izb mieszkalnych. Do zespo­łu architektonicznego dworu należała także drewniana, stojąca już poza ogrodem kaplica. W jej ołtarzu wisiał stary obraz Matki Boskiej Różańcowej.

Przed dworem i oficyną rozciągał się gazon, przestrzeń zaś zamknięta trzema korpusami domu urządzona była jako wiry darz kwiatowy. Kilkuhektarowy park rozplanowany został przez Dionizego Miklera. Umiejętnie wyko­rzystał on położenie siedziby na jednym ze wzgórz mocno sfalowanej okolicy z widokiem na rzekę Styr i ciągnące się wzdłuż jej brzegów łąki. Oprócz drzew liściastych, które przeważały, zasadził Mikler wiele skupisk drzew iglastych, a także kilka samotnych świerków i modrzewi. Na większych polanach umieścił poza tym drzewa owocowe, otaczając je dokoła wieńcem krzewów ozdobnych.


źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 523-525.

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl