Zbaraż, leżący na pograniczu Wołynia i Po­dola, nad rzeką Gniezną, dopływem Seretu i ogromnym, szeroko rozlanym stawem, był gniazdem rodzinnym ks. Zbaraskich h. Korybut. Początkowo pisali się oni Nieświccy. W 1463 r., na mocy działu dopełnionego mię­dzy braćmi, Zbaraż otrzymał kn. Wasyl Nieświcki, po którym dziedziczyli jego synowie: Wasyl (zm. w 1474 r.), któremu dostał się Zba­raż z przyległościami, Siemion (Semen) i Sołtan, którzy otrzymali inne włości. Synami Wa­syla Wasylewicza, piszącymi się już Zbarascy, byli Siemion, kolejny dziedzic Zbaraża, Mi­chał, protoplasta rodu Wiśniowieckich oraz Fiodor (Fedir), którego synowie zapoczątko­wali rody Poryckich i Woronieckich(2). Siemion Zbaraski (zm. po 1481 r.), żonaty z Katarzyną Cebrowską, miał syna Andrzeja (zm. po 1540 r.), ożenionego z Hanną Herburtówną, oraz córkę Hannę, zamężną za Jakubem Wreteckim. Z li­cznego potomstwa ks. Andrzeja Zbaraż odzie­dziczył syn Mikołaj (zm. w 1574 r.), starosta krzemieniecki, a po nim jego syn Janusz (zm. w 1603 r.), wojewoda bracławski. Spadkobier­cami ks. Janusza byli jego synowie: Jerzy (zm. w 1631 r.), kasztelan krakowski oraz Krzysztof (1580-1627), koniuszy wielki koronny. Zba­raż przypadł wprawdzie ks. Jerzemu, ale ten podarował miasto i należący do niego klucz bratu Krzysztofowi. Ponieważ obaj zmarli bezpotomnie, na nich wygasł ów możny w XVI i w pierwszych dziesięcioleciach XVII w. ród.

Jako spadkobierca Zbaraskich i następny dziedzic Zbaraża występuje ks. Janusz Wiśniowiecki (1598-1636), starosta krzemieniecki, a po nim jego syn Dymitr Jerzy (1631-1682). Po śmierci ks. Dymitra Wiśniowieckiego, drogą spadku, ale nie bez znacznych powikłań, Zba­raż znalazł się w posiadaniu Józefa Potockiego (1673-1751), najpierw wojewody kijowskie­go, później poznańskiego, hetmana wielkiego koronnego i kasztelana krakowskiego, m.in. dziedzica Stanisławowa. Po nim schedę objął syn Stanisław (1698-1790), wojewoda pozna­ński, a następnie wnuk Wincenty (zm. w 1825 r.), podkomorzy koronny, generał lejtnant wojsk koronnych, poseł na sejmy i zapamiętały kolekcjoner dzieł sztuki(3). W wyniku układu rodzinnego z 1770 r. pomiędzy braćmi: Piot­rem, Franciszkiem i Józefem, z ogromnej for­tuny ojcowskiej, oprócz Zbaraża z zamkiem i klucza złożonego z 35 folwarków, Wincenty Potocki otrzymał jeszcze Brody z pałacem i z 19 folwarkami oraz szereg innych, rozleg­łych dóbr. Pasja kolekcjonerska, której wyni­kiem były wspaniałe zbiory, zgromadzone naj­pierw w Niemirowie, a później w Kowalówce na Podolu, hulaszczy tryb życia i nieliczenie się z wydatkami spowodowały, że nawet tak wielki majątek, jakim dysponował, oszacowany w czasie działu rodzinnego na 10 343 000 złp., później jeszcze m.in. poprzez spadki znacznie pomnożony, nie wystarczał na pokrycie naras­tających długów. Zaczęto je liczyć na miliony. Mimo wszystko, po śmierci Wincentego Potoc­kiego sporo dostało się jeszcze jego spadko­biercom. Zbaraż odziedziczył jedyny syn jego z małżeństwa z Anną Mycielską, Franciszek (1788-1853), oficer Wojska Polskiego, prezes Heroldii Królestwa Polskiego i podobnie jak ojciec kolekcjoner, głównie jednak w zakresie monet i medali.

Franciszek Potocki nie był wprawdzie czło­wiekiem tak lekkomyślnym, jak jego ojciec, niemniej i jego pasja kolekcjonerska była bar­dzo kosztowna. Jeszcze więc przed 1830 r. sprzedane zostały Brody, a nieco później także i Zbaraż. Dobra zbaraskie, już wcześniej uszczuplone, nabyła za swą sumę posagową Jadwiga z ks. Lubomirskich Eugeniuszowa de Ligne, córka Henryka i Teresy z Czartorys­kich. Pozostawały one jej własnością do końca życia, czyli do około 1890 r. Córka ks. Jadwigi de Ligne i jej spadkobierczyni Natalia, zamęż­na za ks. Rudolfem Croy-Dülmen, rozparce­lowała klucz zbaraski pomiędzy wielu drob­nych nabywców. Zamek z niewielkim ośrod­kiem gruntów nabył wówczas dr Tadeusz Niementowski, który był ostatnim prywatnym właścicielem resztek tej magnackiej fortuny i książęcej rezydencji.

W ciągu dziejów Zbaraża istniały tam dwa zamki. Pierwszy, który stał na górze w pobliżu Starego Zbaraża, pochodzić miał z XIII w. W jego murach z łamanego kamienia w 1474 r. kn. Wasyl Wasylewicz Nieświcki, broniąc się przeciw Tatarom, spłonął wraz z nim. Po klęs­ce tej zamek został wprawdzie odbudowany, ale w 1589 r., broniony przez ks. Janusza Zba­raskiego znów przeciw oblegającym go Tata­rom, poważnie został zniszczony po raz drugi. Z czasem niemal całkowicie zniknął z powierz­chni ziemi.

Bawiąc około 1598 r. w Wenecji, ks. Janusz Zbaraski zwrócił się do tamtejszego słynnego architekta Vincenzo Scamozziego z prośbą o sporządzenie projektu zamku nowego. Żąda­ny projekt otrzymał, ale najprawdopodobniej z powodu prawie nie uwzględnionych w nim, a tak bardzo jeszcze w owych czasach na połu­dniowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospoli­tej ważnych, elementów obronności, nie zreali­zował go. Według jakiego innego projektu za­mek zbaraski został zbudowany, pozostaje więc kwestią otwartą. Władysław Łuszczkiewicz bez powołania się na źródło pisze, że Zba­raski sprowadził do siebie słynnego flandryjs- kiego architekta wojskowego Henryka van Poene. Wskazywałoby to, że właśnie on mógł być twórcą projektu wykonanego. Jednak za­równo dawniejsi historycy sztuki, jak Aleksan­der Czołowski i współcześni w osobie Adama Miłobędzkiego przychylają się do tezy, że za­mek zbaraski nosi zdecydowanie cechy archi­tektury włoskiej. Musiał więc powstać bądź w oparciu o jakiś inny plan Scamozziego, bądź też o pierwotny, opublikowany przez niego, ale już w czasie wykonywania robót znacznie zmodyfikowany. Budowę rozpoczął Krzysztof Zbaraski około 1620 r., dokończył jej zaś brat jego, Jerzy przed 1631 r.

 

Oba zamki zbaraskie tak opisuje w 1681 r. Samuel ze Skrzypny Twardowski:

 

„Zamek jest w Zbarażu z skały mając twardy

wał i mury kowane, których beloardy

duże cztery pilnują. W przeźroczyste pole,

ku wschodowi wydany, na bliskie Podole,

patrzy zaraz. Takie ma i z południa widoki,

piękne bardzo. Z zachodu na górze wysoki,

Zamek drugi Zbaraskich, niemniej kiedyś bitnych,

jako wielkich rozumem książąt starożytnych który

przed tym dom i stolica, przykre skały

i posieczy dokoła gęste opasały”.

Jako forteca i rezydencja służył nowy za­mek zbaraski kolejno ks. Jerzemu Zbaraskie­mu, a następnie Januszowi i Dymitrowi Wiśniowieckim. Szczególnie dbał o zamek ks. Dy­mitr, który troszczył się o wzmocnienie jego obronności i wspaniale urządzić mial wnętrza. Mimo wszystko w 1648 r. zamek bez trudu zdobyty został przez idącego na Lwów Chmiel­nickiego. Dopiero w rok później, gdy znalazł się znów w rękach polskich, pod dowództwem ks. Jeremiego Wiśniowieckiego zdołał się obronić. W 1675 r. został jednak zdobyty i zni­szczony przez Turków. Po tej katastrofie ks. Dymitr Wiśniowiecki zamek ponownie odbu­dował. W należytym porządku utrzymywał go także Józef Potocki. Za jego czasów warownię tę spustoszyły jednak dwukrotnie wojska ro­syjskie, popierające Sasów przeciw Leszczyń­skiemu, którego zwolennikiem był Potocki. Działo się to najpierw w 1707 r., a następnie w 1734 r. Po tych klęskach wyrestaurowany raz jeszcze, zamek ponownie urządzony został jako rezydencja magnacka i ozdobiony portre­tami. W takim stanie przetrwał do pierwszych dziesięcioleci XIX w.

Powolny upadek Zbaraża rozpoczął się do­piero po objęciu go przez Franciszka Potockie­go. Rezydując w Warszawie lub w Brodach, zamek zbaraski zaniedbał on całkowicie. W 1840 r. administrujący wówczas majątkami Potockiego gen. Józef Bem urządził nawet w murach zamku cukrownię, która zresztą wkrótce upadła. W zamku pozbawionym już cech rezydencji nie mieszkała także i Jadwiga ks. de Ligne. Opuszczony, zamieniał się więc stopniowo w ruinę. Próby zabezpieczenia tej pamiątki narodowej przed ostatecznym znisz­czeniem podjął się dopiero Tadeusz Niementowski. Pokrył on cały budynek nowym dachem, zabezpieczył murem drzwi i okna oraz wy restaurował bramę wjazdową z mieszczący­mi się wewnątrz izbami mieszkalnymi. Nie miał jednak środków na przywrócenie starej budowli jej dawnego blasku. Do 1890 r. w jed­nym z pokoi zwalone było archiwum Zbaras­kich, które jednak zniszczało w końcu całko- wiecie. W czasie pierwszej wojny światowej kwaterujące w zamku wojska rosyjskie roze­brały dach wraz z wiązaniami i belkami sufito­wymi na opał. Odchodząc, rozsadziły dynami­tem część kazamat.

Zachowane do okresu międzywojennego mury pozwalały jednak na odtworzenie wido­ku zewnętrznego całej tej warowni i rezyden­cji, założonej na płaskim grzbiecie wzgórza, po wschodniej stronie miasta. Jej warowność spo­wodowana została całkowicie w sposób sztucz­ny. Na całość składał się obszerny kwadrat wa­łów, od strony zewnętrznej mocno oszkarpowanych, z czterema beluardami w narożach. Beluardy i łączące je kurtyny długości 88 m, wysokości 12 m, otaczał rów szerokości około 40 m. Wierzch wałów tworzył dokoła terasę szerokości 21 m. Od strony północno-zacho­dniej wały przerywała dwukondygnacyjna, be­czkowo sklepiona z lunetami brama wjazdowa o elewacjach zamkniętych barokowymi szczy­tami ze spływami, ustawiona naprzeciw pałacu mieszkalnego („palazzo in fortezza”). Brama była budynkiem wydłużonym zgodnie z kie­runkiem osi, zbudowanym z kamienia i cegły, mieszczącym na piętrze cztery izby. Jako głów­ny element dekoracyjny jego fasad zastosowa­no toskańskie pilastry.

Główny, również dwukondygnacyjny kor­pus pałacu, wzniesiony także z kamienia cioso­wego i cegły, miał rzut kwadratu. Od ostatnich osi obu jego ścian bocznych wychodziły dwa jednotraktowe skrzydła, zakończone trójścien­nie, tworzące z elewacją tylną pałacu jedną li­nię prostą. Cała ściana tylna budynku przyle­gała do wału, wrzynając się skrzydłami w oba wały boczne. Korpus główny wraz ze skrzyd­łami otrzymał plan symetryczny, zbliżony wy­glądem do litery,,T”.

Dziewięcioosiowa, renesansowa elewacja główna pałacu, zwrócona ku bramie wjazdo­wej, podzielona została pionowymi pasami bo­ni na trzy odcinki. Dwa pasy obejmowały trójosiowy pozorny ryzalit środkowy, inne pokry­wały narożniki. Pseudoryzalit mieścił na par­terze na osi główne drzwi prowadzące do wnę­trza, na piętrze zaś trzy porte-fenetry oraz wsparty na kamiennych kroksztynach balkon. Prostokątne otwory okienne obu kondygnacji budynku, ujęte w ramy profilowane, wieńczyły wycięte po bokach półkoliście prostokątne na­czółki. Podobnie powściągliwy wystrój jak ele­wacja frontowa, wykazywały także obie elewa­cje boczne głównego korpusu oraz skrzydła. Zasadniczą część pałacu nakrywał gładki dach naczółkowy, skrzydła zaś podobny, z trzema połaciami wyodrębnionymi na obu krańcach. Pozostałe do końca XIX w. szczątki dowo­dzą, że wewnętrzny wystrój sal paradnych i pokoi mieszkalnych prezentował się równie skromnie, jak od strony zewnętrznej. Na par­terze niektóre pomieszczenia miały stropy skle­pione. Po klatce schodowej zachował się tylko wielki łuk arkadowy. Tynki nie miały już żad­nych ozdób. Kominki pokrywała prosta orna­mentyka gipsowa. Pod pałacem istniały skle­pione piwnice i podziemne korytarze, z któ­rych jeden prowadził do ocembrowanej studni. Zamknięty zewsząd dziedziniec przedpałacowy otaczały z trzech stron kazamaty, umiesz­czone pod terasami wałów. Z dziedzińca i czę­ści parterowych pałacu długie, wąskie, sklepio­ne beczkowo korytarze wiodły do wnętrza beluardów, które służyły prawdopodobnie jako więzienie.

Po pierwszej wojnie światowej zamek przez kilkanaście lat pozostawał bez jakiejkolwiek konserwacji. Groziła mu więc całkowita zagła­da. Dopiero w 1932 r. ruinami zainteresowało się Stowarzyszenie Oficerów Rezerwy w Tar­nopolu. Zorganizowane od 1935 r. jako samo­dzielny Związek Oficerów Rezerwy, z własną osobowością prawną, przejęło ono owiany sien­kiewiczowską legendą zamek od ówczesnego właściciela Emila Jawetza i zawiązało społecz­ny komitet odbudowy. Powołano komisję ar­tystyczną pod przewodnictwem prof. Mariana Osińskiego i konserwatora Zbigniewa Hornunga, która czuwać miała nad tym, aby re­konstrukcja zachowała wszelkie autentyczne cechy siedemnastowieczne. Zebrano odpowie­dnie fundusze. W 1936 r. odbudowano całko­wicie budynek bramny i lewe skrzydło, a w 1938 r. skrzydło prawe. Główny korpus miał być rekonstruowany począwszy od 1939 r. ....


źródło: Roman Aftanazy "Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej", Tom 5, Województwo wołyńskie", 1994, str. 625-629.

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl