LOS POLSKICH ARYSTOKRATÓW PODCZAS II WOJNY ŚWIATOWEJ I W PRL

 

II wojna światowa stanowiła ostatni etap unicestwienia polskiej arystokracji.
Na ziemniach polskich włączonych do Rzeszy Niemieckiej majątki Polaków zostały skonfiskowane, a oni sami przważnie aresztowani, w najlepszym wypadku wysiedleni do Generalnej Guberni, ale często straceni. Tak np. we wrześniu 1939 r.zginął wraz z grupą Polaków na rynku w Kościanie (Poznańskie) Mieczysław Chłapowski z Kopaszewa k. Kościana, który po wydaniu dla niemieckiego plutonu egzekucyjnego komendy "pal" zawołał: "Jeszcze Polska nie zginęła!"

Na ziemiach wschodnich władze sowieckie skonfiskowały wszystkie majątki polskie zaś arystokratów w pierwszym rzędzie aresztowały. I tak we wrześniu 1939 r. w Ołyce na Wołyniu (dziś Ukraina) zostali aresztowani przez NKWD ks. Janusz Radziwiłł (senator BBWR i przewodniczący senackiej Komisji Spraw Zagranicznych II RP) oraz jego syn ks. Edmund Radziwiłł - zarządca Ordynacji Ołyckiej, absolewent dwóch fakultetów (prawa i historii) na Ofordzie. Obaj całą noc spędzili okryci workami i krasnoarmiejcy chcieli już ich powiesić, jednak zdecydowali się na sąd ludowy, który odbył się w miejscowym kinie.
No i tam tych "biełopolaków i krwiopijców" przed stryczkiem obronili... ukraińscy chłopi !
Ks. Janusz Radziwiłł został przewieziony na Łubiankę w Moskwie, zaś Edmund wraz z gen. Mieczysławem Smorawińskim (dowódcą DOK II Lublin) w pierwszym transporcie do Kozielska.
Kilka dni potem NKWD aresztowało ich małżonki i krewne wraz wraz z dziećmi z zamku w Ołyce.
Obaj Radziwiłłowie uniknęli śmierci (Edmund dołu katyńskiego), gdyż w sprawie ich uwolnienia interewniowała w Berlinie królowa Włoch, a Niemcy jako sojusznicy Stalina intereniowali z kolei w Moskwie.

W Generalnej Guberni polscy arystokraci zostali poddani represjom: aresztowania, osadzenie w obozach koncentracyjnych, egzekucje) połączone z konfiskatą mienia za udział w AK. W Polsce Ludowej ich majątki zostały skonfiskowane i otrzymali zakaz osiedlania się nawet w powiecie, gdzie one leżały. Wkrótce rozpoczęły sie aresztowasnia wśród ziemian, których osadzono w więzieniach na terenie kraju, a także wywożono wraz z innymi Polakami w głąb ZSRR. I takm wywieziono do Krasnogorska pod Moskwą 16 członków polskiej arystokracji (Radziwiłłów - w tym znowu ks. Janusza i jego syna Edmunda z Ołyki, Branickich z Wilanowa, Zamoyskich z Bortnik i Krasickich z Leska). Tam przebywali 2 lata bez wiadomości z Polski, ze świata a nawet o losie swoich bliskich.
Piłowali więc na swoje potrzeby drewno - szczególnie zgranym duetem drwali byli Edmund Radziwiłł i żyjąca do dziś Anna Branicka z Wilanowa. Pewnego dnia mijała ich wycieczka dzieci i nauczycielka zatrzymawszy grupę wskazała na nich i rzekła do dziatwy:

- Eta polskie pamieszczyki i krwiopijcy. Oni teraz u nas piłują drewno.
Gdy grupa zaczęła się oddalać, jakaś dziewczynka podbiegła do Anny Branickiej i pyta:
- Anuszka - eta wierno, szto ty krew raboczich piła ?

W czasch stalinowskich polscy arystokraci nigdzie nie mogli otrzymać pracy, ale ratowała ich znajomość języków obcych, dlatego wielu zajmowało sie tłumaczeniami itd. Istniał zakaz przyjmowania ich na wyższe uczelnie, oto czym Polska Ludowa zapłaciła im za pracę pokoleń, konspirację i lata poniewierki podczas okupacji. Sytuacja zmieniła się na lepsze po roku 1956, choć nadal byli nieobecni w życiu publicznym. Dlatego więc po półwieczu od zakończenia wojny pamięć o polskich arystokratach nadal jest propagandą, nie zaś rzetelną wiedzą.

 

2002-03-19

 

wolhynia 2004 - 2017

wolhynia@wolhynia.pl