All A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż
Term Definition
Michalski Stanisław (1865-1949)

Stanisław Michalski (21.04.1865-30.12.1949)

Organizator Nauki Polskiej. Wydaje się pewnym przeoczeniem, że dotychczas nie posiadamy w naszej literaturze naukowej monografii o Stanisławie Michalskim (1865-1949). Nieliczne publikacje, które się dotąd ukazały obejmują zaledwie jakiś fragment jego prac lub wyodrębniony etap życia, np.: Michalski jako działacz oświatowy(1), organizator i założyciel pierwszych domów pracy twórczej w Polsce(2), jego zasługi dla geologii(3), dla rozwoju nauki o nauce(4). Niewątpliwie był to człowiek o nieprzeciętnych wartościach charakteru i umysłu, o  rozległych i wszechstronnych zainteresowaniach, gorący patriota, a przy tym skromny, pracujący anonimowo, przeciwny wszelkiej reklamie i rozgłosowi. Stąd również wyni­kają trudności dla bibliografa chcącego zewidencjonować prace S. Michalskiego, naj­częściej bezimienne lub podpisywane inicjałami. W aktach urzędowych instytucji, gdzie pracował St. Michalski nie znaleziono nawet śladów jego curriculum vitae. Archiwum Kasy im. J. Mianowskiego zostało całkowicie zniszczone w czasie wojny i powstania, zasoby archiwalne Urzędu Rady Ministrów spot­kał podobny los. Współczesne wydawnictwa encyklopedyczne przeznaczyły dla niego zbyt skromne (objętościowo) ramy(5). Sam Michalski kilkakrotnie w ciągu swego życia zabierał się do pisania biografii. Będąc na studiach politechnicznych w Rosji spisywał Dziennik spostrzeżeń nad sobą; kontynuował tę pracę po przeniesieniu się do Warszawy (1898), ale zmuszony był ją przerwać z obawy, aby rękopis nie dostał się w ręce żandarmerii. Szczególne jego zainteresowanie lekturą biograficzną tłumaczy się tym, że młody pozytywista szukał odpowiedzi na dręczące go pytania dotyczące wytyczenia planu własnej drogi w życiu. Przy pomocy życiorysów pragnął rozwiązywać aktualne dla siebie problemy, znaleźć wzory do naśla­dowania. Pod wpływem lektury J. I. Kraszewskiego, S. Staszica, B. Franklina, J. Ochorowicza(6) oraz wielu wspomnień sławnych ludzi,zaczął Michalski snuć plany napisania autobio­grafii. Pracę nad nią rozpoczął w Polsce niepodległej gdy nie był już skrępowany cenzu-, rą, jednak nie prowadził jej systematycznie pochłonięty nadmiarem obowiązków. Do­piero w czasie okupacji hitlerowskiej mógł przeznaczyć ,,na pisanie” kilka godzin dzien­nie. W chwili zakończenia pracy rękopis obejmował ok. 50 arkuszy drukarskich i bogaty materiał ilustracyjny. Niestety, autobiografia ta została zniszczona podczas Powstania Warszawskiego. Po latach udało się odnaleźć nikłe fragmenty pracy(7) Stanisław Michalski po powrocie z obozu w Oświęcimiu zaczął odtwarzać swoje wspomnienia(8). Zwracały się do niego również władze oświatowe z prośbą, by zechciał udokumentować swą wieloletnią pracę. Oto wyjątek pisma: *,[...] W porozumieniu z p. Przedpełskim, dyrektorem Departamentu Oświaty i Kultury Dorosłych uprzejmie zapytuję, czy nie zechciałby Pan przystąpić do pisania pamiętnika dotyczącego swej działalności oświatowej. Wobec poważnego zniszczenia archiwów niewiele mamy ma­teriału do historii oświaty z ostatnich lat kilkudziesięciu. Po ewent. uzyskaniu zgody Pana wystąpiłbym z wnioskiem do Ministerstwa Oświaty o honorowanie zamówionej pracy.”(9). Adresat miał wówczas 82 lata. Urodził się 21 IV 1865 r. w Równem (na Wołyniu), w środowisku drobnoszlacheckim. Ojciec jego Józef, sprawował urząd nadleśniczego w majątku hr. Miączyńskiego w Do- bratynie nad Ikwą. Matka, Józefa z Nowickich była córką obywatela ziemskiego z Za- lubówki. W rodzinie było jeszcze dwóch synów: starszy o dwa lata Antoni i młodszy o  czternaście lat Wiktor. Początków nauki udzielali mu rodzice, do egzaminów szkol­nych przygotowywałgo brat matki, Franciszek Nowicki, powstaniec 1863 r., który po powrocie z Syberii zamieszkał u państwa Michalskich. Wywarł on bardzo silny wpływ na siostrzeńca, rozniecając w nim nie tylko żywe zainteresowania, ale również głęboki patriotyzm(10). Gdy Stanisław rozpoczynał naukę w szkole, rodzice przenieśli się do Równego. Tu spotkał Michalski o rok starszego od siebie, Feliksa Brodowskiego(11), z którym kon­takty i przyjaźń przetrwały do późnych lat. Po ukończeniu gimnazjum realnego, młody absolwent wyjechał na studia do Instytutu Technologicznego w Moskwie, gdzie zdał celująco egzamin konkursowy. Pytany - w latach późniejszych - przez swych kolegów, dlaczego wybrał w Instytucie wydział mechaniczny, tłumaczył, że ze względu na szcze­gólne zamiłowania matematyczne. W uczelni raził go zbytni praktycyzm i utylitaryzm, powierzchowna wiedza profesorów i brak ścisłości wykładów. W rzeczywistości od lat najwcześniejszych marzył S. Michalski o studiach uniwersyteckich; nie mógł ich podjąć bez uprzedniego uzupełnienia matury humanistycznej, a później wciągnięty w wir prac oświatowych i społecznych, uważał je za swój wyłączny obowiązek. Pracując nad Po­radnikiem dla samouków jeszcze dwukrotnie powracał do konkretnych planów wyjazdu do Wiednia, celem rozpoczęcia studiów psychologicznych w sławnej pracowni Wundta. W okresie studiów w Rosji, Michalski brał czynny udział w pracach działu naukowego tajnej biblioteki Koła Polskiego Studentów Instytutu; był bibliotekarzem. Już wówczas pasjonowały go sprawy samokształcenia młodzieży polskiej. W Autobiografii wspomi­nał, że interesowały go sprawy wychowania umysłowego, natomiast problemy wychowa­nia moralnego były dla niego ,,za trudne”. Myślał wówczas, aby poświęcić się wyłącznie pracy pedagogicznej. Aktywnie udzielał się w życiu społeczno-oświatowym, wygłaszał też odczyty w kole studenckim: ,,0 początkowym nauczaniu”, „O celu życia” i in. oraz próbował swego pióra. Pierwsze jego publikacje w tym okresie, to korespondencja do pisma ,,Kraj”, na temat życia społeczeństwa polskiego w Równem (prace te podpi­sywał inicjałami A. A. A.), następnie artykuły w kalendarzu „Przeglądu Tygodniowego” i w „Zdrowiu”. Jako 23-letni absolwent Politechniki wrócił do Równego i zajął się pracą pedagogiczną, udzielając lekcji prywatnych. Zebrawszy trochę oszczędności, wyjechał do Warszawy, by szukać pracy w swoim zawodzie. Na ogół traktowano go mało życzli­wie. Próbował dostać się na pomocnika do redakcji, polecano go do Promyka, redaktora ,.Gazety Świątecznej”. Niestety, nie został przyjęty; złożył więc podanie do Apuchtina, decydując się na pracę nauczycielską — ale tu również otrzymał odpowiedź negatywną. Z jedynej wówczas konkretnej propozycji pracy w fabryce narzędzi rolniczych w Lubli­nie, nie skorzystał, decydując się raczej na powrót do miasta rodzinnego. Wreszcie w maju 1889 r. objął posadę w biurze technicznym fabryki metalurgicznej Rudzkiego w Warszawie. Sama praca nad kreśleniem i rysunkami nużyła Michalskiego, a stosunki koleżeńskie wydawały się bezduszne. W tym samym czasie otrzymał kilka atrakcyjnych propozycji zatrudnienia w Rosji, ale odrzucał możliwości łączące się z wyjazdem z kraju. Nowy rozdział w życiu St. Michalskiego znaczą lata 1893—1913, kiedy to objął pracę na kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Tu znalazł nie tylko osobistych przyjaciół, ale i zro­zumienie dla swych projektów i zamierzeń. Pierwszą pracę społeczno-oświatową podjął S. Michalski w Czytelniach Bezpłatnych Warszawskiego Towarzystwa Dobro­czynności. Obok normalnych zadań i obowiązków placówki, działało tam Tajne Koło Czytelniane, które miało na celu gromadzenie zabronionych przez cenzurę książek oraz opracowanie ogólnych założeń reformy, zmierzającej do podniesienia poziomu książek (i czytelnictwa). Utworzono nawet specjalną Komisję Katalogową. Organiza­torzy Czytelń wykazywali nie tylko dużą troskę o swych ,,podopiecznych”, ale równie personel pracujący stwarzając takie warunki, by mógł się wciąż doskonalić i dokształ­cać. Jako sekretarz Wydziału Czytelń przy WTD stał się Michalski gorliwym organiza­torem bezpłatnych czytelń przeznaczonych dla najszerszych kół społecznych(12). Pasja pracy oświatowej wyznaczyła Michalskiemu zupełnie inną rolę niż ta, na którą wskazywałoby stanowisko służbowe i wykształcenie. Przed I wojną światową Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska wywarła poważny wpływ na utrzymanie polskości rozwój życia kulturalnego. Była to jedyna instytucja prywatna, która zatrudniała we wszystkich swych agendach Polaków. Przedmiotem szczególnej troski St. Michalskiego stały się tu: biblioteka i szkoła elementarna w Żbikówku pod Warszawą (zał. w 1900 r.). Była to placówka przeznaczona w zasadzie dla dzieci kolejarzy warsztatów pruszko­wskich. Ambicje Michalskiego zmierzały do stworzenia ośrodka, który by dawał przy­kład najbardziej korzystnego rozwiązywania zagadnień dydaktycznych i pedagogicz­nych(13). Gdy w sierpniu 1915 r. został utworzony - pod przewodnictwem Z. Lubomirskie­go - Wydział Oświecenia, St. Michalski zainicjował zorganizowanie Sekcji Oświaty Pozaszkolnej. Prowadziła ona Kursy dla Dorosłych, uniwersytety powszechne, odczyty, biblioteki, świetlice, wystawy itp. Michalski wykazywał szczególną aktywność i za­pobiegliwość jako członek zarządu i członek Komisji Pedagogicznej Kursów (1915-18), rozwijając niezwykle owocną działalność ideową. Po upaństwowieniu Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, Stanisław Michalski zdecydował się przyjąć pracę w Kasie im. J. Mianowskiego. Z instytucją tą miał już kon­takty od lat jako ,,petent” składający podania o zaliczki pieniężne na wydawnictwo Po­radnika dla samouków. Jeszcze przed I wojnąświatową delegowany bywał z ramienia Kasy jako emisariusz do zaboru austriackiego (Krakowa i Lwowa), celem nawiązania łączno­ści z działającymi tam ośrodkami naukowymi. Przypomnieć wypada, że wówczas Kasa im. J. Mianowskiego mogła oficjalnie przyznawać zasiłki za prace naukowe jedynie w obrębie zaboru rosyjskiego. Wielkim sukcesem Michalskiego było rozszerzenie tajnej działalności zapomogowej Kasy na inne zabory. Od 1914 r. Kasa im. J. Mianowskiego zaczęła wchodzić na nowe tory dzięki wzros­towi możliwości finansowych i rozszerzeniu zakresu działalności. W związku z tym trzeba było wyodrębić w biurze Kasy specjalną komórkę pn. „Dział Naukowy’*; jej kierownikiem został redaktor Poradnika dla samouków1*. Michalski długo zastanawiał się nad przyjęciem „etatowego stanowiska” w Kasie Mianowskiego. W liście do Stanisława Leszczyńskiego zwierzał się ze swych wątpliwości: „[...] jak zostanę zapłacony — boję się, że mi skrzydła opadną, w siebie zwątpię”(14). W końcu zdecydował się jednak przyjąć proponowane stanowisko, widząc tu wdzięczne pole do pracy dla dobra nauki. W maju 1916 r. wystąpił z propozycją, aby Komitet Kasy zgodził się przeznaczyć kilka posiedzeń na omówienie zagadnień, związanych z działalnością Kasy i jednocześnie złożył memo­riał przedstawiający wytyczne, na których powinna się oprzeć reforma instytucji. Cho­dziło mianowicie o to, aby ,,obok inicjatywy płynącej ku Kasie z zewnątrz, Komitet sam stał się organizatorem inicjatywy w planowym rozwijaniu działalności instytucji, stosujących się do potrzeb naukowych Polski”. Zdaniem projektodawcy, należałoby do współpracy z Komitetem powołać komisje specjalistów, które by rozważały potrzeby nauki polskiej we wszystkich jej dziedzinach(15). Poza tym postulował, aby utworzyć centralną Komisję Naukową, złożoną ze specjalistów reprezentujących ośrodki badawcze różnych dzielnic Polski. Wiele czasu i troski poświęcił Michalski, aby do tej pracy włą­czyć lub zainteresować nią bardziej światłych, wybitnych przedstawicieli nauki w Polsce. W jednym z listów do młodego fizyka, późniejszego profesora Uniwersytetu Wileń­skiego, Józefa Patkowskiego pisał: „[...] teraz w Kasie złożyłem projekt organizacji naszej. Przyjęto. Chodzić będzie po wakacjach o wykonanie, o skupienie najlepszych ludzi nauki polskiej (ministerium nauki), aby zacząć planową robotę skooperowaną ze wszyst­kimi instytucjami naukowymi polskimi i ludźmi, aby objąć całość potrzeb polskich, tworzyć instytucje, których życie wymaga, wychowywać i ratować ludzi, wreszcie wy­dawać planowo. Referat posłałem do Smoluchowskiego i Raciborskiego. Chcę jeszcze i do Romera, bo to senat duchowy z nich”. W 1918 r. Stanisław Michalski zorganizował nowe wydawnictwo Nauka polska jej stan i potrzeby. Był to organ Kasy im. J. Mianowskiego poświęcony sprawom organi­zacji i rozwoju nauki, badaniom jej podłoża społecznego oraz psychologii twórczości naukowej. Roczniki te stanowią do dziś niezastąpione źródło informacji do badań nad rozwojem nauki i życia umysłowego w Polsce okresu międzywojennego. Na szcze­gólną uwagę zasługuje zarówno oryginalna koncepcja profilu czasopisma jak i doskonała   redakcja. Nauka Polska spełniała wielorakie funkcje. Oto co pisał St. Michalski na temat pierwszego tomu omawianego wydawnictwa: „[...] Przesłaliśmy Panu wraz z honorarium (które zapewne już doszło?) także egzemplarz Nauki Polskiej (proszę o krytykę!), która tu wywołała pewien ruch i duże zainteresowanie w prasie i w społeczeństwie. Może i w krakowskich pismach było sprawozdanie? Pożądane to (oczywiście nie dla reklamy samej książki czy instytucji) ale dla pobudzenia do ofiarności publicznej - do czynów, które by realizowały dezyderaty autorów książki. Z taką książką w ręku nieraz można skłonić do zapisu testamentowego, do stworzenia fundacji narodowej, do stypendjów itp. Dopytują się i domagają się już tomu II! Uderzyli Panowie w książce w strunę czułą społeczeństwa! Warto dalej podtrzymywać ten dobry nastrój. [...][16]. Czasopismo było wyraźnie sprofilowane, prac nadsyłanych z zewnątrz, na tematy dowolne nie brano pod uwagę, jedynie artykuły zamawiane przez redakcję. Na łamach Nauki Polskiej wypo­wiadał się niemal cały areopag polskich uczonych. Redagowanie Nauki Polskiej, Poradnika dla samouków, działalność organizacyjna w Ka­sie im. J. Mianowskiego nie stanowiły jedynego zajęcia Stanisława Michalskiego. Już od 1918 r. rozpoczął jednocześnie pracę w Wydziale Nauki Ministerstwa Oświecenia Pu­blicznego rozwijając na tym stanowisku owocną działalność ideową. Z chwilą utwo­rzenia Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego został powołany na stanowisko pierwszego naczelnika Wydziału Nauki, następnie był dyrektorem Depar­tamentu Nauki i Szkół Wyższych, Stanowiska ministerialne przyjmował jako ciężki, choć konieczny swój obowiązek społeczny. Mógł bowiem w ten sposób skuteczniej koordynować politykę naukową w skali ogólnokrajowej. Jako doskonały organizator umiał dobierać sobie odpowiednich ludzi do współpracy. Gdy perswazje i odwoływanie się do działania ,,w imię wspólnego dobra” nie były argumentem dostatecznie prze­konywającym, zjednywał ludzi urokiem osobistym i żarliwością oddania sprawie. Ze swych ówczesnych kłopotów zwierza się St. Michalski jednemu z bardziej oddanych sprawom nauki, prof. Franciszkowi Bujakowi: takie piekło,tak wydz. nauki rozsze­rza swe ramy - z musu - bo życie naciska a tu brak mi ludzi do pomocy, brak lokalu, brak organizacji. - Sytuacja wydz. nauki jest nieokreślona ciągle, gdy tymczasem jest Departament Sztuki - o mniejszym zakresie działania. A wszak nauka dziś w stosunkach zagranicz. i wewn. taką rolę odgrywa! Chcę o tem mówić z Grabskim, jako inteligent­nym człowiekiem (15-ty minister!), może on się zainteresuje. Gdyby przypadkiem Pan spotkał go we Lwowie (będzie w sobotę) proszę swój pogląd od siebie na to wypowie­dzieć także [..-]”[17])- Wbrew rozterkom Michalskiego, a dzięki jego niepospolitej energii szybko okrzepł i rozwijał się Departament Nauki i Szkół Wyższych Min. WRiOP. Obawiał się jednak nowo mianowany dyrektor tak dużej odpowiedzialności, tym bardziej, że wciąż pię­trzyły się nowe trudności, które zdawały się być nieprzezwyciężone. „[...] Teraz muszę dźwigać ciężar Departamentu, czy podołam — nie wiem; chyba dobrzy ludzie mi dopo­możecie, abym nie błądził. Odmawiać było b. trudno. Pociesza mnie to, że Gr. [Grab­ski] rozumny, ideowy człowiek..”[18]. W 1928 r. przy Prezydium Rady Ministrów został utworzony Fundusz Kultury Na­rodowej im. J. Piłsudskiego. Była to centralna instytucja mająca na celu popieranie pol­skiej twórczości naukowej i artystycznej. Działalność i sposób użytkowania Funduszu określał Komitet, w skład którego wchodzili ministrowie: Spraw Zagranicznych, Skarbu, Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Przewodniczącym Komitetu był pre­zydent Rzplitej, zastępcą przewodniczącego prezes Rady Ministrów. Na tle ówczesnych struktur organizacyjnych FKN nie był jakimś novum, w podobny bowiem sposób wyra­żała się troska o zabezpieczenie trwałych dotacji na rozwój nauki w innych krajach, jak np. w Anglii, Belgii, Francji, Hiszpanii, w Niemczech, Norwegii, we Włoszech, w Sta­nach Zjednoczonych AP. Dyrektorem zarządu FKN został mianowany Stanisław Michal­ski. Pierwszy rok pracy w nowo kreowanej instytucji okazał się dla niego bardzo ciężki, mimo że jako długoletni pracownik Departamentu Nauki posiadał już duże doświadcze­nie. O jego owocnej działalności na tym stanowisku mówią opublikowane materiały sprawozdawcze[19]. W grudniu 1929 r. sam tak ocenia sytuację: [...] Jak potrzebne jest dziś szerzenie kultu do nauki śród naszego «bezreligijnego», niczego nie pragnącego społeczeństwa, czuję to w swej działalności na każdym kroku, walcząc z oportunizmem przeciętnych ludzi... Wyszedłem z Departamentu—tam już mi psują com budował. A tu, gdzie siedzę, grunt zaczyna usuwać się z pod nóg. «Zapomniano» wstawić do budżetu na r. 1929/30 kredyty na Fundusz Kultury! Czyli temi 5-ma miljonami muszę opędzić 2 lata budżetowe, nie rozwijać planu, lecz ledwo podtrzymywać co się zbudo­wało (nowe pracownie, nowe czasopisma, stypendja) — ale i to rwać się zaczyna, bo i w budżecie na rok 1930/31 nic nie ma dla Fund. Kultury! Czyli 1-go kwietnia likwi­dacja grozi [...] A to dlatego, że nawet wyższe sfery nie mają kultu dla czystej wiedzy, tego «zbytku»! Na wszystko są pieniądze, lecz nie na naukę”[20]. Stanisław Michalski rozumiał, że w pierwszym etapie FKN musi ograniczyć się do przygotowania ,,jutra nauki polskiej”. Wyodrębniał on jednak dwie dziedziny działal­ności naukowej: 1) badania teoretyczne, 2) dziedzinę zastosowań nauki. W pierwszej dominującą rolę odgrywa jednostka twórcza i ,»stwarzane dla niej warunki pracy”, w drugiej — na plan pierwszy wysuwa się organizacja potrzebna do spełnienia o- kreślonych zadań praktycznych. Dyrektor Michalski niebył krótkowzroczny. Oceniał konie­czność pracy nad rozwojem zastosowań praktycznych zdobyczy naukowych, ale myślał też o przyszłości. ,,[...] Aby zapobiec załamaniu się w rozwoju naszej kultury, w dal­szej pracy nad unaukowieniem życia nie ustać w drodze, nie można żyć tylko «z ka­pitału» nauki i sztuki, nie pomnażając jego zasobów”[21]. Chcąc ugruntować i wzmocnić źródła oryginalnej twórczości naukowej potrzebna jest obok opieki państwa również pomoc całego społeczeństwa. Dlatego d/rektor FKN nie pomijał żadnej okazji, by za­chęcić i apelować do ofiarności na cele naukowe. Na omawiany okres przypada również działalność Koła Naukoznawczego zorgani­zowanego w ramach Kasy im. J. Mianowskiego (1928), które miało za zadanie roz­wój badań nad samą nauką. Obejmowały one: teorię, filozofię, metodologię, klasyfi­kację, socjologię nauki, organizację pracy naukowej, psychologię twórczości i historię nauki. Zebrania dyskusyjne skupiały początkowo grono uczonych głównie z ośrodka warszawskiego, z czasem koło rozszerzyło swą działalność na całą Polskę. Stanisław Mi­chalski był jednym z inspiratorów naukoznawstwa, w jego rękach głównie spoczywała organizacja pracy w Kole; podsuwał on problemy szczególnie ważne do wspólnego prze­dyskutowania, mobilizował odpowiednich referentów. Koło Naukoznawcze miało zaspokoić potrzeby bieżące odbudowującego się życia naukowego oraz dać podstawy dla przyszłych badań teoretycznych nad wiedzą o nauce[22]. Wkrótce zyskało ono popularność nie tylko w kraju; jego działalnością—która była omawiana na łamach Nauki Polskiej — zaczęła interesować się zagranica. Na polu badań naukoznawczych zdobywaliśmy priorytet. W 1934 r. Stanisław Michalski postanowił za­łożyć nowe pismo pn. ,,Organon”, wydawane również przez Kasę im. J. Mianowskiego. Rocznik redagowany był w językach kongresowych, z tym, że praktycznie przeważał język francuski i angielski; tematycznie obejmował problematykę badań nad nauką świa­tową. Obok autorów polskich, coraz bardziej zacieśniała się współpraca z obcokrajowca­mi. Dzięki ożywionej wymianie wydawnictw ciągłych Kasy im. J. Mianowskiego powstał w Warszawie (w latach 1930-tych) ciekawy i unikalny księgozbiór dotyczący szeroko zakrojonych badań nad nauką; mieścił się on w Pałacu Staszica. Dwa wyżej wspomniane czasopisma naukoznawcze ściśle współpracowały z Kołem. Sezon odczytów nauko­znawczych zacznę w paździer. [niku] odczytem Łukasiewicza o zadaniach uniwersytec­kich wobec wymagań nauki i życia. W tej materii robię ankietę międzynarodową, aby uzyskać głosy poważne w tej sprawie do «Organonu». Ale atmosfera wypadków poli­tycznych odchyla uwagę ludzi od zagadnień podstawowych..”[23] — pisał redaktor Nauki Polskiej.* Do prac pomocniczych przy przeprowadzaniu ankiet mobilizował St. Michalski m.in. młodych stypendystów polskich przebywających zagranicą. Był to jeden ze sposobów - choć nie jedyny - zapoznawania niedoświadczonych adeptów nauki z atmosferą ży­cia intelektualnego. Korzyści były obustronne. We Francji rolę „ankietera” powierzono m.in. Wiesławowi Strzałkowskiemu, który zbierał dla redakcji informacje na temat ży­cia wyższych uczelni francuskich, od uczonych tej miary jak prof. J. Perrin, laureat na­grody Nobla, prof. P. Langevin i in. Funkcję dyrektora FKN sprawował St. Michalski do chwili wybuchu II wojny świa­towej. Dnia 1 IX 1939 r. został ewakuowany wraz z naczelnymi władzami państwowymi. Powrócił jednak — na własną rękę — do stolicy, by dzielić z nią tragiczne losy okupa­cji hitlerowskiej i Powstania Warszawskiego. W latach 1939-44 nieustannie pełnił służbę opiekuńczą nad nauką polską, mimo że oficjalnie nie mógł rozwijać swej dzia­łalności. Przestał istnieć FKN, Kasa im. J. Mianowskiego musiała „zejść do podziemia” ograniczając się do pracy konspiracyjnej. Wówczas St. Michalski pośredniczył w udzie­laniu pomocy pracownikom naukowym, inicjował opracowanie podręczników i mono­grafii snując jednocześnie plany dalszej organizacji życia naukowego w Polsce niepo­dległej. Dnia 10 VII11944 r. został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświę­cimiu, gdzie przebywał do 5 111945 r. Po oswobodzeniu obozu został przewieziony transportem sanitarnym do Krakowa, gdzie był dłuższy czas w szpitalu św. Łazarza, a następnie w Domu Helclów. Będąc jeszcze w szpitalu, Michalski szybko zaczął nawiązywać kontakty z przyja­ciółmi, znajomymi i dawnymi współpracownikami. W tym czasie również zgłosił się do Urzędu Rady Ministrów z gotowością dalszej pracy; odnowił stosunki koresponden­cyjne z Kasą im. J. Mianowskiego przedstawiając plany wydawnicze, a przede wszystkim projekt wznowienia Nauki Polskiej[24] i Poradnika dla samouków[25]. Coraz więcej osób zaczęło odwiedzać go w szpitalu: uczeni krakowscy, przyjeżdżający z Warszawy dawni koledzy i „podopieczni”, wychowankowie. Stanisław Michalski lubił te wizyty: żywo interesował się zarówno losami bliskich i znajomych, jak i przyszłością instytucji powo­łanych do służby nauce. Jego korespondencja z tego okresu zawiera m. in. wiele cieka­wych refleksji dotyczących przyszłości naukoznawstwa w Polsce, odbudowy domów wy­poczynkowych i pracy twórczej dla uczonych (szczególnie troszczył się o Mądralin). Mobilizował spośród dawnych znajomych tych, którzy najbardziej zdolni byli do bez­interesownej, ofiarnej pracy nad organizacją i odrodzeniem życia naukowego w Polsce. W listach prywatnych — do osób zaprzyjaźnionych —wspomina też o swym życiu oso­bistym i najbliższych zamierzeniach.,, [...] Trochę poprawiłem się po 6 miesięcznym «bawieniu» w Oświęcimiu, zaczynam chodzić po mieście, ale nie wyjadę stąd długo jeszcze. Zresztą domu nie mam. Wszystko (rzeczy, książki) mi spalono łub zrabowano, W 81 roku życia zaczynam na nowo pracować jak ten pająk, któremu przędzę znisz­czono. Ale to nic: spodziewam się uruchomić Naukę, potem „Organon” itd. Nie rezygnuję z pracy którą 40 lat prowadziłem [...]. Dotąd [jestem] w szpitalu. Ale szukają dla mnie   Wanda Osińska —A———                                                i   ■■ u■ pokoju. Chcę jeszcze do 90 lat popracować społecznie, a potem już emerytura, odpo­czynek i rozrywki nad wielkim morzem polskim, czy w lesie jakim...”[21]. Dnia 30X111949 r. — w wyniku ataku serca — Stanisław Michalski zakończył życie. Pracowite, bogate życie, które sam skromnie tak charakteryzował:                                                                      Nie żyłem uczuciami osobistymi; takie już było moje pokolenie i ja, razem z ludźmi, z którymi stanąłem do pracy, zsunąłem w kąt to wszystko, co człowiek nazywa swoim [...]”[22]. Mimo udręk i słabego stanu zdrowia zachował do końca równowagę i pogodę ducha. * * Choćby krótkie omówienie wszechstronnej działalności Stanisława Michalskiego prze­kraczałoby ramy artykułu. Ograniczyliśmy się więc do ogólnego scharakteryzowania jego sylwetki jako opiekuna i organizatora nauki, chcąc jeszcze na zakończenie zwró­cić uwagę na stosunek do młodzieży twórczej i do debiutujących badaczy. Michalski utrzy­mywał rozległe kontakty z młodzieżą pragnącą poświęcić się nauce; widział bowiem w niej przyszłość nadodu. Wyrozumiały i cierpliwy, miał zawsze czas by wysłuchać młodych petentów i to nie tylko w redakcji lub gabinecie dyrektorskim. Wybranych adeptów nauki zapraszał do swego prywatnego mieszkania na słynne spotkania piątkowe, gdzie gromadziła się elita intelektualna stolicy. Ludzie stykający się z redaktorem Poradnika dla samouków w różnych okresach jego życia, pozostawali związani z nim uczuciowo na zawsze, choć między sobą różnili się nieraz bardzo rodzajem zainteresowań, wie­kiem, światopoglądem. Mimo istniejących rozbieżności umiał S. Michalski odnaleźć pier­wiastki wspólne dla kontrastowych usposobień, a w ludziach o biegunowo przeciwnych poglądach umiał wywołać zapał do wspólnej pracy. — *.[•••] Nikt nie odczuwał potrzeby klasyfikowania politycznych rozróżnień — pisał Z. L. Zaleski — wiemy, że myśl St. Mi­chalskiego posiadała oba skrzydła: wiary w przyszłość narodu i walki z krzywdą spo­łeczną”[6]. Stanisław Michalski często dawał wyraz trosce, że nie ma kto zająć się w Pol­sce odnajdowaniem jednostek utalentowanych. Stąd bardzo dużo takich talentów ginie i marnuje się, zwłaszcza na wsi i ,,wśród biedoty miejskiej”. Przeżywał to jako tragedię osobistą, że społeczeństwo polskie nie jest w stanie zapewnić odpowiednich warunków materialnych dla żywiołowego rozwoju swojej kultury naukowej (a przez to i politycz­nej) o znaczeniu międzynarodowym. Jako „niepoprawny optymista” wierzył, że w naro- ' dzie naszym jest niewyczerpane bogactwo wrodzonych wartości moralnych i intelektu­alnych. W tej prekursorskiej misji „wyszukiwania jednostek szczególnie uzdolnionych” obok uczonych widział St. Michalski dużą pomoc w działaczach oświatowych i w pedagogach. Dlatego tak wielką wagę przywiązywał do tego, by ich zainteresować nauką i uwra­żliwić na jej piękno.   Do jednych z najbardziej wzruszających wspomnień jakie o St. Michalskim opowiadano należy wspomnienie słuchacza Warszawskich Kursów Pedagogicznych, a później na­uczyciela i działacza oświatowego, Stanisława Ptaka, który — dzięki Ignacemu Radliń­skiemu— został przedstawiony redaktorowi Poradnika dla samouków. Zafascynowany otrzymanym od Michalskiego tomem Dziejów myśli, młody entuzjasta zaczął uczyć się na pamięć jej urywków, sporządził też pewne nieudolne wypisy, notatki, które pokazał ofiarodawcy. Od tego momentu Michalski dyskretnie kierował jego zaintereso­waniami naukowymi: aby ułatwić zrozumienie tekstu o zbyt trudnym nazewnictwie, podarował S. Ptakowi Słownik wyrazów obcych udzielając jednocześnie niezbędnych wskazówek oraz zalecając dalszą lekturę. Nie poruszając tu spraw oświatowych, chcemy zwrócić uwagę na dosyć istotne momenty dla oświetlenia wszechstron­ności „mecenatu naukowego” St. Michalskiego. W okresie I wojny światowej St. Ptak otrzymywał od Michalskiego pewne kwoty pieniężne wraz z poleceniem by osobiście od­wiedził najbiedniejszych mieszkańców Warszawy (m.in. z ul. Leopoldyny, dziś ul. Emilii Plater) i w przypadku stwierdzenia skrajnej nędzy, aby udzielił „anonimowego zasiłku”. Nie bez podstaw można podejrzewać, że pieniądze te pochodziły z prywatnej kieszeni St. Michalskiego. Dostrzegając bowiem potrzebę doraźnej pomocy człowiekowi, nie cze­kał na zorganizowanie akcji społecznej lub przydział państwowych zasiłków — których szafarzem był przez wiele lat — ale sam asygnował z własnego budżetu lub też zwracał się bezpośrednio do swych dobrze sytuowanych przyjaciół i znajomych. Stanisław Michalski lubił korzystać z drobnych usług i pomocy młodych wolontariu- szy wdrażając ich do różnego rodzaju prac. W ten sposób m.in. został pozyskany dla Poradnika dla samouków Konstanty Krzeczkowski, gdy po aresztowaniu, usunięty z uni­wersytetu, nie mając środków do życia, zaczął opracowywać wyznaczone fragmenty tekstów, a następnie objął stałą pracę jako sekretarz wydawnictwa. Po kilku zaledwie latach Krzeczkowski stał się niezastąpionym współpracownikiem i doradcą. To umieję­tne kierowanie młodymi adeptami nauki miało podwójną wartość: dla dalszego ich rozwoju indywidualnego i dla utrzymania właściwego poziomu nauki polskiej. Wydawnictwo Poradnik dla samouków było umiłowanym dziełem Michalskiego. Po­myślany pierwotnie jako tzw. „biblia oświatowa” w okresie zaborów miał spełniać funkcję zastępczą polskiej szkoły. Zapotrzebowanie społeczne na tego typu publikację przeszło wszelkie oczekiwania; przygotowano więc nowe wydanie (uzupełnione i roz­szerzone) oraz dwie następne serie: Świat i człowiek i Dzieje myśli. Wydawnictwo to — nie mające sobie podobnego—ani w kraju, ani też zagranicą, odegrało poważną rolę w rozwoju nauki polskiej, a zwłaszcza nauk przyrodniczych. Z czasem miało się ono stać bieżącą encyklopedią nauki. Stanisław Michalski, inspirator i redaktor wydawnictwa nie miał właściwie stałego personelu administracyjnego lub sił zastępczych. Wśród współpracowników występują nazwiska wybitnych uczonych obok nazwisk młodych de­biutantów. Przy opracowywaniu pierwszych tomów Poradnika redaktor naczelny zwrócił się m.in. z propozycją do 23-letniego matematyka, Zygmunta Janiszewskiego. Była to indywidualność wyróżniająca się nieprzeciętnymi zdolnościami; interesował się zarówno matematyką jak i filozofią — problematyką wychowawczą i oświatową. St. Michalski szy­bko dostrzegł w Janiszewskim człowieka utalentowanego. Młody matematyk doceniał zarówno wartość naukową jak i społeczną wydawnictwa, toteż gorliwie podjął się roli wyznaczonej mu przez redaktora naczelnego, przeglądając wszystkie rękopisy zakwa­lifikowane do druku. Wiele spraw wydawniczych i organizacyjnych na terenie Krakowa powierzał St. Mi­chalski innemu spośród młodych swych przyjaciół, Józefowi Patkowskiemu, do którego pisał: ,,[...] Jesteś dla Poradnika opatrznościowym, bo nikogo tak czującego nie mógłbym mieć dla zastąpienia mnie. Ja tak wielką wagę przywiązuję do Poradnika, że po prostu chciałoby się w tym skupić i stworzyć coś wielkiego [...]30. Inspirował też Michalski różne prace nie związane z redagowanymi przez siebie wy­dawnictwami. Z jego inicjatywy zaczęto m.in. drukować w ,,Kurierze Warszawskim” cykl artykułów Tryumfy nauki polskiej będących przeglądem życiorysów znakomitszych uczonych polskich początku XX w. Najczęściej sam podsuwał tematy i dawał potrzebne do opracowania materiały, często też szukał odpowiedniego autora do napisania arty­kułu.— »♦[*••] Chcę spróbować i teraz dać materiał [...] do artykułu o Smoluchowskim, później o Raciborskim i Godlewskim — ojcu, gdybyś mi dopomógł. O Smoluchowskim można by, abyś sam napisał, bo inaczej zepsują — jest tytuł — z powodu projektowanej pracowni [...]** — pisał niestrudzony opiekun nauki do J. Patkowskiego31. Nie tylko artykuły, dzieła nauk, ale również wiele prac literackich powstało z inspiracji St. Mi­chalskiego lub na wyraźną jego prośbę. Zygmunt L. Zalewski wspominając swą współ­pracę z redakcją Nauki Polskiej potwierdza, że gdy już nie odnosiły skutku zachęty i na­mowy do pracy twórczej lub organizacyjnej na niwie nauki, wówczas były one ,,szlachet­nie wymuszane na mnie przez pana Stanisława”32. Często spotkać można było redaktora Poradnika dla samouków wśród rozbudzonej intelektualnie młodzieży w operze, teatrze, na koncercie, na spacerach; organizował nawet dalsze wypady poza miasto, zazwyczaj do Mądralina lub do Kazimierza n/Wisłą oraz wycieczki mające konkretne cele naukowo-organizacyjne. Chętnie dzielił się swymi spostrzeżeniami, wtajemniczając w swoje plany i marzenia dotyczące organizacji życia naukowego. —»»[...] Wycieczka do Pińska powiodła się; mieszkałem pod miastem na Stacji Biologicznej (do badania wód rzecznych) w sąsiedztwie starego parku dworskiego. Miasto wcale ładne; ze starymi kościołami, jest i muzeum, popierane przez F. K. jak stacja biologiczna. Myślę i o założeniu miejscowego T-wa przyjaciół nauk, aby stwo­rzyć ognisko życia umysłowego, jak to zrobiliśmy w Łucku na Wołyniu. Decentrali­zacja kultury (Toruń, Płock, Grodno itp.). Jeśli się pojedzie na prowincję — widać to olbrzymie pole do pracy twórczej; wdzięczne pole, bo ludzie pragną i nauki i sztuki wogóle kultury...”33. Z dużym zainteresowaniem uczestniczył w życiu ^naukowym młodych uczonych, List St. Michalskiego doj. Patkowskiego, Warszawa, 8 II11917 r. List St. Michalskiego do J. Patkowskiego, Warszawa, 27 11917 r. Zaleski, jw. List St. Michalskiego do W. Strzałkowskiego, Warszawa, 12 V11938 r. przychodził na filozoficzne zebrania prywatne u Z. Janiszewskiego, gdzie „[...] w gronie kilku matematyków i filozofów zabłysnął swym fenomenalnym talentem logistyk Sta­nisław Leśniewski, późniejszy profesor Uniwersytetu Warszawskiego. W tym samym gronie czytywaliśmy potem Couturat’a Algebrą logiki. Największą atrakcją tych zebrań były dyskusje twórcze, wykwintne Leśniewskiego i Janiszewskiego” —wspomina St .Mi­chalski. Redaktor Poradnika dla samouków mimo dojrzałego wieku, stanowiska i doświad­czeń, miał w swym usposobieniu dużo cech młodzieńczych, które zachował do końca życia. Dzięki temu zapewne w nawiązywanych przez niego przyjaźniach nie było sztucz­nego dystansu, „partnerzy” dopełniając się, byli sobie wzajemnie potrzebni. W życiu codziennym cechowała go bezinteresowność i pełne zaangażowanie w spra­wy społeczne i zawodowe. Wobec swych młodych przyjaciół i „podopiecznych” często spełniał rolę powiernika, doradcy i wychowawcy. Szczególne zaciekawienie budziła w nim psychologia twórczości: ma to swoje odbicie zarówno w redagowaniu Poradnika dla samouków (m.in. korespondencja z czytelnikami, ankiety), w uwzględnianiu tej problematyki na łamach Nauki Polskiej (druk autobiografii uczonych), jak również w jego samodzielnych studiach (w okresie pobytu w Anglii) oraz w życiu codziennym. Korespondencja St. Michalskiego z młodymi ludźmi oddanymi nauce zawiera długie akapity praktycznych wskazówek z zakresu higieny życia psychicznego i umiejętnego nim sterowania. Zwraca też uwagę na cechy charakteru szczególnie potrzebne w żmud­nej pracy naukowej. Podkreśla konieczność bezustannej pracy nad sobą, konsekwen­tne wyrabianie w sobie pewnych dyspozycji psychicznych, poprzez samokontrolę oraz dyscyplinę myślenia i działania. — „[...]. Trzeba abyś wydobył siłę z siebie, nie z zewnątrz nie odsuwał koniecznego porachowania się ze sobą w takich chwilach. Byka za rogi! Bezczynność, sądzę, jest szkodliwa, bo coraz więcej przygnębia. Na czas znużenia brać do roboty coś łatwego, aby być czynnym i nie zapadać w trans bierności.”34. Podawane wskazówki dalekie od moralizowania, stają się tym bardziej przekonywające, że ich autor często nie waha się cytować przykładów z własnego życia,wprowadzając w świat swych wewnętrznych zmagań i doświadczeń. Przy rozdziale stypendiów zagranicznych, nagród i wszelkiego rodzaju zasiłków St. Michalski zwracał uwagę nie tylko na zdolności i poziom intelektualny kandydata, ale również na jego wartości etyczne, cechy charakteru i postawę patriotyczną. Bliscy jego współpracownicy wspominają: „[...] Pamiętam niejedno z małych, poufnych po­siedzeń, poświęconych wyborowi kandydatów na studia zagraniczne. Z ocen wartości umysłowych, uzdolnień, ale bodaj przede wszystkim charakterów — biła zawsze głę­boka troska o wartość jednostki dla społeczeństwa, ale równocześnie jakaś czuła nie­mal troskliwość o jednostkę, o człowieka”35. * * List St. Michalskiego do J. Patkowskiego [b.r.] Zaleski, jw. Na zakończenie warto może zastanowić się jaką taktykę w zakresie organizacji życia naukowego stosował St. Michalski? Wiadomo bowiem, że miał własny, przemyślany plan działania, często sprzeczny z polityką ówczesnych władz państwowych. Wiadomo rów­nież, że pozostawiał on szeroki margines dla ofiarności społecznej na rzecz nauki i uczo­nych. Sam przez całe życie pełnił społeczną opiekę nad nauką: początkowo jako ,,pry­watny mecenas”, później kierując Departamentem Nauki i Funduszem Kultury Naro­dowej. Jego działalność wybiegała daleko poza ramy obowiązków urzędnika państwo­wego sterującego nauką. Dotychczasowe oceny — wypowiadane marginalnie —na te­mat polityki naukowej St. Michalskiego są raczej wyrazem stanowisk ideologicznych, emocjonalnych. Kim był Michalski w ocenach ludzi mu współczesnych? Aleksander Świętochowski zastanawiając się nad stylem i organizacją pracy Michalskiego nazwał go ,,poetą czynu”36, który umiał godzić młodopolski romantyzm celów z pozytywizmem środ­ków; idealizm pobudek działania z praktycznym realizmem inżyniera w wykonawst­wie. Jan Rozwadowski często zwykł powtarzać, że Michalski jest „urodzonym opieku­nem uczonych i nauki polskiej”. Zasłużony geolog-petrograf Stanisław Małkowski, od­dany, długoletni współpracownik i bliski ideowo „wychowanek” St. Michalskiego okre­śla jego styl pracy jako „metodę ogrodniczą”. Polega ona na dopomaganiu tym dąże­niom rozwojowym i tym głównie rodzajom i gatunkom, które przynoszą niewątpliwe korzyści. Metoda ogrodnicza dopomaga życiu w wyrażaniu całego bagactwa jego treści, a przez to w osiąganiu nowych jego możliwości. Pod wpływem takiej pracy prawo dżun­gli, prawo pierwszeństwa silniejszego fizycznie ustępuje naczelnego miejsca prawu pier­wszeństwa wartości duchowych. „Ogrodnik, pragnąc, aby zakwitły jakieś słabsze [...] rośliny, stara się stworzyć im sprzyjające warunki życia i uchylić lub ograniczyć wpływ zagłuszający tych, które w danych warunkach rozrastają się i bujają [...]. Ogrodnik kultury narodowej podtrzymuje to, w czym dostrzega pierwiastki czy też zapowiedzi twórczego rozwoju. Jakże można takie pierwiastki dostrzec? Zapewne, aby je móc widzieć, trzeba urodzić się ogrodnikiem. Ogrodnik taki chodzi i podpatruje życie. Gdy dostrzeże młodą roślinę (zwłaszcza spośród rodzajów, które szczególnie umiłował), myśli, jak jej pomóc, jak ją uchronić od nieszczęść, aby zakwitła wszystkimi bogactwami ukrytymi w tajemnicy jej gatunku i owoc stokrotny wydała. Czy nigdy się nie myli? Niejeden z takich ogrodników ulega zapewne złudzeniom, zwłaszcza wówczas, kiedy ma nadmiar pracy. Niemniej suma jego prac pozytywnych wciąż rośnie, nabierając zna­mion epokowego dzieła, kiedy wpływ jej poczyna się stopniowo zaznaczać na fizjo- gnomii narodu”37. Znamiona epokowego dzieła zyskała praca Stanisława Michalskiego dzięki redagowa­nym przez niego monumentalnym wydawnictwom (Poradnik dla samouków i Nauka Polska) oraz przez jego działalność opiekuńczą nad nauką polską i uczonymi. Zapewne były w niej również momenty złudzeń i drobnych potknięć. Jako człowiek żył w nie­strudzonym poszukiwaniu wartości.   * Artykuł został przygotowany w 1974 r. Stanisława Michalskiego autobiografia i działalność oświatowa, Ossolineum, Wrocław 1967, s. 329, 2 nlb., tabl. 5. W. Osińska, Akademia Platońska na piaskach mazowieckich osiadła, „Kultura i Społeczeństwo” 1974, nr 2. St. Małkowski, O roli Stanisława Michalskiego w uprawie nauk o ziemi w Polsce, „Wiadomości Muzeum Ziemi”, t. V, 1960, z.1. W. Osińska, Les debut de rćcherches systómatiques sur la ścienciologie, „Organon” t. VIII, 1969. Mała Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1959, s. 562 podaje mylną datę śmierci SM, 1945 r. zamiast 1949; Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. VII, Warszawa 1966, s. 259 przeznaczyła dla hasła SM zaledwie siedem wierszy.     A. Świętochowski, Wspomnienia, Opracował i wstępem opatrzył Samuel Sandler, Wrocław 1966. 37 St. Małkowski. W sprawie metod pracy nad krzewieniem kultury narodowej [w:] Kultura i Nauka, Warszawa 1937 s. 167-174.   14   Zob. Statut Kasy im. J. Mianowskiego z 1920 r., § 30 oraz Sprawozdanie Działu Naukowego., Nauka Polska, t. III, 1920, s. 239.   [6]    Zygmunt Lubicz Zaleski, Wspomnienie o St. Michalskim, rkps.    

[7]  Odnaleziono cztery zaledwie zeszyty dotyczące: 1. pracy St. Michalskiego w fabryce Rudzkiego w Warszawie; 2. działalności oświatowej w czytelniach WTD i w Uniwersytecie Latającym; 3. pierwszych lat pracy nad Poradnikiem dla samouków; 4. działalności na kolei warszawsko-wiedeńskiej, oraz luźne kartki.

[8]  Notatka rkp. Stanisława Michalskiego, datowana: Kraków, 9 XII 1947 r. v List Kazimierza Wojciechowskiego do St. Michalskiego, Warszawa, 8 I11947 r.

[10]   W brulionie autobiografii wplecione są osoby spokrewnione z rodziną matki St. Michalskiego: dziadek Henr/k Boguski — lekarz, u którego zbierali się powstańcy m.in. Marian Dubiecki oraz wuj — Romuald Krzyżanowski powstaniec, adwokat w Kijowie, który oddał cały swój majątek na cele oświatowe.

(11)   Feliks Brodowski (1864-1934) literat-nowelista, autor prac o tematyce agrarnej i z zakresu usta­ wodawstwa agrarnego. Ogłosił m.in. 0 duszę Polski (1921), Dom cedrowy (1922), Marzył— podobnie jak St. Michalski — o napisaniu Plutarcha Polskiego.

[13]  W Polsce niepodległej Czytelnie WTD zostały połączone z Tow. Czytelń m. W-wy w jedno Tow. Bibliotek Powszechnych, z którym również współpracował St. Michalski. We wspomnieniach nauczycieli szkoły Żbikowskiej są wzmianki o wizytach wielu wybitnych działa­czy oświatowych i społecznych oraz pedagogów m.in. Anieli Szycówny, Stefanii Sempołowskiej, Heleny Skodowskiej-Szalayowej.

[14]   Fragment listu St. Michalskiego do St. Leszczyńskiego, Dział Rękopisów Bibl. Publicznej w Warsza­wie. Z. Szweykowski, Zarys historii Kasy im. J. Mianowskiego, Nauka Polska, t. XV, 1932, s. 200.

[16]   List St. Michalskiego do Franciszka Bujaka, Warszawa, 20 IX 1918 r.

[17]    List St. Michalskiego do Fr. Bujaka, Warszawa (b.r.)

[18]    List St. Michalskiego do Fr. Bujaka, Warszawa, 20 VI11925 r.

[19]    Zob. Sprawozdania Funduszu Kultury Narodowej, 1.1, Warszawa 1931, s. 8 nlb., 226; t. II, Warsza­wa 1934, s. VII, 334; t. III, Warszawa 1937, s. IX, 416.

[20]   List St. Michalskiego do A.B. Dobrowolskiego, Warszawa, 14X111929 r.

[21]  „Drugie sprawozdanie Funduszu Kultury Narodowej”, Warszawa 1934, Przedmowa, s. VI. 2a Tradycje Koła Naukoznawczego Kasy im. J. Mianowskiego podjęło w okresie powojennym Konser­watorium Naukoznawcze PAN, działające bez przerwy — do dnia 12 II11975 r. — pod przewodnictwem prof. dra Tadeusza Kotarbińskiego, który był czynnym uczestnikiem organizowanych w ramach Kasy im. J. Mianowskiego badań nad nauką. (Zob. m.in. prace w Nauka Polska i Służba Nauce).

[23]   List St. Michalskiego do W. Strzałkowskiego, Warszawa [b.r.]

[24] w «1947 r ukazał się t. XXV Nauki Polskiej wyd. przez Kasę im. J. Mianowskiego; jest to ostatni rocznik redagowany przez St. Michalskiego.

[25]   Na podstawie ocalonych w 1939 r. szpalt (korekta szczotkowa) m.in. pracy Tadeusza Jaczewskiego, usiłowano odtworzyć po wojnie całość przygotowanego przed wojną tomu Poradnika dla samouków (Zoolo­gia). Niestety tom ten nie został opublikowany. [21]    List St. Michalskiego do A.B. Dobrowolskiego, Kraków, 15 X 1945 r. 2# A. Górski, Odwaga dobroci, s. 64 [w:] Kultura i Nauka, Warszawa 1937.

wolhynia 2004 - 2019

wolhynia@wolhynia.pl